WIADOMOŚCI
Dorsz znika z Bałtyku. Czy rybacy mają jeszcze na czym zarabiać?
Jeszcze kilkanaście lat temu polscy rybacy wyławiali z Bałtyku nawet kilkanaście tysięcy ton dorsza rocznie. Dziś połowy tego gatunku są już tylko cieniem dawnych wyników. W 2025 roku Polska wyłowiła około 50 ton dorsza wschodniobałtyckiego. Naukowcy nie widzą obecnie podstaw do wznowienia ukierunkowanych połowów, a ograniczenia mają obowiązywać również w 2027 roku.
Dorsz przez dziesięciolecia należał do najważniejszych gatunków bałtyckich ryb. Dla wielu rybaków był podstawą działalności, a jego znaczenie wykraczało daleko poza same statystyki połowowe. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Najnowsze dane przedstawione przez Morski Instytut Rybacki – Państwowy Instytut Badawczy pokazują skalę kryzysu. O sytuacji dorsza i zaleceniach dotyczących połowów na 2027 rok pisze Jan Horbowy w „Wiadomościach Rybackich” nr 9–10/2026.
Z dawnych połowów zostały niewielkie ilości
Najbardziej wymowna jest zmiana wielkości wyładunków. W 2025 roku łączne wyładunki dorsza wschodniobałtyckiego wyniosły około 500 ton. Na przełomie wieków było to blisko 100 tysięcy ton. Polska flota wyłowiła w 2025 roku około 50 ton tego gatunku. Dla porównania, w latach 2009–2015 polskie połowy wynosiły od 11 do 14 tysięcy ton rocznie.
Tak duża różnica jest konsekwencją załamania się zasobów dorsza. W drugiej połowie 2019 roku Unia Europejska zamknęła ukierunkowane połowy dorsza wschodniobałtyckiego. Od tego czasu ryby tego gatunku trafiają na ląd przede wszystkim jako przyłów podczas połowów innych gatunków.
Dlaczego dorsz nie odbudowuje swoich zasobów?
Problemem jest nie tylko presja połowowa. Jak wynika z opracowania MIR-PIB, jednym z najważniejszych czynników ograniczających odbudowę stada jest wysoka śmiertelność naturalna dorsza. Po 2005 roku wzrosła ona o ponad 50 procent i pozostaje znacznie wyższa, niż zakładano we wcześniejszych analizach.
Niepokojące są również dane dotyczące biomasy. W 2025 roku biomasa stada rozrodczego dorsza wschodniobałtyckiego wynosiła zaledwie 25 procent poziomu obserwowanego w 2010 roku. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja ryb osiągających rozmiary eksploatacyjne. Ich biomasa w ostatnich latach stanowiła mniej niż 10 procent wartości z 2010 roku.
Co szczególnie istotne, ograniczenie połowów nie przyniosło dotychczas oczekiwanej poprawy. W latach 2024–2025 śmiertelność połowowa wynosiła zaledwie 1–2 procent średniej z analizowanego okresu. Mimo to stado nadal się nie odbudowuje.
Problemy dotyczą także dorsza zachodniobałtyckiego
Trudna sytuacja nie ogranicza się do jednego stada. Podobne problemy dotyczą dorsza zachodniobałtyckiego, występującego w podobszarach 22–24. W 2025 roku złowiono około 50 ton tych ryb. To mniej niż jeden procent średnich połowów z okresu po 1985 roku.
Biomasa stada rozrodczego w latach 2022–2025 spadła do około 10 procent średniej wieloletniej. Jest to poziom znacznie niższy od wartości progowej, poniżej której zdolność stada do odnawiania jest ograniczona. Oznacza to, że problemy z odbudową dotyczą obu głównych stad dorsza występujących w Bałtyku.
Co z połowami dorsza w 2027 roku?
Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) zaleciła zerowe połowy obu stad dorsza na 2027 rok. W przypadku stada wschodniobałtyckiego rekomendacja wstrzymania połowów obejmuje również 2028 rok. Trzeba jednak rozróżnić zalecenia naukowców od decyzji dotyczących limitów połowowych. 26 października 2026 roku Rada Unii Europejskiej osiągnęła porozumienie w sprawie możliwości połowowych na Bałtyku w 2027 roku. W przypadku obu stad dorsza uzgodniono limity dotyczące wyłącznie przyłowów.
W praktyce oznacza to, że dorsz może nadal przypadkowo trafiać do sieci podczas połowów innych gatunków, ale nie oznacza to przywrócenia ukierunkowanych połowów. Utrzymano również zakaz rekreacyjnych połowów dorsza na całym obszarze objętym regulacjami.
Czy rybacy mają jeszcze na czym zarabiać?
Dorsz, który przez lata był jednym z filarów bałtyckiego rybołówstwa, ma obecnie marginalne znaczenie w oficjalnych statystykach połowowych. Zamiast tysięcy ton polskie jednostki wyłowiły w 2025 roku około 50 ton dorsza wschodniobałtyckiego. Do tego dochodzą niewielkie ilości dorsza zachodniobałtyckiego.
Nie oznacza to końca całego rybołówstwa na Bałtyku. Pokazuje jednak, jak bardzo zmieniły się warunki prowadzenia działalności przez rybaków. Branża musi funkcjonować w rzeczywistości, w której jeden z tradycyjnie najważniejszych gatunków jest objęty daleko idącymi ograniczeniami.
Na razie nie ma podstaw, by oczekiwać szybkiego powrotu połowów dorsza do poziomu znanego z przeszłości. O przyszłości tego gatunku zdecyduje przede wszystkim poprawa stanu jego zasobów.