Strona główna / Lokalne / Toksykolog: samodzielne zbieranie śniętych ryb nad Odrą jest nierozsądne
S³ubice, 12.08.2022. 70 ¿o³nierzy z 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej uczestniczy w S³ubicach, 12 bm. w usuwaniu skutków zanieczyszczenia rzeki Odry. Zadania s¹ wykonywane nie tylko na l¹dzie, ale równie¿ na ³odziach PSP. Wraz ze stra¿akami wybieraj¹ z rzeki truch³o œniêtych ryb. ¯o³nierze wyposa¿eni s¹ w œrodki ochrony osobistej, tj. specjalne rêkawice, wodery czy maski, których czêœæ zosta³a przekazana równie¿ przez Sztab Kryzysowy Lubuskiego Urzêdu Wojewódzkiego. (sko) PAP/Lech Muszyñski

Toksykolog: samodzielne zbieranie śniętych ryb nad Odrą jest nierozsądne

Samodzielne zbieranie śniętych ryb przez okolicznych mieszkańców czy wędkarzy jest nierozsądne. Zostawmy to specjalistycznym służbom przeszkolonym w tym zakresie – podkreślił specjalista toksykologii klinicznej oraz chorób wewnętrznych Eryk Matuszkiewicz.

Kontakt z zatrutymi rybami może dać jedynie cechy podrażnienia skóry, co widać w postaci zaczerwienienia, pieczenia czy oparzeń, ale nie spowoduje zakażenia w organizmie – powiedział w piątek PAP specjalista toksykologii klinicznej oraz chorób wewnętrznych Eryk Matuszkiewicz.

„Samodzielne zbieranie śniętych ryb przez okolicznych mieszkańców czy wędkarzy jest, delikatnie mówiąc, nierozsądne. Zostawmy to specjalistycznym służbom, które są do tego przygotowane i mają odpowiednie zabezpieczenia w tym zakresie” – zaakcentował.

Uspokoił jednak, że w drodze inhalacyjnej, czyli jeżeli wdychamy powietrze nad rzeką, nie narazimy się na ciężkie zatrucie.

„Zatrucie może wystąpić jedynie w przypadku drogi pokarmowej, czyli jeżeli byśmy jedli te skażone ryby w dużych ilościach” – powiedział. „Oczywiście ta ilość ryb (która może doprowadzić do zatrucia – PAP) zależna jest od stężenia substancji toksycznych w rybach i rzece, ale na ten moment nie mamy takich informacji” – przyznał.

Wskazał, że w przypadku, kiedy ktoś już zbierał te ryby i ma poparzenia na rękach, to powinien zgłosić się do lekarza. „Takie podrażnienia leczymy jak oparzenie skóry, natomiast nie jest to zatrucie czy zakażenie. To jest tylko chemiczne uszkodzenie, oparzenie skóry” – podkreślił.

Zapytany o szkodliwość dla żywych organizmów rtęci, która – zdaniem ministra środowiska niemieckiego landu Brandenburgia Axela Vogla – miała zostać znaleziona w rzece po niemieckiej stronie granicy – odparł, że „rtęć, która być może znajduje się w rybach czy w Odrze, to nie jest rtęć, jaką znamy z termometrów”.

„W termometrze mamy rtęć w postaci metalicznej. Jeżeli w rybach czy w wodzie zostanie potwierdzona rtęć, to będą to związki rtęci i najczęściej w pożywieniu będą to związki rtęci organicznej, najczęściej jest to metylortęć, rzadziej etylortęć. Dlatego zawsze jako toksykolodzy podkreślamy, że nawet, jeżeli ktoś zjadłby niewielką ilość rtęci z termometru, to jest to dla organizmu bez znaczenia, bo rtęć metaliczna nie wchłania się z przewodu pokarmowego. Inaczej jest, jeżeli rtęć wejdzie w związek z innymi toksycznymi substancjami” – podkreślił. (PAP)

autorka: Agnieszka Gorczyca

ag/ mhr/

Zobacz również

Chcesz pracować w dziale utrzymania tunelu? Jest praca

Jest praca. Inspektor w dziale utrzymania tunelu pod Świną. Kandydaci powinni mieć wykształcenie min. średnie …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.