Połącz się z nami

WIADOMOŚCI

Prof. Parczewski: przewlekła borelioza nie istnieje

Opublikowano

na

Foto: PAP/Aleksander Koźmiński

Tylko pięć procent ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem; nawet późno rozpoznana borelioza jest wyleczalna, a naciągaczy oferujących wielomiesięczne eksperymentalne antybiotykoterapie należy unikać – przestrzega prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych.

W ubiegłym roku w Polsce potwierdzono 25 244 przypadki boreliozy i 659 przypadków kleszczowego zapalenia mózgu. Mimo że – statystycznie – tylko co 20. kleszcz zakaża krętkami z rodzaju borrelia, a borelioza u ludzi jest dość łatwo wyleczalna, choroba ta budzi strach i prowokuje spory w środowisku naukowym. Przeciwko eksperymentalnym formom terapii protestują specjaliści chorób zakaźnych, samorząd lekarski, sejmowa komisja zdrowia. W kwietniu br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę jednego z podmiotów medycznych i przychylił się do opinii Rzecznika Praw Pacjenta, który alarmował, że stosowanie wielokrotnej antybiotykoterapii w leczeniu boreliozy jest niezgodne ze stanem wiedzy medycznej i niebezpieczne dla pacjentów.

PAP: Coraz bardziej boimy się boreliozy? Przypadków zachorowań jest więcej?

Prof. Miłosz Parczewski: W ostatnim czasie było dużo doniesień na temat nowych kleszczy, chorób odkleszczowych, zmieniającej się epidemiologii. Te zmiany nie są duże, ale problem można określić jako „przyszłościowy”. Przyczyną są głównie zmiany klimatyczne – jest ciepło, sucho, mamy zimy bez mrozu. To, że ludzie często przebywają na terenach leśnych, powoduje, że zagrożenie związane z chorobami arbo (arbowirusy są przenoszone przez stawonogi, przede wszystkim przez kleszcze) na pewno się zwiększa. Pamiętajmy jednak, że tylko ok. 5 proc. ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem boreliozą, nawet jeśli kleszcz jest zakażony. I że borelioza jest uleczalna. Wiemy, jak tę chorobę rozpoznawać i skutecznie leczyć!

PAP: Skąd więc tak duża nadwykrywalność boreliozy? Podobno tylko u 10 proc. pacjentów kierowanych do specjalistów podejrzenie boreliozy zostaje potwierdzone.

M.P.: Boreliozę diagnozuje się na podstawie obrazu klinicznego, najczęstszym objawem wczesnym jest tzw. rumień wędrujący, i serologii, czyli obecności przeciwciał we krwi. Jeśli obraz kliniczny jest typowy, a testy na przeciwciała dodatnie, to diagnostyka jest prosta. Ale jeśli na przykład rumień nie jest typowy w swoim obrazie, czyli powiększający się – jak oko bawoła, rozchodzące się fale na powierzchni wody, albo znajduje się w okolicy podkolanowej czy owłosionej i nie ma charakterystycznej obwódki, to może być problem z rozpoznaniem. Czasami ugryzienie przez kleszcza jest tylko pogryzieniem, odczynem miejscowym, który nie przekracza 3-5 cm i nie jest boreliozą. Poza tym mamy jeszcze inne postaci kliniczne, takie jak neuroborelioza, zapalenie mięśnia sercowego, zapalenia stawów, które często stanowią wyzwanie kliniczne.

PAP: Badanie serologiczne rozstrzygnie to ostatecznie?

M.P.: Serologia, czyli obecność przeciwciał we krwi, może się utrzymywać przez lata po przebytej i prawidłowo leczonej (a więc nieaktywnej) boreliozie. Nadrozpoznawalność wynika bardzo często właśnie z tego, że test w kierunku przeciwciał jest testem immunologicznym. Nie różnicuje między pamięcią immunologiczną, czyli boreliozą kiedyś przebytą, a boreliozą aktywną. Mamy sposoby, żeby rozpoznanie uprawdopodobnić, ale nie jest to test wykrywający same krętki, czyli bezpośrednio wykrywający bakterie.

Dodatni wynik testu często jest wiązany z niespecyficznymi dolegliwościami, które boreliozą po prostu nie są: bólami stawów, na przykład ze zwyrodnienia; bólami głowy, a są to klasterowe bóle; objawami neuropsychologicznymi, depresją, pogorszeniem koncentracji, uczuciem przewlekłego zmęczenia. I, niestety, są takie jednostki medyczne, które leczą te niespecyficzne objawy antybiotykami, przez wiele lat, nie rozumiejąc czy też nie chcąc zrozumieć, że antybiotyk nie leczy przeciwciał.

Przeciwciała to jest funkcja naszego układu immunologicznego i antybiotyk nie spowoduje, że przeciwciała znikną. To nasz układ immunologiczny musi wygasić tę odpowiedź w kierunku krętka, co czasami trwa miesiące, a czasami lata. Wieloletnia czy wielomiesięczna antybiotykoterapia nie została potwierdzona badaniami jako antybiotykoterapia skuteczna, potrzebna, nieszkodliwa! Przecież wiemy, że antybiotyki powodują selekcję lekooporności bakterii, powodują szkodę populacyjną – podawanie szeroko antybiotyków skutkuje tym, że mamy więcej bakterii antybiotykoodpornych i nie będziemy mieli ludzi czym leczyć w przyszłości. Długotrwałe, wielokrotne podawanie antybiotyków może prowadzić do trwałych uszkodzeń wątroby, trzustki, nerek.

PAP: Jak to się stało, że w kwestii leczenia boreliozy doszło do tak poważnego rozdźwięku w świecie nauki i część lekarzy oferuje wielomiesięczne antybiotykoterapie, a także alternatywne metody leczenia, np. ozonem czy tlenem w komorze hiperbarycznej?

M.P.: Źródłem problemu jest powstanie dwóch zestawów rekomendacji w USA. Rekomendacji IDSA, czyli Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Diseases Society of America) i rekomendacji ILADS (The International Lyme and Associated Diseases Society, Międzynarodowe Towarzystwo ds. Boreliozy i Chorób z Nią Powiązanych), stworzonych przez lekarzy i pacjentów, którzy mieli boreliozę.

PAP: Tylko IDSA działa zgodnie z normami międzynarodowymi, uznawanymi przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych?

M.P.: Tak. Działa zgodnie z zasadami medycyny opartej na wiedzy naukowej, na faktach. Zgodnie z zasadami good clinical practice. Natomiast problemem rekomendacji ILADS jest to, że część założeń pochodzi z badań in vitro, czyli badań daleko, daleko przedklinicznych. I te badania na poziomie laboratoryjnym próbuje się przenieść na „klinikę”, co nie jest prawidłowe. Cała struktura medycyny opartej na faktach – dotyczy to nie tylko chorób zakaźnych, ale np. kardiologii, neurologii, immunologii, gastrologii – jest taka, że mamy badanie kliniczne nowego leku, które opiera się na danych z badań klinicznych prowadzonych wielofazowo na ludziach, z oceną bezpieczeństwa i skuteczności. Badania laboratoryjne takiej wiedzy nie zapewniają, więc nie można ich przekładać na postępowanie terapeutyczne.

PAP: Co powie pan pacjentowi, który kilka lat jest „leczony” na boreliozę?

M.P.: Coś takiego jak „przewlekła borelioza” nie istnieje. Boreliozę klasyfikujemy jako wczesną i późną. Pacjentom radzę konsultację z mądrym specjalistą od chorób zakaźnych, który jest na bieżąco z wytycznymi, szczególnie Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

PAP: Na wizytówkach lekarzy nie ma przymiotnika „mądry”, natomiast w gabinetach czy na stronach internetowych są certyfikaty, dyplomy, potwierdzenia szkoleń, itd. Widząc w gabinecie dyplom Międzynarodowego Towarzystwa ds. Boreliozy, pacjent raczej nabiera zaufania, a nie wątpliwości.

M.P.: Zgadzam się. Bardzo trudno w obecnym świecie – mediów elektronicznych, portali społecznościowych – rozróżnić wiedzę, która jest oparta na faktach od wiedzy, która jest fake newsem, w tym przypadku fake treatmentem, nieprawidłową terapią. Nie mam gotowej odpowiedzi, jak temu zaradzić. Jako konsultant krajowy staram się, żeby szkolenie specjalistów chorób zakaźnych było na odpowiednim poziomie. I żeby wszyscy wiedzieli, jak się leczy boreliozę, jak długo i kiedy należy przestać.

W leczeniu boreliozy musimy bazować na faktach, a nie fake newsach. Problem widzę nie tylko w lekarzach, ale w zaufaniu pacjentów. I zrozumieniu, że borelioza nie jest jedyną chorobą na świecie. Że bardzo często niespecyficzne dolegliwości mogą być „maską” depresji, stwardnienia rozsianego, choroby zwyrodnieniowej stawów, chorób autoimmunologicznych. Nie jest tak, że lekarze komuś odmawiają leczenia! Chcemy, żeby to leczenie nacelowane było na rzeczywistą chorobę. Po pierwsze – nie szkodzić! To jest naszym sztandarem w medycynie. Słuchajmy autorytetów medycznych. Edukujmy. Chciałbym, żeby przebiły się te wiadomości: po pierwsze, że borelioza, szczególnie wczesna, jest chorobą uleczalną nawet w 98 procentach. Po drugie – antybiotykoterapia powinna trwać między 14 a 28 dni. W tej chwili jest nawet tendencja do jej skracania. Jeśli ktoś oferuje wielomiesięczną terapię, warto zapytać, na jakich danych ten eksperyment opiera?

PAP: Pacjent zwykle dopytuje, ale czy jest wystarczająca reakcja środowiska lekarskiego na rekomendacje ILADS, które przewidują długie terapie miksem antybiotyków?

M.P.: Reakcja jest. Rekomendacje muszą być opracowywane na podstawie badań klinicznych. Mają swoją siłę. Jeżeli badanie kliniczne nie istnieje, staramy się, żeby taka rekomendacja była opatrzona stosownym komentarzem, że powstała na podstawie bardzo niskiej siły dowodów, albo żeby w ogóle nie znalazła się w zastosowaniu.

PAP: Rekomendacje ILADS mogą wydawać się „ratunkiem” dla tych, u których późno zdiagnozowano boreliozę, kilka lat po ukąszeniu przez kleszcza.

M.P.: I tu musimy być precyzyjni: przewlekłej boreliozy nie ma, ale jest borelioza późna, pod postacią neuroboreliozy, zapalenia stawów czy zanikowego zapalenia skóry. Może wystąpić nawet kilka lat po ukąszeniu kleszcza. Borelioza późna jest trudniejsza do rozpoznania i nieco trudniejsza do wyleczenia. Ale jest wyleczalna. Zamiast antybiotyków doustnych podaje się dożylne i też maksymalnie przez miesiąc. Nie sięgamy do metod i teorii ILADS, bo to nie ratunek, lecz terapia, za którą pacjent może zapłacić własnym zdrowiem.

PAP: W tych trudniejszych przypadkach terapię wg rekomendacji IDSA też, w razie potrzeby, się powtarza? Testy na obecność przeciwciał robi się wielokrotnie?

M.P.: Tak. Jeżeli mamy wątpliwości, to zawsze proponujemy leczenie. Z kontrolą efektu serologicznego. I z wyborem odpowiedniej antybiotykoterapii. Żeby jej powtórzenie, za jakiś czas, miało sens. Z odpowiednim antybiotykiem, najczęściej dożylnym, penetrującym głębiej do stawów i do centralnego układu nerwowego. Chciałbym podkreślić, że zgony na boreliozę praktyczne się nie zdarzają. Jest to kilka przypadków rocznie, tylko związane z zapaleniem mięśnia sercowego, których w Polsce praktycznie się nie obserwuje.

PAP: Borelioza jest uleczalna, ale jednak nie w stu procentach przypadków. Czy możemy z nią żyć kilkadziesiąt lat?

M.P.: Takie przypadki są bardzo, bardzo rzadkie. Borelioza ma bardzo szeroką wrażliwość na wiele antybiotyków i te antybiotyki ludzie otrzymują „po drodze”, z powodu innych wskazań, więc nawet jeśli nie byli wcześniej świadomie leczeni na boreliozę, i tak można stwierdzić u nich boreliozę przebytą. Nie ma też czegoś takiego jak borelioza seronegatywna, czyli z ujemnym wynikiem testów na przeciwciała. A takie przypadki również kilkukrotnie weryfikowaliśmy. Natomiast boreliozą można zakazić się wielokrotnie – przebyta choroba nie skutkuje odpornością na kolejne zakażenie.

PAP: Ilu pacjentów z podejrzeniem boreliozy trafia do SPWSZ w Szczecinie?

M.P.: W ramach poradni chorób zakaźnych konsultujemy dziennie nawet 40-50 osób z podejrzeniem lub rozpoznaniem boreliozy, czyli ok. 200 tygodniowo. Część z tych osób przyjeżdża tylko na kontrolę, bo są np. pracownikami leśnymi, wielokrotnie eksponowanymi na kleszcze i powinni być sprawdzani raz na pół roku czy rok. Borelioz wczesnych jest kilka tygodniowo. Tacy pacjenci trafiają przede wszystkim do lekarzy POZ.

PAP: Zatem jeśli widzimy kleszcza, to nie jedziemy na SOR?

M.P.: Nie jest to konieczne. Można spróbować samemu go wyjąć. Kleszczołapki są dostępne w aptekach. Dezynfekujemy miejsce po ukąszeniu, ale nie smarujemy np. maścią ze sterydem, żeby nie zaciemnić obrazu. Musimy obserwować miejsce ukąszenia. Rumień charakterystyczny dla boreliozy zaczyna się powiększać między trzecim a piątym dniem, do miesiąca. Jeśli nic się nie pojawia, to sprawę zamykamy. Jeżeli pojawi się zaczerwienienie, które przekracza średnicę monety pięciozłotowej, wtedy udajemy się do POZ. Pierwszy antybiotyk można otrzymać od lekarza rodzinnego. Jeśli zgłosimy się po kilku dniach od ukąszenia, nie robi się żadnych testów na boreliozę, ponieważ będą wypadały ujemnie. Odpowiedź układu immunologicznego trwa dwa-cztery tygodnie.

PAP: Większość ukąszeń nie kończy się zakażeniem?

M.P.: Ryzyko transmisji choroby zależy od czasu żerowania kleszcza wbitego w skórę, długości opicia, a także od tego, czym kleszcz był zakażony. Co do zasady – ryzyko wynosi 5 procent. Rekomendujemy, że jeżeli ktoś ma mnogie pokąszenia przez kleszcza, to wtedy powinien zgłosić do lekarza rodzinnego.

* * *

Prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski jest konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych, lekarzem naczelnym ds. chorób zakaźnych Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie; kieruje kliniką chorób zakaźnych, tropikalnych i nabytych niedoborów immunologicznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie; jest prezesem Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS i wiceprezesem Europejskiego Towarzystwa Klinicznego AIDS.

Rozmawiał: Tomasz Maciejewski (PAP)

tma/ bar/ mhr/

 

Continue Reading
Kliknij, aby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

WIADOMOŚCI

Ponad 700 kilogramowe leczo. Tomek Laskowski znów pokazał, na co go stać

Opublikowano

na

Foto: Grzegorz Kubat

Ogromna patelnia, setki kilogramów składników i ponad 3500 porcji gorącego leczo. Tomek Laskowski z Baru Krewetka w Świnoujściu przygotował prawdziwą kulinarną ucztę podczas Okręgowych Dni Działkowca. Co ważne, do potrawy trafiły również warzywa zebrane w ogródkach lokalnych działkowców.

700 kilogramowe leczo! Takiej ilości jedzenia nie przygotowuje się w zwykłej kuchni. Potrzebne są odpowiedni sprzęt, sprawna organizacja i doświadczenie. Tomek Laskowski, którego mieszkańcy znają z Baru Krewetka, po raz kolejny podjął się kulinarnego wyzwania z rozmachem. Podczas wydarzenia serwował leczo mieszkańcom i gościom, a organizatorzy nie kryli uznania dla jego pracy.

Ponad 700 kilogramów gotowej potrawy to imponujący wynik. Żeby wyobrazić sobie skalę przedsięwzięcia, można przyjąć przykładową recepturę leczo z kiełbasą, papryką, pomidorami, cukinią i cebulą. Do potrawy potrzebne było około 140 kg papryki, około 140 kg pomidorów i około 47 kg cebuli,

Szczególnym akcentem tegorocznego gotowania było wykorzystanie warzyw zebranych przez działkowców. Dzięki temu wielka patelnia wypełniła się nie tylko składnikami na wspólny posiłek, ale również lokalnymi plonami.

„Człowiek do zadań specjalnych” – tak organizatorzy określili Tomka, podkreślając, że nie boi się żadnych wyzwań. Przygotowanie ponad 3500 porcji to zadanie, które wymaga nie tylko umiejętności kulinarnych, ale też dobrej organizacji i ogromu pracy.

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Szybsza kolej na Pomorzu Zachodnim. Co zyskają mieszkańcy Świnoujścia?

Opublikowano

na

Ponad 360 km nowych linii kolejowych i szybsze połączenia ze Szczecina do największych miast Polski. Zintegrowana Sieć Kolejowa zapowiada zmiany, które mogą ułatwić podróżowanie także mieszkańcom Świnoujścia.

Jednym z najważniejszych projektów jest nowa linia Kolei Dużych Prędkości ze Szczecina do Poznania przez Gorzów Wielkopolski. Planowane czasy przejazdu ze Szczecina to około 65 minut do Poznania, 115 minut do Wrocławia i 180 minut do Warszawy.

Dla mieszkańców Świnoujścia oznacza to potencjalnie szybsze podróże w głąb kraju.

Plany obejmują również nowe linie, m.in. na trasach Wysoka Kamieńska–Szczecinek oraz Trzebiatów–Kamień Pomorski. Ta druga inwestycja ma usprawnić podróże między Szczecinem a Gdańskiem.

Przewidziano także rozwój połączeń regionalnych i regularniejszy rozkład jazdy. Na głównych trasach wokół Szczecina pociągi mają kursować kilka razy na godzinę.

Zintegrowana Sieć Kolejowa wyznacza kierunek rozwoju infrastruktury na kolejne dekady. Konkretne korzyści dla pasażerów ze Świnoujścia poznamy dopiero wraz z doprecyzowaniem projektów i rozkładów jazdy.

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Mieszko świętuje 80-lecie. Uczniowie i absolwenci przeszli ulicami Świnoujścia

Opublikowano

na

Barwny korowód z udziałem dawnych i obecnych uczniów przeszedł ulicami Świnoujścia. Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi im. Mieszka I świętuje 80-lecie istnienia. Jubileusz stał się okazją do wspólnego spotkania kolejnych pokoleń związanych ze szkołą.

W piątek, 18 września, ulicami Świnoujścia przeszedł korowód zorganizowany w ramach Szkolnego Dnia Patrona. Wzięli w nim udział członkowie świty Mieszka, nauczyciele, goście, a także dawni i obecni uczniowie liceum im. Mieszka I.

Przemarsz był częścią obchodów 80-lecia szkoły. Wspólne świętowanie połączyło osoby, które obecnie tworzą szkolną społeczność, z absolwentami, dla których liceum pozostaje ważnym miejscem w osobistej historii.

Jubileuszowe uroczystości rozpoczęły się w piątek, a ich program obejmował również mszę świętą w kościele pw. śś. Stanisława i Bonifacego przy ul. Siemiradzkiego.

Główna część obchodów odbyła się w sobotę, 19 września, w Sali Teatralnej Miejskiego Domu Kultury. Po oficjalnej uroczystości zaplanowano spotkanie w murach szkoły, które dało okazję do rozmów i wspomnień.

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Uwaga, mieszkańcy Świnoujścia! Ostrzeżenie przed silnym wiatrem i burzami

Opublikowano

na

Uwaga, mieszkańcy Świnoujścia! IMGW ostrzega przed silnym wiatrem i burzami. Niedziela, 20 września, przyniesie w Świnoujściu i regionie niebezpieczne warunki pogodowe. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed burzami oraz silnym wiatrem, którego porywy mogą osiągać nawet 100 km/h.

Jak wynika z komunikatu IMGW, dla Świnoujścia obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia przed silnym wiatrem. Alert został wydany 20 września o godz. 12:12. Niebezpieczne warunki mają występować od godz. 15:00 w niedzielę do godz. 12:00 w poniedziałek, 21 września.

Synoptycy prognozują wiatr o średniej prędkości do 60 km/h, a w porywach do 90 km/h, lokalnie nawet do 100 km/h. Wiatr będzie wiał z zachodu i północnego zachodu. Miejscami nie można wykluczyć również burz. Prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska oszacowano na 90 proc.

Dla Świnoujścia IMGW wydał także ostrzeżenie pierwszego stopnia przed burzami. Obowiązuje ono w niedzielę od godz. 12:00 do godz. 17:00.

Prognozowane burze mogą przynieść opady deszczu od 10 do 20 mm, porywy wiatru do 80 km/h oraz grad. Prawdopodobieństwo wystąpienia burz wynosi 90 proc.

W związku z prognozowanymi warunkami pogodowymi mieszkańcy powinni zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza podczas przebywania na zewnątrz.

Warto zabezpieczyć przedmioty pozostawione na balkonach, tarasach i w ogrodach, a także unikać przebywania w pobliżu drzew i innych obiektów, które mogą zostać uszkodzone przez silny wiatr.

Ostrzeżenia dotyczą nie tylko Świnoujścia, ale również innych części województwa zachodniopomorskiego.

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Wyłączą kasowniki w miejskich autobusach. Wiemy kiedy

Opublikowano

na

22 września mieszkańcy i turyści przebywający w Świnoujściu będą mogli skorzystać z bezpłatnych przejazdów autobusami komunikacji miejskiej. To doskonała okazja, by zostawić samochód na parkingu, przesiąść się do autobusu i wygodnie poruszać się po mieście.

Tego dnia kasowniki w autobusach będą wyłączone, dlatego pasażerowie nie będą musieli kasować biletów. Wystarczy wsiąść i ruszyć w drogę!

Bez biletu przez Świnoujście

Bezpłatne przejazdy to dobra wiadomość zarówno dla osób codziennie korzystających z komunikacji miejskiej, jak i tych, którzy na co dzień wybierają samochód. Autobusem można wygodnie dotrzeć do różnych części miasta, załatwić codzienne sprawy czy zaplanować spacer i odkrywanie uroków Świnoujścia.

22 września warto więc rozważyć komunikację miejską jako alternatywę dla podróży własnym autem.

Europejski Dzień bez Samochodu

Data bezpłatnych przejazdów przypada na Europejski Dzień bez Samochodu, obchodzony co roku 22 września w ramach Europejskiego Tygodnia Mobilności. To inicjatywa zachęcająca do wybierania bardziej ekologicznych sposobów przemieszczania się, w tym transportu publicznego, jazdy na rowerze i spacerów.

To również okazja, by przekonać się, że po mieście można poruszać się wygodnie, niekoniecznie za kierownicą własnego samochodu.

Zostaw samochód, wsiądź do autobusu!

Jeśli planujesz podróż po Świnoujściu 22 września, pamiętaj: tego dnia przejazdy autobusami będą bezpłatne, a kasowniki zostaną wyłączone.

Wsiądź do autobusu i skorzystaj z okazji, by podróżować po mieście bez opłat!

Uwaga redakcyjna: tekst przygotowano na podstawie przekazanych informacji. Przed publikacją warto potwierdzić szczegóły akcji u lokalnego przewoźnika, w tym zakres bezpłatnych przejazdów.

Continue Reading

WIADOMOŚCI

11 medali dla Świnoujskiej Akademii Karate Kyokushin! Młodzi zawodnicy z sukcesami na Wojewódzkiej Olimpiadzie Młodzieży

Opublikowano

na

Aż 11 medali wywalczyli reprezentanci Świnoujskiej Akademii Karate Kyokushin podczas Wojewódzkiej Olimpiady Młodzieży. W rywalizacji, w której wystartowało 174 zawodników z 17 ośrodków województwa zachodniopomorskiego, nie zabrakło złota, srebra i brązu.

Młodzi karatecy ze Świnoujścia mają za sobą udany start w Wojewódzkiej Olimpiadzie Młodzieży. Na matach zaprezentowali swoje umiejętności w konkurencjach kumite, zdobywając łącznie 11 medali: jeden złoty, cztery srebrne i sześć brązowych.

Na najwyższym stopniu podium stanęła Vita Gutsaliuk, która zdobyła złoty medal w kumite bez kontaktu dziewcząt do 6 lat.

Srebrne medale wywalczyli Ignacy Antczak w kumite bez kontaktu chłopców do lat 5, Alicja Fatyga w kumite bez kontaktu dziewcząt do lat 6, Iga Stolarek w kumite dziewcząt w wieku 9 lat w kategorii do 30 kg oraz Aleksandra Salmanov w kumite dziewcząt w wieku 12–13 lat w kategorii do 45 kg.

Na trzecim stopniu podium znaleźli się Oliwier Serafin, Emilian Kozłowski i Aleksander Kozłowski, którzy rywalizowali w konkurencjach kumite bez kontaktu w swoich kategoriach wiekowych.

Brązowe medale zdobyli również Letycja Reich i Cristina Salmanov w kumite dziewcząt w wieku 14–15 lat w kategorii do 50 kg, a także Bohdan Tymoshenko w kumite chłopców w wieku 12–13 lat do 50 kg oraz Matwii Scherbak w kategorii powyżej 60 kg.

W rywalizacji nie zabrakło także reprezentantów akademii, którzy uplasowali się tuż za medalowymi lokatami.

Piąte miejsca zajęli Aleks Prelipcean w kumite bez kontaktu chłopców do lat 6, Oliwier Chrzanowski w kumite bez kontaktu chłopców do lat 7 oraz Zosia Biegun w kumite bez kontaktu dziewcząt do lat 7.

Na szóstej pozycji rywalizację zakończył Marcel Serafin, a siódme miejsce przypadło Wojciechowi Kusiakowi. Obaj startowali w kumite bez kontaktu chłopców do lat 6.

Organizatorem zawodów był Koszaliński Klub Karate Kyokushin wraz z Shihanem Andrzejem Kłujszo.

Continue Reading
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

OGŁOSZENIA DROBNE

Najczęściej czytane

© Copyright 2026, Wszelkie prawa zastrzeżone | swinoujskie.info | Red Top Media | ul. Cyfrowa 6, 71-441 Szczecin | Napisz do nas: redakcja@swinoujskie.info lub zadzwoń 510 555 524