WIADOMOŚCI
Co kryje fosa Fortu Gerharda? Z mułu wyciągają ślady dawnych mieszkańców twierdzy
Klamra od pasa, zardzewiały hełm, fragmenty naczyń. Podczas prac eksploracyjnych w Forcie Gerharda z gęstego mułu wydobywane są przedmioty, które przeleżały tam dziesiątki, a czasem ponad sto lat. Fosa nie jest bowiem zwykłym rowem z wodą. To część dawnego systemu obronnego, ale także swoista kapsuła czasu.
Fort Gerharda ma coś, czego nie da się zobaczyć podczas zwykłego spaceru po jego murach. Historię ukrytą pod powierzchnią. Fort otacza fosa – szeroka, zagłębiona przestrzeń, która przed laty stanowiła jedną z przeszkód chroniących twierdzę. Dziś jej dno skrywa warstwy mułu, a w nich przedmioty pozostawione przez ludzi, którzy przez dziesięciolecia stacjonowali w tym miejscu.
Podczas obecnych prac eksploracyjnych z fosy wydobywany jest gęsty, niemal czarny muł. Czyszczony jest m.in. przepust pod groblą, a urobek jest płukany. Powód? W mule znajduje się wyjątkowo dużo drobnych przedmiotów. Eksplorowane są także okolice kaponiery, osadnika i syfonu. I co jakiś czas na powierzchnię wychodzi coś, co pozwala dopisać kolejny szczegół do historii fortu.
Fosa nie była ozdobnym stawem
Dla współczesnego obserwatora fosa może wyglądać jak zwykły kanał otaczający fort. Dla XIX-wiecznych konstruktorów była jednak elementem systemu obronnego.
Jej zadaniem było utrudnienie przeciwnikowi podejścia pod umocnienia. Zanim atakujący dotarł do murów, musiał pokonać kolejną przeszkodę. Fort Gerharda – dawny Fort Wschodni Twierdzy Świnoujście – został zaprojektowany jako potężne dzieło obronne strzegące wejścia do portu. Budowę fortu rozpoczęto w 1848 roku. Wzniesiono go na planie pięcioboku, z ziemnymi wałami, stanowiskami artyleryjskimi oraz potężną, dwukondygnacyjną reditą.
Załoga fortu miała tu nie tylko walczyć. Miała również żyć.
Były pomieszczenia dla żołnierzy, magazyny, kuchnie, urządzenia techniczne i cała infrastruktura potrzebna do funkcjonowania wojskowego organizmu. I właśnie dlatego w fosie można znaleźć rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się zaskakująco zwyczajne.
Zgubione, wyrzucone, zatopione
Skąd w fosie wziął się garnek? A klamra od pasa? A zardzewiały hełm? Nie każda rzecz ma swoją jednoznaczną historię. Przedmioty mogły być zgubione, mogły wpaść do wody, zostać wyrzucone albo celowo zatopione. Przez kolejne dziesięciolecia przykrywały je warstwy osadów. Fosa działała więc trochę jak historyczna pułapka. Co do niej trafiło, mogło zostać zachowane pod grubą warstwą mułu. I nie zawsze musiały to być przedmioty związane bezpośrednio z walką.
– To pewnie nie jedyne tak ciekawe znalezisko wyciągnięte z fosy. Przed nami jeszcze wiele, bo wiemy, że pod wodą są historyczne skarby, lecz wymagają zaangażowania ciężkiego sprzętu, a to wiąże się z kosztami – mówił wtedy Piwowarczyk.
Dziś skala tych prac jest inna, ale zasada pozostaje ta sama: im głębiej zagląda się w fosę, tym większa szansa na znalezienie kolejnych śladów przeszłości.
Historia ma czasem rozmiar klamry
W opowieściach o fortach łatwo skupić się na armatach, grubych murach i wojskowych planach. Tymczasem o historii równie dużo mogą powiedzieć drobiazgi. Klamra od pasa. Kawałek naczynia. Fragment wyposażenia. Zardzewiały hełm. To rzeczy, które kiedyś należały do konkretnych ludzi. Żołnierz miał na sobie mundur, korzystał z naczyń, naprawiał wyposażenie, gubił drobne przedmioty. Życie w forcie nie składało się przecież wyłącznie z alarmów i ćwiczeń.
Piotr Piwowarczyk mówił o tym już wiele lat temu, pokazując zgromadzone w forcie materiały historyczne:
– Ciągle odnajdujemy coś nowego. Mnie najbardziej ciekawi zwykłe, codzienne życie w tym obiekcie.
To zdanie dobrze tłumaczy, dlaczego niewielka klamra może być równie interesująca jak wielka armata. Bo armata mówi o wojnie. Klamra może powiedzieć coś o człowieku.
Fort, który miał strzec Świny
Fort Gerharda jest jednym z najlepiej zachowanych elementów dawnej Twierdzy Świnoujście. Wzniesiony na prawym brzegu Świny miał bronić wejścia do portu. Przez kolejne dekady zmieniał się wraz z wojskową techniką. Dawne stanowiska artyleryjskie były modernizowane, pojawiały się nowe umocnienia i urządzenia.
Po II wojnie światowej obiekt znalazł się w rękach radzieckich, a później został przejęty przez miasto. Przez pewien czas niszczał. Dopiero pod koniec lat 90. rozpoczął się jego nowy rozdział, gdy fort został wydzierżawiony Piotrowi Piwowarczykowi i rozpoczęła się wieloletnia praca nad jego zagospodarowaniem. Dziś działa tu Muzeum Obrony Wybrzeża. A fort, który miał niegdyś odstraszać przeciwnika, przyciąga mieszkańców i turystów zainteresowanych historią.
Muzeum pełne drobnych świadków historii
Część przedmiotów znalezionych na terenie fortu można oglądać w muzeum mieszczącym się w głównym budynku. Ekspozycja zajmuje parter i pierwsze piętro. To właśnie tam można zobaczyć ogromny zbiór pamiątek związanych z historią Fortu Gerharda, Twierdzy Świnoujście oraz żołnierzy, którzy przez kolejne epoki byli związani z tym miejscem.
Są większe eksponaty. Są działa. Jest wojskowe wyposażenie. Ale są również rzeczy małe, niepozorne, niemal anonimowe. I może właśnie dlatego najbardziej przemawiają do wyobraźni. Bo kiedy patrzymy na wielkie działo, widzimy broń. Kiedy patrzymy na starą klamrę, możemy pomyśleć o człowieku, który nosił ją przy swoim pasie.
Fosa Fortu Gerharda jest więc czymś więcej niż elementem dawnej fortyfikacji. To miejsce, w którym przez lata odkładała się historia – warstwa po warstwie, wraz z mułem, wodą i przedmiotami gubionymi przez kolejne pokolenia.
A skoro podczas obecnych prac z dna wciąż wydobywane są nowe rzeczy, niewykluczone, że fosa jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.