Połącz się z nami
„uznamska

WIADOMOŚCI

Prof. Parczewski: przewlekła borelioza nie istnieje

Opublikowano

na

Foto: PAP/Aleksander Koźmiński

Tylko pięć procent ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem; nawet późno rozpoznana borelioza jest wyleczalna, a naciągaczy oferujących wielomiesięczne eksperymentalne antybiotykoterapie należy unikać – przestrzega prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych.

W ubiegłym roku w Polsce potwierdzono 25 244 przypadki boreliozy i 659 przypadków kleszczowego zapalenia mózgu. Mimo że – statystycznie – tylko co 20. kleszcz zakaża krętkami z rodzaju borrelia, a borelioza u ludzi jest dość łatwo wyleczalna, choroba ta budzi strach i prowokuje spory w środowisku naukowym. Przeciwko eksperymentalnym formom terapii protestują specjaliści chorób zakaźnych, samorząd lekarski, sejmowa komisja zdrowia. W kwietniu br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę jednego z podmiotów medycznych i przychylił się do opinii Rzecznika Praw Pacjenta, który alarmował, że stosowanie wielokrotnej antybiotykoterapii w leczeniu boreliozy jest niezgodne ze stanem wiedzy medycznej i niebezpieczne dla pacjentów.

PAP: Coraz bardziej boimy się boreliozy? Przypadków zachorowań jest więcej?

Prof. Miłosz Parczewski: W ostatnim czasie było dużo doniesień na temat nowych kleszczy, chorób odkleszczowych, zmieniającej się epidemiologii. Te zmiany nie są duże, ale problem można określić jako „przyszłościowy”. Przyczyną są głównie zmiany klimatyczne – jest ciepło, sucho, mamy zimy bez mrozu. To, że ludzie często przebywają na terenach leśnych, powoduje, że zagrożenie związane z chorobami arbo (arbowirusy są przenoszone przez stawonogi, przede wszystkim przez kleszcze) na pewno się zwiększa. Pamiętajmy jednak, że tylko ok. 5 proc. ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem boreliozą, nawet jeśli kleszcz jest zakażony. I że borelioza jest uleczalna. Wiemy, jak tę chorobę rozpoznawać i skutecznie leczyć!

PAP: Skąd więc tak duża nadwykrywalność boreliozy? Podobno tylko u 10 proc. pacjentów kierowanych do specjalistów podejrzenie boreliozy zostaje potwierdzone.

M.P.: Boreliozę diagnozuje się na podstawie obrazu klinicznego, najczęstszym objawem wczesnym jest tzw. rumień wędrujący, i serologii, czyli obecności przeciwciał we krwi. Jeśli obraz kliniczny jest typowy, a testy na przeciwciała dodatnie, to diagnostyka jest prosta. Ale jeśli na przykład rumień nie jest typowy w swoim obrazie, czyli powiększający się – jak oko bawoła, rozchodzące się fale na powierzchni wody, albo znajduje się w okolicy podkolanowej czy owłosionej i nie ma charakterystycznej obwódki, to może być problem z rozpoznaniem. Czasami ugryzienie przez kleszcza jest tylko pogryzieniem, odczynem miejscowym, który nie przekracza 3-5 cm i nie jest boreliozą. Poza tym mamy jeszcze inne postaci kliniczne, takie jak neuroborelioza, zapalenie mięśnia sercowego, zapalenia stawów, które często stanowią wyzwanie kliniczne.

PAP: Badanie serologiczne rozstrzygnie to ostatecznie?

M.P.: Serologia, czyli obecność przeciwciał we krwi, może się utrzymywać przez lata po przebytej i prawidłowo leczonej (a więc nieaktywnej) boreliozie. Nadrozpoznawalność wynika bardzo często właśnie z tego, że test w kierunku przeciwciał jest testem immunologicznym. Nie różnicuje między pamięcią immunologiczną, czyli boreliozą kiedyś przebytą, a boreliozą aktywną. Mamy sposoby, żeby rozpoznanie uprawdopodobnić, ale nie jest to test wykrywający same krętki, czyli bezpośrednio wykrywający bakterie.

Dodatni wynik testu często jest wiązany z niespecyficznymi dolegliwościami, które boreliozą po prostu nie są: bólami stawów, na przykład ze zwyrodnienia; bólami głowy, a są to klasterowe bóle; objawami neuropsychologicznymi, depresją, pogorszeniem koncentracji, uczuciem przewlekłego zmęczenia. I, niestety, są takie jednostki medyczne, które leczą te niespecyficzne objawy antybiotykami, przez wiele lat, nie rozumiejąc czy też nie chcąc zrozumieć, że antybiotyk nie leczy przeciwciał.

Przeciwciała to jest funkcja naszego układu immunologicznego i antybiotyk nie spowoduje, że przeciwciała znikną. To nasz układ immunologiczny musi wygasić tę odpowiedź w kierunku krętka, co czasami trwa miesiące, a czasami lata. Wieloletnia czy wielomiesięczna antybiotykoterapia nie została potwierdzona badaniami jako antybiotykoterapia skuteczna, potrzebna, nieszkodliwa! Przecież wiemy, że antybiotyki powodują selekcję lekooporności bakterii, powodują szkodę populacyjną – podawanie szeroko antybiotyków skutkuje tym, że mamy więcej bakterii antybiotykoodpornych i nie będziemy mieli ludzi czym leczyć w przyszłości. Długotrwałe, wielokrotne podawanie antybiotyków może prowadzić do trwałych uszkodzeń wątroby, trzustki, nerek.

PAP: Jak to się stało, że w kwestii leczenia boreliozy doszło do tak poważnego rozdźwięku w świecie nauki i część lekarzy oferuje wielomiesięczne antybiotykoterapie, a także alternatywne metody leczenia, np. ozonem czy tlenem w komorze hiperbarycznej?

M.P.: Źródłem problemu jest powstanie dwóch zestawów rekomendacji w USA. Rekomendacji IDSA, czyli Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Diseases Society of America) i rekomendacji ILADS (The International Lyme and Associated Diseases Society, Międzynarodowe Towarzystwo ds. Boreliozy i Chorób z Nią Powiązanych), stworzonych przez lekarzy i pacjentów, którzy mieli boreliozę.

PAP: Tylko IDSA działa zgodnie z normami międzynarodowymi, uznawanymi przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych?

M.P.: Tak. Działa zgodnie z zasadami medycyny opartej na wiedzy naukowej, na faktach. Zgodnie z zasadami good clinical practice. Natomiast problemem rekomendacji ILADS jest to, że część założeń pochodzi z badań in vitro, czyli badań daleko, daleko przedklinicznych. I te badania na poziomie laboratoryjnym próbuje się przenieść na „klinikę”, co nie jest prawidłowe. Cała struktura medycyny opartej na faktach – dotyczy to nie tylko chorób zakaźnych, ale np. kardiologii, neurologii, immunologii, gastrologii – jest taka, że mamy badanie kliniczne nowego leku, które opiera się na danych z badań klinicznych prowadzonych wielofazowo na ludziach, z oceną bezpieczeństwa i skuteczności. Badania laboratoryjne takiej wiedzy nie zapewniają, więc nie można ich przekładać na postępowanie terapeutyczne.

PAP: Co powie pan pacjentowi, który kilka lat jest „leczony” na boreliozę?

M.P.: Coś takiego jak „przewlekła borelioza” nie istnieje. Boreliozę klasyfikujemy jako wczesną i późną. Pacjentom radzę konsultację z mądrym specjalistą od chorób zakaźnych, który jest na bieżąco z wytycznymi, szczególnie Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

PAP: Na wizytówkach lekarzy nie ma przymiotnika „mądry”, natomiast w gabinetach czy na stronach internetowych są certyfikaty, dyplomy, potwierdzenia szkoleń, itd. Widząc w gabinecie dyplom Międzynarodowego Towarzystwa ds. Boreliozy, pacjent raczej nabiera zaufania, a nie wątpliwości.

M.P.: Zgadzam się. Bardzo trudno w obecnym świecie – mediów elektronicznych, portali społecznościowych – rozróżnić wiedzę, która jest oparta na faktach od wiedzy, która jest fake newsem, w tym przypadku fake treatmentem, nieprawidłową terapią. Nie mam gotowej odpowiedzi, jak temu zaradzić. Jako konsultant krajowy staram się, żeby szkolenie specjalistów chorób zakaźnych było na odpowiednim poziomie. I żeby wszyscy wiedzieli, jak się leczy boreliozę, jak długo i kiedy należy przestać.

W leczeniu boreliozy musimy bazować na faktach, a nie fake newsach. Problem widzę nie tylko w lekarzach, ale w zaufaniu pacjentów. I zrozumieniu, że borelioza nie jest jedyną chorobą na świecie. Że bardzo często niespecyficzne dolegliwości mogą być „maską” depresji, stwardnienia rozsianego, choroby zwyrodnieniowej stawów, chorób autoimmunologicznych. Nie jest tak, że lekarze komuś odmawiają leczenia! Chcemy, żeby to leczenie nacelowane było na rzeczywistą chorobę. Po pierwsze – nie szkodzić! To jest naszym sztandarem w medycynie. Słuchajmy autorytetów medycznych. Edukujmy. Chciałbym, żeby przebiły się te wiadomości: po pierwsze, że borelioza, szczególnie wczesna, jest chorobą uleczalną nawet w 98 procentach. Po drugie – antybiotykoterapia powinna trwać między 14 a 28 dni. W tej chwili jest nawet tendencja do jej skracania. Jeśli ktoś oferuje wielomiesięczną terapię, warto zapytać, na jakich danych ten eksperyment opiera?

PAP: Pacjent zwykle dopytuje, ale czy jest wystarczająca reakcja środowiska lekarskiego na rekomendacje ILADS, które przewidują długie terapie miksem antybiotyków?

M.P.: Reakcja jest. Rekomendacje muszą być opracowywane na podstawie badań klinicznych. Mają swoją siłę. Jeżeli badanie kliniczne nie istnieje, staramy się, żeby taka rekomendacja była opatrzona stosownym komentarzem, że powstała na podstawie bardzo niskiej siły dowodów, albo żeby w ogóle nie znalazła się w zastosowaniu.

PAP: Rekomendacje ILADS mogą wydawać się „ratunkiem” dla tych, u których późno zdiagnozowano boreliozę, kilka lat po ukąszeniu przez kleszcza.

M.P.: I tu musimy być precyzyjni: przewlekłej boreliozy nie ma, ale jest borelioza późna, pod postacią neuroboreliozy, zapalenia stawów czy zanikowego zapalenia skóry. Może wystąpić nawet kilka lat po ukąszeniu kleszcza. Borelioza późna jest trudniejsza do rozpoznania i nieco trudniejsza do wyleczenia. Ale jest wyleczalna. Zamiast antybiotyków doustnych podaje się dożylne i też maksymalnie przez miesiąc. Nie sięgamy do metod i teorii ILADS, bo to nie ratunek, lecz terapia, za którą pacjent może zapłacić własnym zdrowiem.

PAP: W tych trudniejszych przypadkach terapię wg rekomendacji IDSA też, w razie potrzeby, się powtarza? Testy na obecność przeciwciał robi się wielokrotnie?

M.P.: Tak. Jeżeli mamy wątpliwości, to zawsze proponujemy leczenie. Z kontrolą efektu serologicznego. I z wyborem odpowiedniej antybiotykoterapii. Żeby jej powtórzenie, za jakiś czas, miało sens. Z odpowiednim antybiotykiem, najczęściej dożylnym, penetrującym głębiej do stawów i do centralnego układu nerwowego. Chciałbym podkreślić, że zgony na boreliozę praktyczne się nie zdarzają. Jest to kilka przypadków rocznie, tylko związane z zapaleniem mięśnia sercowego, których w Polsce praktycznie się nie obserwuje.

PAP: Borelioza jest uleczalna, ale jednak nie w stu procentach przypadków. Czy możemy z nią żyć kilkadziesiąt lat?

M.P.: Takie przypadki są bardzo, bardzo rzadkie. Borelioza ma bardzo szeroką wrażliwość na wiele antybiotyków i te antybiotyki ludzie otrzymują „po drodze”, z powodu innych wskazań, więc nawet jeśli nie byli wcześniej świadomie leczeni na boreliozę, i tak można stwierdzić u nich boreliozę przebytą. Nie ma też czegoś takiego jak borelioza seronegatywna, czyli z ujemnym wynikiem testów na przeciwciała. A takie przypadki również kilkukrotnie weryfikowaliśmy. Natomiast boreliozą można zakazić się wielokrotnie – przebyta choroba nie skutkuje odpornością na kolejne zakażenie.

PAP: Ilu pacjentów z podejrzeniem boreliozy trafia do SPWSZ w Szczecinie?

M.P.: W ramach poradni chorób zakaźnych konsultujemy dziennie nawet 40-50 osób z podejrzeniem lub rozpoznaniem boreliozy, czyli ok. 200 tygodniowo. Część z tych osób przyjeżdża tylko na kontrolę, bo są np. pracownikami leśnymi, wielokrotnie eksponowanymi na kleszcze i powinni być sprawdzani raz na pół roku czy rok. Borelioz wczesnych jest kilka tygodniowo. Tacy pacjenci trafiają przede wszystkim do lekarzy POZ.

PAP: Zatem jeśli widzimy kleszcza, to nie jedziemy na SOR?

M.P.: Nie jest to konieczne. Można spróbować samemu go wyjąć. Kleszczołapki są dostępne w aptekach. Dezynfekujemy miejsce po ukąszeniu, ale nie smarujemy np. maścią ze sterydem, żeby nie zaciemnić obrazu. Musimy obserwować miejsce ukąszenia. Rumień charakterystyczny dla boreliozy zaczyna się powiększać między trzecim a piątym dniem, do miesiąca. Jeśli nic się nie pojawia, to sprawę zamykamy. Jeżeli pojawi się zaczerwienienie, które przekracza średnicę monety pięciozłotowej, wtedy udajemy się do POZ. Pierwszy antybiotyk można otrzymać od lekarza rodzinnego. Jeśli zgłosimy się po kilku dniach od ukąszenia, nie robi się żadnych testów na boreliozę, ponieważ będą wypadały ujemnie. Odpowiedź układu immunologicznego trwa dwa-cztery tygodnie.

PAP: Większość ukąszeń nie kończy się zakażeniem?

M.P.: Ryzyko transmisji choroby zależy od czasu żerowania kleszcza wbitego w skórę, długości opicia, a także od tego, czym kleszcz był zakażony. Co do zasady – ryzyko wynosi 5 procent. Rekomendujemy, że jeżeli ktoś ma mnogie pokąszenia przez kleszcza, to wtedy powinien zgłosić do lekarza rodzinnego.

* * *

Prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski jest konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych, lekarzem naczelnym ds. chorób zakaźnych Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie; kieruje kliniką chorób zakaźnych, tropikalnych i nabytych niedoborów immunologicznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie; jest prezesem Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS i wiceprezesem Europejskiego Towarzystwa Klinicznego AIDS.

Rozmawiał: Tomasz Maciejewski (PAP)

tma/ bar/ mhr/

 

Continue Reading
Kliknij, aby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

WIADOMOŚCI

Uwaga kierowcy. Od 7 maja zmiany w ruchu na ul. Piłsudskiego i ul. Prusa

Opublikowano

na

Od czwartku, 7 maja 2026 roku kierowcy powinni  przygotować się na zmiany w organizacji ruchu. Rozpoczyna się kolejny etap przebudowy ulicy Henryka Sienkiewicza, obejmujący modernizację skrzyżowań z ulicami Piłsudskiego oraz Prusa.

Zgodnie z zapowiedziami wykonawcy, wprowadzenie czasowej organizacji ruchu potrwa do 18 czerwca 2026 roku. W tym czasie kierowcy napotkają na utrudnienia, zmienione trasy przejazdu autobusów oraz możliwe opóźnienia w ruchu – szczególnie w godzinach wzmożonego natężenia, a także w weekendy, gdy do miasta napływa więcej turystów. Komunikacja autobusowa zawiesi kursowanie linii 3 i 6 a w ich miejsce będą tymczasowe linie 93 i 96.

Kierowcy powinni zwracać szczególną uwagę na tymczasowe oznakowanie oraz stosować się do poleceń służb kierujących ruchem.

Dla mieszkańców dzielnicy nadmorskiej oznacza to konieczność planowania codziennych przejazdów z większym wyprzedzeniem. Z kolei właściciele pensjonatów, hoteli i ośrodków wypoczynkowych powinni uprzedzić swoich gości o możliwych utrudnieniach w dojeździe.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Koszmar z ulicy Lechickiej. Będzie happy end 

Opublikowano

na

– To jedna z ulic o najgorszym stanie technicznym w mieście. Czas to zmienić — mówi Joanna Agatowska, prezydent Świnoujścia. Do 5 maja 2026 roku firmy mogą składać oferty na gruntowną przebudowę ul. Lechickiej.

Na realizację tej inwestycji mieszkańcy czekali od lat, a pierwsze zapowiedzi przebudowy pojawiły się jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu. Przetarg miał zostać ogłoszony rok temu, ale okazało się, że trzeba poprawić dokumentację projektową. W końcu, w kwietniu tego roku, miasto rozpoczęło procedurę wyboru wykonawcy przebudowy ul. Lechickiej. Termin składania ofert mija w południe 5 maja.

Lechicka to jedna z tych ulic, które od lat budzą najwięcej zastrzeżeń mieszkańców. Jej stan techniczny jest bardzo zły – nierówna kostka brukowa, liczne ubytki i wybrzuszenia utrudniają codzienne poruszanie się zarówno kierowcom, jak i pieszym. Problem jest tym bardziej odczuwalny, że w ostatnich latach znacznie wzrósł na niej ruch — w okolicy powstało wiele nowych bloków, a ulica stała się ważnym dojazdem oraz łącznikiem z ul. Steyera.

Zakres planowanej inwestycji obejmuje kompleksową przebudowę drogi. Nawierzchnię z kostki brukowej zastąpi jezdnia bitumiczna. Ulica zostanie poszerzona do 5,5 metra, co pozwala na wyznaczenie dwóch pasów ruchu po 2,75 m każdy. Przebudowane zostaną chodniki, zjazdy do posesji, oświetlenie ulicy. Powstanie kanalizacja deszczowa, a oznakowanie zostanie uporządkowane i dostosowane do nowego układu drogowego. Całość zakończy wprowadzenie stałej organizacji ruchu. Przebieg ulicy nie ulegnie zmianie.

Jeśli procedura przetargowa przebiegnie zgodnie z planem, przebudowa powinna rozpocząć się jeszcze w tym roku.

Źródło:  Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Emocje przy stołach. Turniej Tenisa Stołowego w Świnoujściu

Opublikowano

na

W niedzielę 3.05.2026 r. Ośrodek Sportu i Rekreacji „Wyspiarz” zorganizował Turniej Tenisa Stołowego z okazji Święta Konstytucji 3-go Maja.

Wydarzenie miało miejsce w hali sportowej przy ulicy Piłsudskiego w Świnoujściu i zgromadziło wielu miłośników tego sportu i aktywnego spędzenia czasu.

Zawodnicy pokazali ogromne zaangażowanie, świetne umiejętności. Nie brakowało dynamicznych akcji, zaciętych pojedynków i walki o każdy punkt.

Turniej został rozegrany w 5 kategoriach: dzieci do 10 lat, młodzieży do lat 16 dziewcząt i chłopców, a także w kategorii OPEN kobiet i mężczyzn.

W kategorii dzieci do lat 10 miejsca na podium zajęli:
I miejsce –  The Khoi NGHIEM (Niemcy)
II miejsce – Nikodem OSIŃSKI (Świnoujście)
III miejsce – Oliwier MIKISZ (Świnoujście)
III miejsce – Piotr PIWOWARSKI (Świnoujście)

W kategorii dziewczęta do lat 16 miejsca na podium zajęły:
I miejsce – Natalia RAJKIEWICZ (Otyń)
II miejsce – Hanna KACIUNKA (Zielona Góra)
III miejsce – Matylda GAN (Świnoujście)

W kategorii chłopcy do lat 16 miejsca na podium zajęli:
I miejsce –  Jan MAZURKIEWICZ ( Murowana Goślina)
II miejsce – Nghiem Hai Nam Cao (Niemcy)
III miejsce – Dang Minh Cao (Niemcy)

W kategorii OPEN kobiet  miejsca na podium zajęły:
I miejsce – Maja PIASECKA (Świnoujście)
II miejsce – Joanna WOŹNIAK (Świnoujście)
III miejsce – Dominika MRÓWCZYŃSKA (Międzyzdroje)

W kategorii OPEN mężczyzn miejsca na podium zajęli:
I miejsce – Jarosław MARCHALEWSKI (Międzyzdroje)
II miejsce – Zbigniew ŚWIERCZEK (Gryfino)
III miejsce – Nghiem Hai Nam Cao (Niemcy)

Gratulujemy wszystkim zawodnikom wspanialej rywalizacji!
To był dzień, w którym sport połączył się z patriotyzmem, tworząc niezapomnianą atmosferę wspólnego świętowania.
OSiR „Wyspiarz”

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Europejska lekcja na żywo

Opublikowano

na

W muszli koncertowej w Świnoujściu znów zrobiło się gwarno, kolorowo i bardzo europejsko. Wszystko za sprawą kolejnej edycji Pikniku Europejskiego, w którym udział wzięli uczniowie świnoujskich szkół i przedszkoli. Każda placówka miała za zadanie zaprezentować wybrany kraj Unii Europejskiej – i trzeba przyznać, że młodzi mieszkańcy miasta podeszli do tego z ogromną kreatywnością.

Na scenie pojawiły się narodowe stroje, tradycyjne tańce i piosenki, a także liczne ciekawostki o kulturze i historii poszczególnych państw. Publiczność mogła w ciągu jednego popołudnia „odwiedzić” kilka europejskich krajów – bez wyjeżdżania ze Świnoujścia.

Największe uznanie jury zdobyła Szkoła Podstawowa nr 6, która zaprezentowała Irlandię. Zielone stroje, rytmiczna muzyka i dopracowany występ zapewniły jej pierwsze miejsce oraz nagrodę w wysokości 6 tysięcy złotych. Drugie miejsce zajęła Szkoła Podstawowa nr 2, która zabrała widzów do Belgii, a trzecie – Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy z prezentacją Grecji. Pozostałe szkoły również zostały docenione i otrzymały nagrody oraz wyróżnienia.

– Takie spotkania pokazują, że szkoła to nie tylko nauka z podręczników. To także odkrywanie świata, budowanie relacji i rozwijanie pasji. Właśnie w takich chwilach widać, jak duży potencjał mają młodzi mieszkańcy naszego miasta – powiedziała Joanna Agatowska, prezydent Świnoujścia.

Nie zabrakło również emocji w konkursie występów artystycznych. Wśród przedszkoli najlepiej zaprezentowało się Przedszkole Miejskie nr 3, drugie miejsce zajęło PM11, a trzecie PM1. W kategorii szkół zwyciężyła Szkoła Podstawowa nr 9 z prezentacją Francji, tuż za nią znalazła się Szkoła Podstawowa nr 1 z Niemcami, a trzecie miejsce przypadło Szkole Podstawowej nr 4, która zaprezentowała Włochy.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Ul. Chrobrego ponownie przejezdna zgodnie z planem

Opublikowano

na

Zgodnie z planem zakończono prace drogowe w rejonie skrzyżowania ul. Sienkiewicza z ul. Chrobrego, dzięki czemu ul. Chrobrego jest już w pełni przejezdna.

Przypomnijmy, że czasowa organizacja ruchu została wprowadzona 24 marca 2026 roku, a roboty w tym obszarze trwały do 5 maja. W ich trakcie wyznaczono objazd od Ronda Róży Wiatrów ulicami: Sikorskiego, Monte Cassino, Krzywoustego i Słowackiego, a kierowcy musieli liczyć się z utrudnieniami.

Zakończenie tego etapu oznacza poprawę płynności ruchu w tej części miasta. Jednocześnie nadal trwają prace związane z przebudową ul. Sienkiewicza na odcinku od ul. Krzywoustego do ul. Piłsudskiego, gdzie roboty potrwają do połowy maja.

W rejonie prowadzonych prac wciąż należy zachować ostrożność i stosować się do obowiązującego oznakowania drogowego.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Tłumy, wiatr i duma. Świnoujście znów pokazało, jak świętuje się Dzień Flagi

Opublikowano

na

Foto: Marcin Purman/8 Flotylla Obrony Wybrzeża

2 maja 2026 roku Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej w Świnoujściu miał wszystko, czego oczekuje się od dużego, żywego święta: emocje, ludzi, symbol i moment, który zostaje w pamięci.

Tegoroczna flaga imponowała skalą – miała niemal 400 m² powierzchni i powiewała na latarni od godziny 12:05 aż do 20:05. Była widoczna z wielu kilometrów – nawet z plaż w Międzyzdroje i niemieckich kurortów. Pod samą latarnią zgromadziło się blisko 700 uczestników, a z brzegów Świny widowisko podziwiały tysiące mieszkańców i turystów.

Centralnym punktem wydarzeń była Latarnia Morska w Świnoujściu. Punktualnie w południe, przy sprzyjającym wietrze i pełnym słońcu, na jej szczycie rozwinęła się ogromna biało-czerwona flaga. To był moment, który zatrzymał wszystko – rozmowy ucichły, telefony powędrowały w górę, a wzrok wszystkich skierował się w jedno miejsce.

Spektakl, który robi wrażenie

To nie była zwykła ceremonia – to było prawdziwe widowisko.

– Ogromna flaga unosząca się nad najwyższą ceglaną latarnią w Polsce była widoczna z wielu miejsc miasta, wysp Wolin i Uznam, a także z plaż po niemieckiej stronie – mówi Joanna Agatowska, prezydent miasta. – To jedno z najpiękniejszych świąt patriotycznych.

Pogoda sprzyjała – czyste niebo i silniejszy wiatr sprawiły, że barwy narodowe prezentowały się wyjątkowo efektownie. Flaga powiewała aż do zachodu słońca, a mieszkańcy i turyści tłumnie wychodzili nad kanał portowy, by ją podziwiać. Wchodzące do Świny statki oddawały jej hołd dźwiękiem tyfonów.

Tłumy, które mówią wszystko

Frekwencja była imponująca.

Zainteresowanie wydarzeniem było tak duże, że uruchomiono specjalny transport – najpierw statki, a następnie autobusy kursujące przez na co dzień niedostępne tereny portowe.

– To jeden z największych sukcesów tego wydarzenia – podkreśla Aleksander Ostasz ze Stowarzyszenia Miłośników Latarń Morskich w Szczecinie. – Liczymy, że takie rozwiązania komunikacyjne zostaną na stałe.

– Szczególne podziękowania należą się prezesowi Zarządu Morskich Portów Szczecin-Świnoujście S.A., Jarosławowi Siergiejowi, który umożliwił przejazd autobusów przez teren portu – dodaje Roman Kucierski, zastępca prezydenta miasta. – Dziękujemy także służbom za zabezpieczenie wydarzenia.

Na miejscu pojawiły się setki, a realnie tysiące osób – mieszkańcy, turyści, całe rodziny. Z flagami, aparatami i poczuciem uczestnictwa w czymś ważnym. To wydarzenie już dawno przestało mieć charakter lokalny – dziś to jeden z najmocniejszych obrazów Dnia Flagi w Polsce.

Muzyka, atrakcje i żywa energia

Oprawa wydarzenia była spójna i dopracowana.

Orkiestra Marynarki Wojennej nadała uroczystości rytm i podniosły charakter, ale bez nadęcia. Całość uzupełniały konkursy wiedzy, poczęstunek dla uczestników oraz liczne interakcje z publicznością.

To właśnie te elementy sprawiają, że wydarzenie żyje – nie tylko się je ogląda, ale realnie się w nim uczestniczy.

Świnoujście w centrum Polski

Silnym akcentem były połączenia na żywo z innymi miejscami w kraju.

Na telebimach pojawiły się transmisje i pozdrowienia m.in. z Srebrnej Góry i Zakopanego. Dzięki temu wydarzenie nad Bałtykiem stało się częścią ogólnopolskiego świętowania.

Wydarzenie o ogólnopolskim zasięgu

Tegoroczna edycja potwierdziła jedno – to wydarzenie ma już rangę ogólnopolską.

Relacje z ceremonii pojawiły się w telewizji, portalach informacyjnych i mediach społecznościowych w całym kraju.

– To wydarzenie działa dzięki obrazowi i emocjom – podsumowuje Agata Kucharska, koordynator wydarzenia. – Biało-czerwona flaga nad morzem i ludzie, którzy patrzą na nią z dumą. W miejscu, gdzie zaczyna się Polska.

Ludzie tworzą to święto

Organizacja wydarzenia tej skali to efekt pracy wielu instytucji, służb i wolontariuszy.

Najważniejsze podziękowania należą się jednak mieszkańcom i turystom.

Bo bez nich byłaby to tylko flaga na maszcie.
Z nimi – było to prawdziwe święto.

Organizatorzy i współorganizatorzy:

  • Urząd Miasta Świnoujście
  • Świnoujska Organizacja Turystyczna
  • Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu / Fort Gerharda
  • Urząd Morski w Szczecinie
  • Orkiestra Marynarki Wojennej
  • Ośrodek Sportu i Rekreacji „Wyspiarz” w Świnoujściu
  • Stowarzyszenie Miłośników Latarń Morskich w Szczecinie
  • Miejski Dom Kultury w Świnoujściu
  • Zakład Komunikacji Miejskiej w Świnoujściu
  • Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu
  • Adler Schiffe

 

Continue Reading
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama „sofa"

OGŁOSZENIA DROBNE

Najczęściej czytane

© Copyright 2026, Wszelkie prawa zastrzeżone | swinoujskie.info | Red Top Media | ul. Cyfrowa 6, 71-441 Szczecin | Napisz do nas: redakcja@swinoujskie.info lub zadzwoń 510 555 524