środa , 28 Czerwiec 2017
Strona główna / Lokalne / Przywiązali psa na przystanku i odjechali

Przywiązali psa na przystanku i odjechali

Barbarzyńcy! Mężczyzna i kobieta zatrzymali swój samochód na przystanku autobusowym w Przytorze. Z wnętrza wyskoczyła także sunia. Przywiązali zwierzaka do przystanku autobusowym i odjechali. Gdyby nie przyzwoity mieszkaniec Świnoujścia, prawdopodobnie pozostaliby bezkarni.

Mężczyzna najpierw zrobił zdjęcia samochodu na dowód, a później wsiadł do auta i śledził zwyrodnialców. Zawiadomił także policję. Sprawcy zostali zatrzymani pod Kamieniem Pomorskim.

14068308_894090380696630_5064588303257955514_nSuczka trafiła do świnoujskiego schroniska. Mamy nadzieję, że nie wróci z powrotem w ręce ludzi bez litości. Za porzucenie zwierzęcia grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności nawet do 3 lat.

Przy okazji ustaliliśmy, że policjanci mieli problem z dodzwonieniem się do świnoujskiego schroniska i poproszeniem, aby hycel przyjechał odebrać zwierzaka.

Zobacz też

Historia świnoujskiej przeprawy promowej na 169 stronach

Żegluga świnoujska obchodziła w sobotę ważny jubileusz. To 40-lecie dwóch Karsiborów i 20-lecie pierwszego Bielika. …

56 komentarzy

  1. elzbieta häfner

    Wspaniala postawa Pana ktory zareagowal na widok psiaka przywiazanego przy przystanku.To przykre,ale tak okrutny ppotrafi byc tylko czlowiek,pies to najwierniejszy i oddany przyjaciel czlowieka.Zwierze to nie odpadek- ktory mozna zostawic gdzie i jak sie chce.Mam nadzieje ze tych ludzi spotka na ich drodze wieksza przykrosc i tragedia, od tej ktora wyrzadzili temu pieskowi.Sama oosobiscie kilkanascie lat temu przygarnelam psa z ulicy- ktory zostal porzucony w Sw-ciu na przystanku, a kiedy ” odszedl” przygarnelam psa ze Schroniska z Zyrardowa.Jest ukochanym czlonkiem rodziny.pozdrawiam.

  2. Nikt tam nie ma kwalifikacji R10 ?

  3. Wybaczcie, ale ja na to patrze nieco inaczej… Bez sensu afera. To nie las, ani zakopanie w rowie żywcem. Rozumiem, że to nie schronisko ale nie każdy ma odwagę (osobiście nie pochwalam bo sam skorzystałbym ze schroniska bez obaw). Przystanek to miejsce publiczne i wiadomo, że ktoś się zajmie, gdzie co minutę jest jakiś człowiek. To takie nietypowe okno życia dla tego psa… Tak trzeba na to spojrzeć a nie zaraz robić aferę… Afera to jest gdy pies jest zostawiony w lesie na bezwarunkową śmierć w męczarniach czy to z głodu czy z upału…
    Podsumowanie:
    – nagana za brak odwagi aby pójść do schroniska
    + pochwała za to, że mimo wszystko odważyli się zaryzykować i zrobić to w takim miejscu publicznym, bo zrobili to dla dobra zdrowia pieska… nie zaprzeczycie, że nie.. do lasu było łatwiej.. nikt by ich nie widział i pozamiatane…

  4. Elektorat PO i Nowoczesnej wyjeżdża na urlop.

  5. Jeszcze są dobrzy ludzie,którzy po prostu zachowują się po ludzku,są empatyczni i reagują na krzywdę innych,zwłaszcza zwierząt,które są od nas zależne a złych i głupich ludzi nie brakuje.Niestety nieraz mają zwierzęta i dzieci.

    • Mass rację, tylko w tym chorym!!! kraju tak jest bo ruski w Katyniu wybili większość inteligencji polskiej więc dzisiaj jest pełno czubków!!, popaprańców, dresiarzy, debili

      • najbardzie szkodliwe ścierwo ma swój rodowód w jedynej rasie panów której przedstawiciele poprzemycali się na nasze ziemie wraz z armią bolszewicką

  6. Straszne to , ale lepiej tu niż w środku lasu….

  7. Ludzie! jakich zwyrodnialców !@ przecież nie skatowali psa ani nie przywiązali do drzewa w środku lasu tylko w mieście żeby go ktoś zobaczył! Przesadzacie z tymi określeniami i to grubo.

    • Zwyrodnialcy to male slowo. Samo to ze cos takiego zrobili to bestwialsco burakow. Jesli sie juz nie chce psa to nalezy go oddac do schroniska po ludzku lub poszukac innego domu. Zero odpowiedzialnosci. Dorosli ludzie a jak rozwydrzone bachory bez wychowania i serca.

    • Te określenia to nie jest przesada. To co zrobili ci zwyrodnialcy to brak słów. Jak sie ma psa to ten pies kocha, czuje, cierpi, kocha bezgranicznie, a przestaje jak mu serce przestaje bić. Co ten psiak czuł ? Nie potrafię sobie wyobrazić. Mam tylko nadzieje, że trafi w dobre ręce

    • No nie, skąd! Para uroczych, fantastycznych ludzi, pełnych empatii i wzruszającej wrecz dobroci, pozostawia na przystanku swojego psa, nie troszczac się o to, co się z nim stanie, a ty piszesz że nie ma co przesadzać!

    • Q..wa, a jakby ciebie tak zostawił pies? Rozumiem, że swoim małym móżdżkiem byś był cholernie szczęśliwy????

    • A gdyby zostawili tam dziecko to też byś mówił że to przesada z tymi określeniami? Pies to żywa istota która ma uczucia!!!!

    • A nie wiedzieli gdzie schronisko ? To dzieckk też niech zostawią na przystanku bo to nie las i śmietnik. Ręce opadają jakie ludzie mają rozumowanie

    • I to uważasz za normalne? To nie powinni mieć zwierzęcia! albo też dać przyzwolenie i niech na przystankach niech zostawiają noworodki

  8. Najlepsza kara dla tych bezmuzgowcow byloby opublikowanie wizerunku za to co zrobili oraz 100 godzin pracy kazdy z nich w schronisku przy zwierzetach nieodplatnie. Takich bydlakow wsadzac do wiezienia i
    za nasze pieniadze utrzymywac do jest niegodne. Dac nauczke na cale zycie zeby sie opamietali.

  9. Racja ich bym przywiązał jeszcze nago

  10. Brawo Dla tego Pana. Sunia jest już pod dobrą opieką choć zwierzak na pewno przeżywa tą sytuację.

  11. Tylko że probowali sie dodzwonic do SCHRONISKA a nie bezposrednio do hycla 😛 No ale po co odbierac telefon pewnie znowu ktos chce oddac kolejne zwierze prawda ? 🙂

  12. Właściciela przywiązał bym do drzewa w lesie.

  13. Za małe kary są dla sadystów.
    Do trzech lat, to mogę sobie w tyłek wsadzić.
    Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś poszedł siedzieć za znęcanie się nad zwierzętami lub zabicie ich.
    Zazwyczaj są, to jakieś cienkie zawiasy plus jakaś kara pieniężna dla odczepnego.
    Kara powinna być co najmniej od pięciu lat bez warunkowego zwolnienia.

  14. Odpad ludzki, zwykle mendy!

  15. Dostaną to, na co zasługują- zresztą- są bezmózgowcami, jesli nie zdają sobie sprawy, że wszystko wraca jak bumerang… więc oni nie będa wyjątkiem!!!

    • Są bez mózgu wiec nie wiedzą, że sprawiedliwość ich dotknie a jak nie ich to ich bliskich za ich winy czyli w sumie ich. Czekam aż spotkam takiego degenerata i znęce się nad nim bez oporów.

  16. wypasiony to ten piesek nie jest, pewnie nie pasował do koloru tapicerki nowego auta

  17. Brawo dla tego Pana!!!!!!!!!!!

  18. To można również ustalić ,że specjalista do spraw interwencji transportował inną sunię do Szczecina.SZczeniak przeszedł 4godz.operację aby mógł żyć bez bólu z potrzaskaną żle zrośniętą łapą.Wolontariusz

    • Czy tam pracuje tylko jedna osoba? Specjalista ds transportu… ??? za to bierzecie kas to wasz obowiązek, a hycel jest od łapania a nie od zawożenia zwierząt na zabiegi PLANOWANE do tego mogą być wolontariusze.

      • To musi być osoba pełnoletnia i posiadająca prawo jazdy. Dodatkowo w przypadku poważniejszych zabiegów lepiej aby zwłaszcza przy dłuższym transporcie była obecna osoba obeznana z przynajmniej podstawami opieki weterynaryjnej czy pierwszej pomocy dla zwierząt.

      • To musi być osoba pełnoletnia, z prawem jazdy.
        Podczas transportu po zabiegu ze Szczecina powinna być tam osoba znająca się na pierwszej pomocy weterynaryjnej – ten transport nie trwa 5 minut i trzeba doliczyć przeprawę promową….
        W międzyczasie inne zwierzęta przebywające w schronisku i leczone na inne przypadłości tez nie idą do świnoujskich weterynarzy „na własnych łapach”.

        • Zwierzęta chore ze świnoujskiego schroniska nie powinny same na własnych łapach chodzi do weterynarza, nie powinny również jeździć tam samochodem. zgodnie z wytycznymi powiatowego lekarza weterynarii to lekarz weterynarii ma być wzywany do schroniska aby zbadać każde zwierzę przybyłe do schroniska a także kontynuować leczenie. Zwierzęta wywozone do gabinetów chore na koci katar i panleukopenie stoją w transporterach w poczekalniach obok zdrowych zwierząt czekających w kolejce np na szczepienie. Poza tym chyba są jacyś dorośli wolontariusze z prawem jazdy? O przeszkoleniu w zakresie udzielania pierwszej pomocy przedweterynaryjnej świadczą ukończone szkolenia. Rozumiem że wszyscy pracownicy posiadają stosowne przeszkolenie przeprowadzone przez lekarza weterynarii? Poza tym po tak skomplikowanej operacji pies powinien przynajmniej na dobę zostać w szpitalu, a nie wracać 110 km samochodem.

          • To prawda, że lekarz weterynarii powinien zostać wezwany do schroniska, ale jeżeli schronisko nie ma sali operacyjnej i sprzętu do diagnostyki to niestety ale zwierzę musi trafić do gabinetu/ kliniki weterynaryjnej w celu udzielenia mu adekwatnej pomocy. To, że zwierzęta chore mają tę samą poczekalnie co zwierzęta zdrowe to już powinna rozwiązać sama lecznica. Nasze zwierzaki przyjmowane są od tyłu, nie wchodzą przez główną poczekalnie. A chory kot, czy pies w poczekalni wcale nie musi pochodzić ze schroniska, to co Ci ludzie też mają nie przychodzić do lecznicy aby przypadkiem nie zarazić innego zwierza?

          • Nie wiem jakie kompetencje i doświadczenie (bo samo przeszkolenie to trochę mało) mają pracownicy świnoujskiego schroniska. Natomiast woluntariuszami w takich miejscach są zwykle uczniowie, o pełnoletnich, z prawem jazdy i w dodatku dysponujących czasem akurat gdy to potrzebne zdecydowanie trudniej.
            O weterynarzach świnoujskich nie będę pisać bo nie znam miejscowej specyfiki, ale wiem, że ogólnie niechętnie jeżdżą do schronisk, wolą, żeby im przywozić pacjentów, między innymi dlatego, że w gabinetach maja pełne wyposażenie, np. USG, RTG, salki zabiegowe, komplet leków a w schronisku nie wiedzą co zastaną (jaki stan zwierzaka). Do potrąconych wolnobytujących kotów tez u Was przyjeżdżają weterynarze? U nas chcą, żeby im je przywozić.

          • W schronisku jest pokój weterynaryjny, cały ubiegły rok lekarz przyjeżdżał, nie kręcił nosem, znał wszystkie zwierzęta. Problem polega na tym, że weterynarz za dojazd do schroniska dolicza dodatkowe pieniądze, a także nikt z lekarzy z miasta nie chciała z fundacja podpisać umowy. Więc zwierzęta leczone są razu tu, raz tam. Poza tym nikt nie mówi o przypadkach do głębszej diagnostyki, tylko o kotach z kocim katarem i panleukopenią (która dla kotów jest w większości przypadków śmiertelna). Niestety jedno za swoją ciężką i dobrą pracę są rozliczani bardzo skrupulatnie, a innym w schronisku wszystko idzie płazem, nie atakują kontrole, a makabryczne w skutkach dla zwierząt błędy są zamiatane pod dywan. Schronisko ma na podjecie psa 1h od przyjęcia zgłoszenia, jeśli nawet komenda policji się nie może dodzwonić to coś tu jest nie do końca normalne, a jak już ktoś odbierze telefon to jest do gimnazjalista, który powtarza słowa suflera, pani stojącej obok, bo się do telefonu podejść nie chce. Nie wspomnę o informowaniu przez telefon i stawianiu diagnozy kotom, że „jak do rana nie przeżyje to proszenie mieć pretensji”… miłośnicy zwierząt…

          • Oj, coś Czytelnik wyraźnie nie lubi pracowników schroniska…
            Ja bym się zastanawiała czy nie chce, czy nie może podejść do telefonu bo coś robi (zakrapla kocie oczka, podaje kroplówkę, generalnie ma zajęte pracą ręce… Godzina na podjęcie zwierzęcia przy potencjalnej przeprawie promowej to macie wyśrubowane normy!

          • To nie są wysrubowane normy, to jest regulamin schroniska ustanowiony przez Urząd Miasta, regulamin znany był i jest przed podpisaniem umowy. Lubienie pracowników czy też nie nie jest tu istotne. Bardziej chodzi o kompetencje. Dobro zwierzęta jest najważniejsze a kocięta urodzone w schronisku idą do adopcji w wieku 2,5 miesiąca BEZ KSIĄŻECZEK ZDROWIA, BEZ SZCZEPIEŃ I „CHYBA BYŁY ODROBACZONE”.

          • Pracownik podaje kroplówkę? Przecież tam nie ma zatrudnionych osób z wykształceniem medycznym weterynaryjnym. I podawanie antybiotyków będących na stanie schroniska bez wiedzy i zgody lekarza… Może ktoś powinien się tym zainteresować.

          • Hmmm, u nas czasami zgodnie z zaleceniami lekarza weterynarii osoba z uprawnieniami do zabiegów weterynaryjnych podaje kroplówkę z glukozą czy po prostu nawadniająca (sól fizjologiczna)….. Oczywiście wenflon założony przez weterynarza. Albo wet pzyjeżdża, przygotowuje kroplówkę z antynbiotykami, zakłada i każe pilnowąc do konca a sam jedzie. Nie wiem jak w Świnoujściu.
            Nie kżzda kroplówka zawiera antybiotyk.

          • Zgodnie z ofertą konkursowa nie ma tam ani jednej osoby z wykształceniem weterynaryjnym. A antybiotyki nie są w kroplówkach tylko podawane dla nowych zwierząt w chwilę po przybyciu bez jakiejkolwiek kontroli weterynaryjnej i diagnozy.

  19. i bardzo dobrze ze zostali zatrzymani,brawo za szybka reakcje czytelnika:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.