Lokalne

[FILM] Kawa z kardamonem. Historia wyspiarskiej manufaktury lodów

Opublikowano

w dniu

Niewielkie pomieszczenie wyłożone białymi kaflami, na półkach słoiki czekające na napełnienie lodami. Wewnątrz krząta się ojciec z synem. Trwają ostatnie przygotowania do przedświątecznej produkcji nowej partii lodowych przysmaków. Mają być wyjątkowe.

– Zrobimy większą serię, nie powinno zabraknąć dla nikogo. Będzie 6 smaków przygotowanych na mleku i śmietanie i 3 smaki, które przygotujemy na mleku ryżowym i kokosowym – tłumaczy Rafał Siwa. Sprzedaż ruszy przed Niedzielą Palmową – zapewnia.

Pomysł skazany na sukces

Rodzinna manufaktura lodów Kaai działa od ponad dwudziestu lat. Zbigniew Siwa zaczął od kupna maszyny do kręcenia lodów, później zaczął eksperymentować ze smakami. Zawsze starał się zaskoczyć smakiem swoich gości w barze Keja prowadzonym przy wejściu na plażę. Udawało się. Tak powstały lody dyniowo-pomarańczowe z goździkami, czekoladowe przełożone śliwkową konfiturą, czekoladowo-miętowe i setka innych smaków. Po barze kawowym nie ma już dziś śladu, jednak jego lody przetrwały. Na co dzień produkuje lody na zamówienie do miejsc, które swoich gości i klientów chcą poczęstować prawdziwymi frykasami.

– Ludzie po dziś dzień zatrzymują mnie na ulicy i dopytują, gdzie można kupić nasze lody. Latem więc otworzyliśmy kosz plażowy przy ul. Karola Miarki. W tym roku też będzie można tam podejść lub podjechać samochodem i zaopatrzyć się w nasze lody – zachęca Zbigniew Siwa.

Smaki zamknięte w słoikach

Produkcja lodów rozpoczyna się od gotowania smaków. Na przykład przy orzechowych, trzeba wygotować kilka kilogramów orzechów, aby wydobyć z nich esencję smaku. W manufakturze nie idą na skróty. Podstawowa zasada – żadnych konserwantów, dodatków i barwników. Postawili na 100% naturalności – tak jak robiło się lody przed laty. Później dolewa się mleka lub śmietany, dodaje przyprawy, miesza, przelewa do słoików i mrozi. Różnicę w smaku można poczuć po pierwszej łyżce. Jeżeli je się lody cytrynowe, to są kwaśne jak prawdziwa cytryna. Pod koniec września można było spróbować gruszkowych z imbirem – można było się upajać nowym smakiem. Na sam koniec produkcji podpisuje się etykiety.

– Wybraliśmy słoiki, bo chociaż są droższe, to chcemy być odpowiedzialni za środowisko. Gigantów produkujących lody nie interesuje co stanie się z ich opakowaniem po zjedzeniu lodów. Nas tak. Dlatego nasze słoiki można wykorzystać to przetworów, albo przynieść z powrotem do nas – mówi Rafał Siwa.

Lody w manufakturze przygotowywane są partiami. Przed postem powstało kilka smaków, a wielka lodówka w manufakturze wypełniła się lodami. Sprzedały się w kilka dni. To największe wyróżnienie dla właściciela lodziarni. Zamawiać można było telefonicznie, przez Facebooka i mailowo.

Marzą o swojej lodziarni

Rafał na co dzień doradza wielkim firmom jak radzić sobie z problemami między pracownikami. Tłumaczy też jak zapobiec wypaleniu zawodowemu. Któregoś dnia będąc w Krakowie pomyślał o tacie, że jego też może to kiedyś dotknąć.

– Lody są jego życiem i nie prędko to nastąpi. Ale pomagam mu za każdym razem, gdy przyjeżdżam na wyspę. Zakładamy białe fartuchy i wspólnie pracujemy przy produkcji. W przyszłości będę chciał bardziej zaangażować się i może otworzyć własną lodziarnie – tak jak dawniej Keję – snuje plany Rafał.

Zamówienia na lody można składać pod numerem telefonu Gosia: 604 156 760, Rafał 502 750 218.

Kliknij tu, aby zapoznać się z pełną ofertą!

1 Komentarz

  1. qaz temu

    19 marca 2016 na 12:43

    Panie Zbyszku, a jest szansa, że Keja w jakiejś formie (pewnie już w innym miejscu) wróci?

  2. Anita temu

    18 marca 2016 na 23:49

    Żaden lokal nie ma takiego klimatu jaki był w keji i żadne lody nie smakują jak te od Pana Zbyszka hmm.. Marchewkowe, ciasteczkowe i każde inne

  3. Anonim temu

    18 marca 2016 na 23:47

    Żaden lokal nie ma takiego klimatu jaki był w keji i żadne lody nie smakują jak te od Pana Zbyszka hmm.. Marchewkowe, ciasteczkowe i każde inne

  4. teźgosia temu

    18 marca 2016 na 21:09

    LODY PRZEPYSZNE,UZALEŹNIŁAM SIE OD NICH.PRZEZ CAŁE LATO ODWIEDZAŁAM KOSZ PLAŹOWY NA UL.KAROLA MIARKI.POLECAM KAŹDEMU:):):)

  5. Adam temu

    18 marca 2016 na 18:44

    Super! Szkoda ze Keja juz nie istnieje . Tambyl klimat…

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Najczęściej czytane

Exit mobile version