Bez kategorii

Historia mody plażowej cz. 1

Opublikowano

w dniu

Lato w pełni. Setki, jak nie tysiące turystów przybywają do naszego miasta. Na całe szczęście pogoda dopisuje, a co za tym idzie – plaże są zatłoczone.

W tym numerze Kronik Portowych opiszemy historię mody plażowej. Warto poznać historię stroju kąpielowego, który zanim stał się bikini (dla pań), czy szortami (dla panów) musiało minąć naprawdę wiele czasu!
Jak natura zrodziła
Kąpiel w morskich wodach znana była od zawsze. W okresie średniowiecza, renesansu, a nawet baroku kąpano się nago, w celach typowo higienicznych – z rzadka z resztą. W XVIII wieku zwyczaj ten zaginął kompletnie… Moda, a raczej zwyczaj kąpieli w Bałtyku wrócił na te tereny z Francji. Przynieśli ją żołdacy Napoleona, którzy po zajęciu tych terenów, po przebyciu wielu kilometrów podczas marszu, zwyczajnie… rozebrali się i niczym Bóg ich stworzył, wskoczyli w morskie fale. Z morskich kąpieli korzystali między innymi polscy żołnierze Napoleona, którzy „okupowali” port, kwaterując nieopodal latarni morskiej. Ich nagie wodne „orgie” były opisywane przez ówczesną prasę pomorską, która bardzo mocnymi słowami nazywała ten barbarzyński zwyczaj.
Ależ był to szok dla miejscowych! Nago?! W Bałtyku?! Uznawano to jako, przynajmniej, akt szaleństwa… Niektórzy mieszkańcy zaczęli jednak brać przykład z żołdaków, a gdy okazało się, że morska kąpiel nie zabija, a potrafi nawet wzmocnić, z roku na rok liczba zażywający kąpiel zaczęła wzrastać. Pozostał problem negliżu, który dla miejscowych protestantów był nie do przyjęcia.
Kąpiel nie zabija
Po zakończeniu Wojen Napoleońskich moda pozostała. A z wodnych atrakcji zaczęli korzystać przyjezdni, czyli turyści! Z resztą przełamywać zaczęła się również coraz większa rzesza przedstawicieli miejscowego społeczeństwa,. Jednak, aby zapobiec negliżu na plaży Panowie do wody wchodzili w spodniach za kolana, a kobiety natomiast kąpały się w płóciennych długich koszulach, często z doczepionymi u dołu ciężarkami, które zapobiegały podwijaniu. Dodatkowo zakładano na nogi ciemne rajstopy. Protestancka skromność nade wszystko! Warto zaznaczyć, że pierwsze stroje były bardzo niewygodne. Dlatego wyjątkową konkurencją dla nich stały się wozy kąpielowe!

Wozy plażowe trafiły nad morze Bałtyckie i Północne na początku XIX wieku. W Świnoujściu korzystano z nich jeszcze w latach 70-tych XIX wieku. Foto: Kroniki Portowe

Wozy kąpielowe
Problem krepującego stroju, który uniemożliwiał kąpiel zdrowotną i higieniczną rozwiązały w końcu wozy kąpielowe, które nad Bałtyk przywędrowały z Wielkiej Brytanii już w latach 20-tych XIX wieku (na wyspach brytyjskich wprowadzono je po raz pierwszy już w połowie XVIII wieku). W tym czasie wozy służyły przede wszystkim do zachowania intymności. Poza tym, kobietom trudniej było przedrzeć się przez gwałtowne morskie fale. Wóz kąpielowy przypominał cygański tabor na kołach z wyjściem od tyłu. Woźnica podjeżdżał nim blisko wody, albo też – co właściwie częstsze – całkiem do niej wjeżdżał. Osiemnastowieczne wozy kąpielowe miały wysuwany dach, co zabezpieczało paradujących nago pływaków przed niepożądanymi spojrzeniami.
W dziewiętnastym wieku zmieniono nieco przeznaczenie wozów, zaczęły stanowić rozwiązanie pewnego nurtującego ówczesnych problemu – jak przebrać się w strój? Suknie kąpielowe były przecież traktowane jak bielizna.
Przebierano się więc następująco:
1. Na skraju plaży wchodzono do przygotowanej „budki”
2. Z pomocą specjalnych służących (dippers) przebierano się
3. Koń lub właśnie dipper spychał wóz do wody
4. Stamtąd, schodząc po schodkach, zażywano kąpieli.

 

Na plażę!
Pierwszy kostium kąpielowy z prawdziwego zdarzenia pojawił się w połowie XIX wieku. Turystyka stawała się coraz bardziej popularna, a same kąpiele ze zdrowotnych- polegających na byciu zanurzonym w wodzie- zmieniły się w rekreacyjne. Ludzie zaczęli pływać. Dla zdrowia i samej potrzeby uprawiania wysiłku fizycznego. Jednak dotychczasowe stroje bardzo w tym przeszkadzały. Długie, płócienne suknie będące wyznacznikiem kobiecej mody plażowej kompletnie się do pływania nie nadawały. Znaleziono więc i na to rozwiązanie! Na plażach pojawiły się suknie, najczęściej flanelowe, w ciemnych kolorach, które obwiązywano wstążkami dookoła pasa, aby ułatwić poruszanie się w wodzie.
Panie noszą coraz mniej…
Z biegiem czasu jednak strój kobiecy ulegał skracaniu. Pojawiły się krótkie rękawy. Suknie odsłaniały już łydki, a czasem kolana. Na kąpieliskach zauważyć można było pantalony, czyli krótkie spodenki. Moda kobieca jednak poszła znacznie dalej. Na przełomie wieku XIX i XX powstał kostium pływacki. Jednoczęściowy, znacznie wygodniejszy niż dotychczasowe stroje. Był bardzo obcisły, co budziło u jednych zgorszenie, a u innych zachwyt, szczególnie wśród męskiej części pływających.
A panowie coraz więcej…
Kiedy pływaczki nosiły na sobie coraz mniej, panowie postanowili się ubrać. Zwiększenie popularności pływania wśród obu płci, a co za tym idzie – koedukacyjne kąpieliska, wymusiły na panach noszenie strojów kąpielowych, bo jak dotąd pływanie nago było uznawane za coś normalnego. W połowie wieku XIX wyklarował się wzór męskiego odzienia służącego do morskich kąpieli. Był to najczęściej jednoczęściowy strój składający się z krótkich spodenek za kolana, oraz podkoszulka. Charakterystyczne były ich wzory, albowiem najczęściej był to pasiasty strój, który odróżnić miał go od typowej bielizny noszonej wówczas przez mężczyzn. Nie do pomyślenia było również ukazywanie męskiej piersi. Za takie zdrożności można było być ukaranym przez policjanta karą finansową, a w szczególnych wypadkach nawet aresztem. Co ciekawe, męski tors na plaży przestał szokować dopiero w latach trzydziestych XX wieku.
Marcin Ossowski, Kroniki Portowe

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Najczęściej czytane

Exit mobile version