WIADOMOŚCI

Dynie, rekordy i 5 kilometrów. 466. parkrun w Parku Zdrojowym

Opublikowano

na

Jesień zawitała do Parku Zdrojowego w Świnoujściu w wyjątkowo kolorowym wydaniu. Podczas 466. parkrun Świnoujście na uczestników czekały dynie, jesienne dekoracje i koszulki w dyniowych kolorach. Było sportowo, radośnie i – jak zawsze – z dużą dawką dobrej energii.

Pomysł na Dyniowy parkrun pojawił się zaledwie tydzień przed wydarzeniem. Kornelia rzuciła hasło, a uczestnicy szybko przekuli je w konkretny plan. W sobotni poranek Park Zdrojowy rzeczywiście wypełniły dynie i jesienne akcenty.

Na starcie pięciokilometrowej trasy stanęły 51 osób, a nad sprawnym przebiegiem spotkania czuwało 17 wolontariuszy.

Rafał najszybszy, wśród kobiet wygrała Katarzyna

Najszybciej trasę pokonał Rafał Kowalczyk, który zameldował się na mecie z czasem 18:35. Kolejne miejsca zajęli Igor Kalinowski – 21:29 oraz Michał Bajek – 21:34.

W rywalizacji kobiet najszybsza była Katarzyna Filipowicz z czasem 22:45. Drugie miejsce zajęła Karina Mikulska Gawle – 25:44, a trzecie Konsuela Dziadowiec – 27:42.

Na parkrunie wynik nie jest jednak najważniejszy. Tym razem powodów do świętowania było znacznie więcej.

Padło aż 10 rekordów życiowych

Swoje najlepsze dotychczasowe wyniki poprawili Michał Bajek, Sebastian Miszuk, Katarzyna Filipowicz, Łukasz Bajek, Andrew Balukh, Mykola Pikiner, Emilia Klara Łobożewicz, Krystyna Przyszlak, Elżbieta Plata oraz Ryszard Przyszlak.

Szczególne gratulacje należą się także Bogdanowi Dziubie, dla którego sobotnie spotkanie było już 250. parkrunem.

W Parku Zdrojowym pojawił się również wyjątkowy gość. Po dłuższej przerwie na parkrun wróciła Marta Stefańska, mistrzyni Europy w trójboju siłowym. Tym razem nie oglądała zmagań z boku – sama stanęła na starcie i pokonała trasę razem z pozostałymi uczestnikami.

Było coś także dla łasuchów

Po wysiłku czekała na uczestników kulinarna niespodzianka. Na mecie pojawiło się ciasto śliwkowe oraz drożdżowe ślimaczki dyniowe. Na trasie nie zabrakło również kibiców, którzy dopingowali biegnących i dodawali im energii. Bo parkrun w Świnoujściu to znacznie więcej niż pięć kilometrów. To sobotni poranek, podczas którego można spotkać znajomych, poznać nowych ludzi, poprawić rekord, wrócić po dłuższej przerwie albo po prostu aktywnie rozpocząć weekend. Tym razem było jeszcze bardziej jesiennie – za sprawą dyń, dekoracji i wspólnej zabawy.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Najczęściej czytane

Exit mobile version