Lokalne
Fort Anioła. Rzym w Świnoujściu
Kamienne schody spiralą prowadzą nas z parteru na górę. Po pokonaniu 63 stopni trafiamy w bajkowe miejsce. Koronę Fortu Anioła wieńczy wspaniały taras z ogrodem. Kwitną tutaj piękne, różane krzewy, które gospodarze zabytku pielęgnują od lat. – Nie ma karabinów, nie ma armat, a zamiast tego jest ogród i wspaniały widok na ujście Świny oraz okolicę – mówi Elżbieta Kośmider, która oprowadza nas po fortecznym ogrodzie.
Różany ogród i ptasie koncerty
– Przyszła wiosna i taras wyglądał smutno. Moja mama, która jest ogrodniczką zainspirowała nas do tego, żeby posadzić tutaj róże. Zaczęło się od jednej, dwóch, później kolejne przybywały.
– mówi Elżbieta Kośmider.
– Jesteśmy na wysokości 20 metrów nad poziomem morza. To wysokość piątego piętra. Nie ma tutaj żadnych gryzoni, które mogłyby uszkodzić system korzeni. Jedyną dokuczliwością są wiatry i susze. Ale walczymy z tym. Oczywiście ogród podlewamy. Róże trzeba dożywiać, zasilać, a przede wszystkim dawać serce. Wtedy kwitną – mówi Elżbieta Kośmider.
Połączenie wielu epok
Rozglądamy się po tarasie. Na dziewiętnastowiecznych cegłach pozostały jeszcze stemple – oznaczenia producentów. Dawne cegielnie w pobliżu Zalewu Szczecińskiego, które produkowały materiał do budowy m.in. fortów oraz latarni morskiej już nie istnieją. Cegły wożono barkami. Próbowaliśmy odnaleźć potomków właścicieli jednej z cegielni, ale nie udało się. Uważni goście Fortu odnajdują charakterystyczne znaki na cegłach. Niektórym udaje się także odnaleźć na tarasie łuski. Ziemia cały czas pracuje i oddaje te małe relikty przeszłości – opowiada nasza rozmówczyni. Niezwykła jest architektura fortu. To eklektyzm epok: pruskiej, niemieckiej i radzieckiej. Dziewiętnastowieczne mury przez lata były wzbogacone o kolejne elementy. Charakterystyczny maszt radarowy na samym szczycie zbudowali Rosjanie. Po II wojnie światowej obiekt przejęli bowiem czerwonoarmiści. Aż do roku 1992 był punktem obserwacji powietrznej i łączności z okrętami Floty Radzieckiej. Zadziwia jednak przede wszystkim pomysłowość i solidność wcześniejszej, pruskiej roboty. – W niezwykły sposób architekci rozwiązali sprawę opadów, które w tym rejonie są przecież bardzo częste i bywają obfite. Pod nami są dwa metry ziemi oraz metr gruzu. Wszystko to musi zostać zmeliorowane. W murach są kanały. Rurami woda spływa do podziemnych studni. To niezwykłe rozwiązanie architektoniczne sprzed 160 lat – dodaje E. Kośmider.
Nie trzeba jechać do Włoch. Rzym jest w Świnoujściu!
Jeżeli interesujemy się włoska architekturą, to Fort Anioła jest obowiązkowym punktem na turystycznej mapie regionu. Swoją nazwę zawdzięcza Zamkowi Świętego Anioła w Rzymie. Pruscy konstruktorzy nazwali co prawda forty numerami (od jeden do cztery), a zwiedzany przez nas zabytek oznaczony był trójką, ale już ponad 100 lat temu nazywano go „Engelsburg”.
Nie tylko militaria
Zabytek to dzisiaj miejsce m.in. wydarzeń kulturalnych oraz rodzinnych pikników. Tutejsze sale muzealne poza historycznymi ekspozycjami stanowią miejsce wystaw artystów i koncertów. Na parterze mieści się kawiarnia. Gospodarze obiektu tłumaczą, że mieli inną wizję zagospodarowania fortu niż dzierżawcy Fortu Zachodniego oraz Fortu Gerharda. – To stanowi o wyjątkowości Twierdzy Świnoujście. Każdy gospodarz miał inny pomysł na prezentację obiektu więc turyści w każdym miejscu dostają coś innego. My ograniczyliśmy historię związaną z militariami, a postanowiliśmy przygotować miejsce przyjazne sztuce, artystom – mówią.
JestemZMiasta
30 czerwca 2020 na 09:24
Spora atrakcja w Świnoujściu.
Na poszukiwanie bursztynów przewieźliśmy naszych zagranicznych znajomych w ubiegłym roku.
Powodzenia !
monia
29 czerwca 2020 na 14:26
Pani Elżbieto. Brawo. Świetny pomysł.