Połącz się z nami

WIADOMOŚCI

Prof. Parczewski: przewlekła borelioza nie istnieje

Opublikowano

na

Foto: PAP/Aleksander Koźmiński

Tylko pięć procent ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem; nawet późno rozpoznana borelioza jest wyleczalna, a naciągaczy oferujących wielomiesięczne eksperymentalne antybiotykoterapie należy unikać – przestrzega prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych.

W ubiegłym roku w Polsce potwierdzono 25 244 przypadki boreliozy i 659 przypadków kleszczowego zapalenia mózgu. Mimo że – statystycznie – tylko co 20. kleszcz zakaża krętkami z rodzaju borrelia, a borelioza u ludzi jest dość łatwo wyleczalna, choroba ta budzi strach i prowokuje spory w środowisku naukowym. Przeciwko eksperymentalnym formom terapii protestują specjaliści chorób zakaźnych, samorząd lekarski, sejmowa komisja zdrowia. W kwietniu br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę jednego z podmiotów medycznych i przychylił się do opinii Rzecznika Praw Pacjenta, który alarmował, że stosowanie wielokrotnej antybiotykoterapii w leczeniu boreliozy jest niezgodne ze stanem wiedzy medycznej i niebezpieczne dla pacjentów.

PAP: Coraz bardziej boimy się boreliozy? Przypadków zachorowań jest więcej?

Prof. Miłosz Parczewski: W ostatnim czasie było dużo doniesień na temat nowych kleszczy, chorób odkleszczowych, zmieniającej się epidemiologii. Te zmiany nie są duże, ale problem można określić jako „przyszłościowy”. Przyczyną są głównie zmiany klimatyczne – jest ciepło, sucho, mamy zimy bez mrozu. To, że ludzie często przebywają na terenach leśnych, powoduje, że zagrożenie związane z chorobami arbo (arbowirusy są przenoszone przez stawonogi, przede wszystkim przez kleszcze) na pewno się zwiększa. Pamiętajmy jednak, że tylko ok. 5 proc. ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem boreliozą, nawet jeśli kleszcz jest zakażony. I że borelioza jest uleczalna. Wiemy, jak tę chorobę rozpoznawać i skutecznie leczyć!

PAP: Skąd więc tak duża nadwykrywalność boreliozy? Podobno tylko u 10 proc. pacjentów kierowanych do specjalistów podejrzenie boreliozy zostaje potwierdzone.

M.P.: Boreliozę diagnozuje się na podstawie obrazu klinicznego, najczęstszym objawem wczesnym jest tzw. rumień wędrujący, i serologii, czyli obecności przeciwciał we krwi. Jeśli obraz kliniczny jest typowy, a testy na przeciwciała dodatnie, to diagnostyka jest prosta. Ale jeśli na przykład rumień nie jest typowy w swoim obrazie, czyli powiększający się – jak oko bawoła, rozchodzące się fale na powierzchni wody, albo znajduje się w okolicy podkolanowej czy owłosionej i nie ma charakterystycznej obwódki, to może być problem z rozpoznaniem. Czasami ugryzienie przez kleszcza jest tylko pogryzieniem, odczynem miejscowym, który nie przekracza 3-5 cm i nie jest boreliozą. Poza tym mamy jeszcze inne postaci kliniczne, takie jak neuroborelioza, zapalenie mięśnia sercowego, zapalenia stawów, które często stanowią wyzwanie kliniczne.

PAP: Badanie serologiczne rozstrzygnie to ostatecznie?

M.P.: Serologia, czyli obecność przeciwciał we krwi, może się utrzymywać przez lata po przebytej i prawidłowo leczonej (a więc nieaktywnej) boreliozie. Nadrozpoznawalność wynika bardzo często właśnie z tego, że test w kierunku przeciwciał jest testem immunologicznym. Nie różnicuje między pamięcią immunologiczną, czyli boreliozą kiedyś przebytą, a boreliozą aktywną. Mamy sposoby, żeby rozpoznanie uprawdopodobnić, ale nie jest to test wykrywający same krętki, czyli bezpośrednio wykrywający bakterie.

Dodatni wynik testu często jest wiązany z niespecyficznymi dolegliwościami, które boreliozą po prostu nie są: bólami stawów, na przykład ze zwyrodnienia; bólami głowy, a są to klasterowe bóle; objawami neuropsychologicznymi, depresją, pogorszeniem koncentracji, uczuciem przewlekłego zmęczenia. I, niestety, są takie jednostki medyczne, które leczą te niespecyficzne objawy antybiotykami, przez wiele lat, nie rozumiejąc czy też nie chcąc zrozumieć, że antybiotyk nie leczy przeciwciał.

Przeciwciała to jest funkcja naszego układu immunologicznego i antybiotyk nie spowoduje, że przeciwciała znikną. To nasz układ immunologiczny musi wygasić tę odpowiedź w kierunku krętka, co czasami trwa miesiące, a czasami lata. Wieloletnia czy wielomiesięczna antybiotykoterapia nie została potwierdzona badaniami jako antybiotykoterapia skuteczna, potrzebna, nieszkodliwa! Przecież wiemy, że antybiotyki powodują selekcję lekooporności bakterii, powodują szkodę populacyjną – podawanie szeroko antybiotyków skutkuje tym, że mamy więcej bakterii antybiotykoodpornych i nie będziemy mieli ludzi czym leczyć w przyszłości. Długotrwałe, wielokrotne podawanie antybiotyków może prowadzić do trwałych uszkodzeń wątroby, trzustki, nerek.

PAP: Jak to się stało, że w kwestii leczenia boreliozy doszło do tak poważnego rozdźwięku w świecie nauki i część lekarzy oferuje wielomiesięczne antybiotykoterapie, a także alternatywne metody leczenia, np. ozonem czy tlenem w komorze hiperbarycznej?

M.P.: Źródłem problemu jest powstanie dwóch zestawów rekomendacji w USA. Rekomendacji IDSA, czyli Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Diseases Society of America) i rekomendacji ILADS (The International Lyme and Associated Diseases Society, Międzynarodowe Towarzystwo ds. Boreliozy i Chorób z Nią Powiązanych), stworzonych przez lekarzy i pacjentów, którzy mieli boreliozę.

PAP: Tylko IDSA działa zgodnie z normami międzynarodowymi, uznawanymi przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych?

M.P.: Tak. Działa zgodnie z zasadami medycyny opartej na wiedzy naukowej, na faktach. Zgodnie z zasadami good clinical practice. Natomiast problemem rekomendacji ILADS jest to, że część założeń pochodzi z badań in vitro, czyli badań daleko, daleko przedklinicznych. I te badania na poziomie laboratoryjnym próbuje się przenieść na „klinikę”, co nie jest prawidłowe. Cała struktura medycyny opartej na faktach – dotyczy to nie tylko chorób zakaźnych, ale np. kardiologii, neurologii, immunologii, gastrologii – jest taka, że mamy badanie kliniczne nowego leku, które opiera się na danych z badań klinicznych prowadzonych wielofazowo na ludziach, z oceną bezpieczeństwa i skuteczności. Badania laboratoryjne takiej wiedzy nie zapewniają, więc nie można ich przekładać na postępowanie terapeutyczne.

PAP: Co powie pan pacjentowi, który kilka lat jest „leczony” na boreliozę?

M.P.: Coś takiego jak „przewlekła borelioza” nie istnieje. Boreliozę klasyfikujemy jako wczesną i późną. Pacjentom radzę konsultację z mądrym specjalistą od chorób zakaźnych, który jest na bieżąco z wytycznymi, szczególnie Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

PAP: Na wizytówkach lekarzy nie ma przymiotnika „mądry”, natomiast w gabinetach czy na stronach internetowych są certyfikaty, dyplomy, potwierdzenia szkoleń, itd. Widząc w gabinecie dyplom Międzynarodowego Towarzystwa ds. Boreliozy, pacjent raczej nabiera zaufania, a nie wątpliwości.

M.P.: Zgadzam się. Bardzo trudno w obecnym świecie – mediów elektronicznych, portali społecznościowych – rozróżnić wiedzę, która jest oparta na faktach od wiedzy, która jest fake newsem, w tym przypadku fake treatmentem, nieprawidłową terapią. Nie mam gotowej odpowiedzi, jak temu zaradzić. Jako konsultant krajowy staram się, żeby szkolenie specjalistów chorób zakaźnych było na odpowiednim poziomie. I żeby wszyscy wiedzieli, jak się leczy boreliozę, jak długo i kiedy należy przestać.

W leczeniu boreliozy musimy bazować na faktach, a nie fake newsach. Problem widzę nie tylko w lekarzach, ale w zaufaniu pacjentów. I zrozumieniu, że borelioza nie jest jedyną chorobą na świecie. Że bardzo często niespecyficzne dolegliwości mogą być „maską” depresji, stwardnienia rozsianego, choroby zwyrodnieniowej stawów, chorób autoimmunologicznych. Nie jest tak, że lekarze komuś odmawiają leczenia! Chcemy, żeby to leczenie nacelowane było na rzeczywistą chorobę. Po pierwsze – nie szkodzić! To jest naszym sztandarem w medycynie. Słuchajmy autorytetów medycznych. Edukujmy. Chciałbym, żeby przebiły się te wiadomości: po pierwsze, że borelioza, szczególnie wczesna, jest chorobą uleczalną nawet w 98 procentach. Po drugie – antybiotykoterapia powinna trwać między 14 a 28 dni. W tej chwili jest nawet tendencja do jej skracania. Jeśli ktoś oferuje wielomiesięczną terapię, warto zapytać, na jakich danych ten eksperyment opiera?

PAP: Pacjent zwykle dopytuje, ale czy jest wystarczająca reakcja środowiska lekarskiego na rekomendacje ILADS, które przewidują długie terapie miksem antybiotyków?

M.P.: Reakcja jest. Rekomendacje muszą być opracowywane na podstawie badań klinicznych. Mają swoją siłę. Jeżeli badanie kliniczne nie istnieje, staramy się, żeby taka rekomendacja była opatrzona stosownym komentarzem, że powstała na podstawie bardzo niskiej siły dowodów, albo żeby w ogóle nie znalazła się w zastosowaniu.

PAP: Rekomendacje ILADS mogą wydawać się „ratunkiem” dla tych, u których późno zdiagnozowano boreliozę, kilka lat po ukąszeniu przez kleszcza.

M.P.: I tu musimy być precyzyjni: przewlekłej boreliozy nie ma, ale jest borelioza późna, pod postacią neuroboreliozy, zapalenia stawów czy zanikowego zapalenia skóry. Może wystąpić nawet kilka lat po ukąszeniu kleszcza. Borelioza późna jest trudniejsza do rozpoznania i nieco trudniejsza do wyleczenia. Ale jest wyleczalna. Zamiast antybiotyków doustnych podaje się dożylne i też maksymalnie przez miesiąc. Nie sięgamy do metod i teorii ILADS, bo to nie ratunek, lecz terapia, za którą pacjent może zapłacić własnym zdrowiem.

PAP: W tych trudniejszych przypadkach terapię wg rekomendacji IDSA też, w razie potrzeby, się powtarza? Testy na obecność przeciwciał robi się wielokrotnie?

M.P.: Tak. Jeżeli mamy wątpliwości, to zawsze proponujemy leczenie. Z kontrolą efektu serologicznego. I z wyborem odpowiedniej antybiotykoterapii. Żeby jej powtórzenie, za jakiś czas, miało sens. Z odpowiednim antybiotykiem, najczęściej dożylnym, penetrującym głębiej do stawów i do centralnego układu nerwowego. Chciałbym podkreślić, że zgony na boreliozę praktyczne się nie zdarzają. Jest to kilka przypadków rocznie, tylko związane z zapaleniem mięśnia sercowego, których w Polsce praktycznie się nie obserwuje.

PAP: Borelioza jest uleczalna, ale jednak nie w stu procentach przypadków. Czy możemy z nią żyć kilkadziesiąt lat?

M.P.: Takie przypadki są bardzo, bardzo rzadkie. Borelioza ma bardzo szeroką wrażliwość na wiele antybiotyków i te antybiotyki ludzie otrzymują „po drodze”, z powodu innych wskazań, więc nawet jeśli nie byli wcześniej świadomie leczeni na boreliozę, i tak można stwierdzić u nich boreliozę przebytą. Nie ma też czegoś takiego jak borelioza seronegatywna, czyli z ujemnym wynikiem testów na przeciwciała. A takie przypadki również kilkukrotnie weryfikowaliśmy. Natomiast boreliozą można zakazić się wielokrotnie – przebyta choroba nie skutkuje odpornością na kolejne zakażenie.

PAP: Ilu pacjentów z podejrzeniem boreliozy trafia do SPWSZ w Szczecinie?

M.P.: W ramach poradni chorób zakaźnych konsultujemy dziennie nawet 40-50 osób z podejrzeniem lub rozpoznaniem boreliozy, czyli ok. 200 tygodniowo. Część z tych osób przyjeżdża tylko na kontrolę, bo są np. pracownikami leśnymi, wielokrotnie eksponowanymi na kleszcze i powinni być sprawdzani raz na pół roku czy rok. Borelioz wczesnych jest kilka tygodniowo. Tacy pacjenci trafiają przede wszystkim do lekarzy POZ.

PAP: Zatem jeśli widzimy kleszcza, to nie jedziemy na SOR?

M.P.: Nie jest to konieczne. Można spróbować samemu go wyjąć. Kleszczołapki są dostępne w aptekach. Dezynfekujemy miejsce po ukąszeniu, ale nie smarujemy np. maścią ze sterydem, żeby nie zaciemnić obrazu. Musimy obserwować miejsce ukąszenia. Rumień charakterystyczny dla boreliozy zaczyna się powiększać między trzecim a piątym dniem, do miesiąca. Jeśli nic się nie pojawia, to sprawę zamykamy. Jeżeli pojawi się zaczerwienienie, które przekracza średnicę monety pięciozłotowej, wtedy udajemy się do POZ. Pierwszy antybiotyk można otrzymać od lekarza rodzinnego. Jeśli zgłosimy się po kilku dniach od ukąszenia, nie robi się żadnych testów na boreliozę, ponieważ będą wypadały ujemnie. Odpowiedź układu immunologicznego trwa dwa-cztery tygodnie.

PAP: Większość ukąszeń nie kończy się zakażeniem?

M.P.: Ryzyko transmisji choroby zależy od czasu żerowania kleszcza wbitego w skórę, długości opicia, a także od tego, czym kleszcz był zakażony. Co do zasady – ryzyko wynosi 5 procent. Rekomendujemy, że jeżeli ktoś ma mnogie pokąszenia przez kleszcza, to wtedy powinien zgłosić do lekarza rodzinnego.

* * *

Prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski jest konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych, lekarzem naczelnym ds. chorób zakaźnych Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie; kieruje kliniką chorób zakaźnych, tropikalnych i nabytych niedoborów immunologicznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie; jest prezesem Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS i wiceprezesem Europejskiego Towarzystwa Klinicznego AIDS.

Rozmawiał: Tomasz Maciejewski (PAP)

tma/ bar/ mhr/

 

Continue Reading
Kliknij, aby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

WIADOMOŚCI

Schronisko pomaga, ile tylko może. Ale nie jest z gumy

Opublikowano

na

93 koty pod opieką schroniska, około 30 kolejnych wolno bytujących na jego terenie i nowe zgłoszenia niemal każdego dnia. Tak wygląda dziś codzienność Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Świnoujściu. Choć liczba adopcji wyraźnie wzrosła, placówka od wielu tygodni pracuje na granicy swoich możliwości.

Od lutego, czyli od momentu przejęcia schroniska przez nowego operatora, przyjęto 44 koty, które trafiły pod jego stałą opiekę. W tym samym czasie 53 zwierzęta znalazły nowe domy. To bardzo dobry wynik – w analogicznym okresie ubiegłego roku przeprowadzono 30 adopcji, co oznacza wzrost o blisko 77 procent.

Paradoksalnie, mimo rekordowej liczby adopcji, schronisko jest dziś bardziej przepełnione niż rok temu. Obecnie pod opieką znajduje się 93 koty, a dodatkowo na terenie schroniska przebywa około 30 kotów wolno żyjących, które również są objęte opieką. Dla porównania, w tym samym okresie 2024 roku w schronisku było 60 kotów. To oznacza wzrost o ponad 55 procent.

– Pomagamy każdemu zwierzęciu, które naprawdę tej pomocy potrzebuje. Jednocześnie musimy pamiętać, że schronisko ma określone możliwości lokalowe i organizacyjne. Naszym obowiązkiem jest nie tylko przyjmowanie kolejnych zwierząt, ale przede wszystkim zapewnienie właściwej opieki tym, które już znajdują się pod naszą opieką. To za nie ponosimy odpowiedzialność – podkreśla zarządca schroniska, Agata Lotarska

Obecnie wszystkie wewnętrzne pomieszczenia przeznaczone dla kotów są zajęte. Wykorzystane zostały wszystkie kociarnie, izolatki i pomieszczenia, które można bezpiecznie przeznaczyć do opieki nad zwierzętami. Schronisko dysponuje jeszcze zewnętrzną wolierą, jednak nie jest ona ocieplona i nie może obecnie pełnić funkcji całorocznego miejsca pobytu kotów. W przyszłości planowana jest jej adaptacja, aby mogła zwiększyć możliwości placówki.

Duże zagęszczenie zwierząt niesie ze sobą również realne zagrożenia zdrowotne. Im więcej kotów przebywa w jednym miejscu, tym większe ryzyko szybkiego rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych i pasożytów. Koci katar, grzybica czy świerzbowiec to schorzenia, które w takich warunkach mogą bardzo szybko objąć kolejne zwierzęta. Dlatego tak ważne jest utrzymanie odpowiednich warunków oraz ograniczanie nadmiernego zagęszczenia.

To jednak nie wszystko. Od lutego schronisko przyjęło również 84 koty wolno żyjące, które wymagały leczenia, zabiegów weterynaryjnych lub sterylizacji i kastracji. Po zakończeniu leczenia lub rekonwalescencji zwierzęta wracały do swoich miejsc bytowania, zgodnie z obowiązującymi zasadami opieki nad kotami wolno żyjącymi.

Warto pamiętać, że nie każdy kot przebywający na zewnątrz jest kotem bezdomnym i nie każdy wymaga zabrania do schroniska. Koty wolno żyjące są częścią miejskiego ekosystemu i dobrze funkcjonują w swoim naturalnym środowisku. Pomocy wymagają przede wszystkim zwierzęta ranne, chore, osłabione lub takie, które bez interwencji człowieka nie mają szans na przeżycie.

Jeżeli mamy wątpliwości, warto najpierw skontaktować się ze schroniskiem i opisać sytuację. Pracownicy pomogą ocenić, czy zwierzę rzeczywiście wymaga interwencji, czy też powinno pozostać w miejscu swojego bytowania.

Schronisko chce również rozwijać sieć domów tymczasowych. Osoby, które chciałyby zaangażować się w taką formę pomocy, nie pozostaną same. Placówka może udostępnić klatki kennelowe, niezbędne wyposażenie oraz służyć wsparciem i doświadczeniem. To rozwiązanie, które pozwala uratować kolejne zwierzęta, jednocześnie zapewniając im spokojniejsze warunki niż pobyt w przepełnionym schronisku.

Każda adopcja, każdy dom tymczasowy i każda odpowiedzialna decyzja mieszkańców pomagają zrobić miejsce dla kolejnego zwierzęcia, które naprawdę nie ma dokąd trafić. Schronisko w Świnoujściu nadal będzie pomagać wszystkim potrzebującym, jednak dziś priorytetem jest również zapewnienie odpowiednich warunków kotom, które już znajdują się pod jego opieką. To właśnie za ich zdrowie i bezpieczeństwo pracownicy oraz operator schroniska odpowiadają każdego dnia.

Źródło:  Biuro Prezydenta Miasta

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Zastanawiasz się, kiedy będą sprzątać Twoją ulicę? Sprawdź harmonogram na sierpień

Opublikowano

na

Czyste ulice nie biorą się z przypadku. Każdego miesiąca ekipy porządkowe przemierzają kolejne części miasta, dbając o to, by jezdnie, chodniki i ścieżki rowerowe były zadbane i bezpieczne. To praca, której często nie zauważamy, dopóki nie trzeba na chwilę przestawić samochodu.

Właśnie dlatego publikujemy harmonogram sprzątania ulic na sierpień. Dzięki niemu można sprawdzić, kiedy prace będą prowadzone w danej części Świnoujścia i odpowiednio wcześniej zaplanować parkowanie.

Nawet kilka wolnych miejsc postojowych robi dużą różnicę. Pozwala ekipom dokładnie posprzątać nie tylko jezdnię, ale również miejsca, do których na co dzień trudno dotrzeć.

To niewielka zmiana dla kierowców, a realna korzyść dla całego miasta. Czyste ulice to większy komfort mieszkańców, lepszy wizerunek Świnoujścia i przyjemniejsze otoczenie dla wszystkich, którzy tu mieszkają i wypoczywają.

Zachęcamy do sprawdzenia terminów dla swojej okolicy i – jeśli będzie taka możliwość – pozostawienia ekipom porządkowym miejsca do pracy.

Szczegółowy harmonogram sprzątania ulic na sierpień: https://www.swinoujscie.pl/attachments/47/download

Źródło: Biuro Prezydenta Miasta

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Jak miasto dba o miejskie drzewa? Liczby i fakty

Opublikowano

na

Drzewa są jednym z największych atutów Świnoujścia. Tworzą charakter naszych ulic, poprawiają jakość powietrza i sprawiają, że miasto jest bardziej przyjazne do życia. Aby mogły bezpiecznie służyć mieszkańcom przez wiele lat, wymagają jednak regularnej kontroli i odpowiedniej pielęgnacji. Dziś pod opieką Miast znajduje się ponad 8172 drzew rosnących w pasach drogowych.  

Miasto prowadzi systematyczną cyfrową inwentaryzację drzewostanu. W latach 2025–2026 zinwentaryzowano już 1000 drzew, które zostały wprowadzone do specjalistycznego systemu LP Portal. Każde z nich posiada opis gatunku, lokalizacji i stanu zdrowotnego. W kolejnych latach planowana jest inwentaryzacja około 500 drzew rocznie, w miarę dostępnych środków finansowych.

– Chcemy dbać o miejską zieleń odpowiedzialnie. Naszym celem jest zachowanie jak największej liczby zdrowych drzew, ale jednocześnie musimy pamiętać o bezpieczeństwie mieszkańców. Dlatego każda decyzja dotycząca pielęgnacji czy wycinki poprzedzona jest oceną specjalistów. Dobre zarządzanie zielenią to przede wszystkim systematyczna praca i planowanie na lata – podkreśla Zastępca Prezydenta Świnoujścia, Arkadiusz Mazepa

Cyfrowa inwentaryzacja to tylko część prowadzonych działań. Drzewa są monitorowane przez cały rok, regularnie wykonywane są zabiegi pielęgnacyjne oraz kontrole, szczególnie po silnych wiatrach i burzach. Dodatkowe oględziny prowadzone są również po zgłoszeniach mieszkańców lub w przypadku podejrzenia chorób.

Mieszkańcy często pytają, dlaczego niektóre drzewa, mimo widocznych uszkodzeń, nie są usuwane od razu. Powodem są obowiązujące przepisy. Każde drzewo wymaga indywidualnej oceny, a jego usunięcie poprzedza postępowanie administracyjne. Jeżeli drzewo jest miejscem gniazdowania ptaków lub siedliskiem gatunków chronionych, konieczne jest także uzyskanie zgody Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

Nie oznacza to jednak, że miasto nie działa. Tylko w 2026 roku złożono 25 wniosków o wydanie zezwoleń na usunięcie 45 drzew, które zostały zakwalifikowane jako martwe, chore lub zagrażające bezpieczeństwu.

Opieka nad miejską zielenią to nie tylko wycinka i nowe nasadzenia, ale przede wszystkim codzienna troska o stan drzew. Dzięki systematycznej inwentaryzacji, regularnym kontrolom i planowej pielęgnacji możliwe jest podejmowanie przemyślanych decyzji, które pozwalają jednocześnie chronić zieleń i dbać o bezpieczeństwo mieszkańców.

Źródło:  Biuro Prezydenta Miasta

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Groźny wypadek w Łunowie. Samochód wjechał na chodnik i potrącił pieszego

Opublikowano

na

Foto: OSP Przytór

Do groźnego zdarzenia drogowego doszło w sobotni wieczór, 1 sierpnia, na ulicy Odrzańskiej w świnoujskiej dzielnicy Łunowo. Samochód osobowy zjechał z jezdni, uderzył w zaparkowany pojazd, wjechał na chodnik i potrącił mężczyznę.

Po przybyciu na miejsce służb okazało się, że kierowca osobowego opla stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w samochód dostawczy zaparkowany częściowo na jezdni i chodniku, a następnie zakończył jazdę przy budynku.

Siła uderzenia była bardzo duża. Lewa strona osobówki została niemal całkowicie zniszczona, a na chodniku i jezdni rozsypały się elementy karoserii oraz lamp. W wyniku zdarzenia ucierpiał 47-letni pieszy, który w chwili wypadku poruszał się chodnikiem. Poszkodowanemu pomocy na miejscu udzielił Zespół Ratownictwa Medycznego.

Na miejscu pracowały zastępy Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej, ratownicy medyczni oraz policjanci. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i usunęli zagrożenia związane z uszkodzonymi pojazdami. Działania służb trwały do godziny 21:07. Łącznie w akcji uczestniczyło 11 strażaków w obsadzie trzech samochodów pożarniczych, jeden zespół ratownictwa medycznego oraz patrol Policji.

Okoliczności i przyczyny wypadku wyjaśniają funkcjonariusze Policji.

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Pięciu nowych policjantów zasili szeregi świnoujskiej komendy. Złożyli uroczyste ślubowanie

Opublikowano

na

W Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie odbyła się uroczystość ślubowania nowo przyjętych funkcjonariuszy. Wśród nich znalazło się pięciu policjantów, którzy po zakończeniu szkolenia podstawowego rozpoczną służbę w Komendzie Miejskiej Policji w Świnoujściu.

Ślubowanie to jeden z najważniejszych momentów w policyjskiej karierze. To właśnie wtedy nowi funkcjonariusze zobowiązują się do wiernej służby społeczeństwu, przestrzegania prawa oraz dbania o bezpieczeństwo obywateli.

W uroczystości uczestniczył Komendant Miejski Policji w Świnoujściu, mł. insp. Artur Grenda, który pogratulował nowym policjantom podjęcia odpowiedzialnej decyzji o wstąpieniu do służby. Życzył im wytrwałości, satysfakcji z wykonywanych obowiązków oraz powodzenia na kolejnych etapach zawodowej drogi.

Przed przyszłymi funkcjonariuszami intensywne szkolenie podstawowe, podczas którego zdobędą wiedzę teoretyczną i praktyczne umiejętności niezbędne do wykonywania obowiązków służbowych. Po jego ukończeniu rozpoczną pracę na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców Świnoujścia.

Świnoujska komenda przypomina, że trwa nabór do Policji. Osoby zainteresowane założeniem munduru mogą uzyskać szczegółowe informacje dotyczące procesu rekrutacji, kontaktując się z Zespołem Kadr i Szkolenia pod numerami telefonów: 47 78 31 580 oraz 47 78 31 581.

Być może już podczas kolejnej uroczystości ślubowania do grona nowych funkcjonariuszy dołączą kolejni kandydaci, którzy zdecydują się rozpocząć służbę w Policji.

Continue Reading

WIADOMOŚCI

Zabytkowe Mercedesy ponownie zawitają do Świnoujścia. We wrześniu rusza StarDrive Poland 2026

Opublikowano

na

Miłośnicy klasycznej motoryzacji mają na co czekać. We wrześniu do Świnoujścia i Międzyzdrojów przyjedzie 87 załóg z siedmiu krajów, które wezmą udział w XXIV edycji StarDrive Poland – jednego z największych w Polsce spotkań właścicieli zabytkowych i kolekcjonerskich samochodów marki Mercedes-Benz.

Wydarzenie odbędzie się w dniach 9–13 września, natomiast publiczna część programu zaplanowana została od 10 do 12 września. To właśnie wtedy mieszkańcy i turyści będą mogli z bliska podziwiać wyjątkowe samochody, porozmawiać z ich właścicielami i zobaczyć je w ruchu podczas rajdów prowadzących przez wyspy Uznam i Wolin.

Na liście uczestników znalazło się 87 załóg i 190 osób, w tym 22 dzieci i młodych uczestników, co podkreśla rodzinny charakter imprezy. Do Świnoujścia przyjadą miłośnicy klasycznych Mercedesów z siedmiu krajów Europy.

Jedną z największych atrakcji będzie Mercedes-Benz W15 z 1931 roku – najstarszy samochód tegorocznej edycji. Co ciekawe, niemal stuletni pojazd każdego roku pokonuje około pięciu tysięcy kilometrów na własnych kołach, a do Świnoujścia dotrze aż z Austrii.

Na drugim biegunie znajdą się najmłodsze klasyczne Mercedesy wyprodukowane w 2000 roku. Dzięki temu uczestnicy i widzowie będą mogli prześledzić blisko 70 lat historii motoryzacji spod znaku trójramiennej gwiazdy.

Organizatorzy zwracają uwagę na wyjątkowo liczną reprezentację trzech kultowych serii – W124, R107 oraz W111. Każdy z tych modeli pojawi się w ośmiu egzemplarzach. Ze względu na dużą liczbę samochodów serii W124 planowane jest nawet utworzenie dla nich odrębnej klasyfikacji rajdowej.

Nie zabraknie również premier. Aż 19 samochodów zostanie zaprezentowanych podczas StarDrive Poland po raz pierwszy. Wśród uczestników znajdzie się także wielu pasjonatów, którzy od lat pielęgnują swoje pojazdy. Jednym z nich jest Szymon Masiak, właściciel Mercedesa W126, którego posiada już od 16 lat. Jak podkreśla, właśnie ten samochód zapoczątkował jego kolekcjonerską pasję.

Najmocniejszym autem na liście zgłoszeń będzie Mercedes-Benz R129 SL 600 AMG o mocy 324 KM, wyposażony w dwunastocylindrowy silnik M120 – jednostkę, która stała się później podstawą konstrukcji wykorzystywanych również w supersamochodach marki Pagani.

Łącznie uczestnicy pokonają 284 kilometry podczas kilku rajdów. W programie znalazły się między innymi rajd nocny, rajd rodzinny prowadzący przez Polskę i Niemcy oraz rajdy główne dla poszczególnych klas pojazdów.

StarDrive Poland od lat łączy historię motoryzacji z promocją regionu oraz polsko-niemiecką współpracą transgraniczną. Dla mieszkańców Świnoujścia będzie to kolejna okazja, by z bliska zobaczyć unikatowe samochody, które na co dzień można spotkać jedynie w muzeach lub na największych europejskich zlotach.

Szczegółowy program wydarzenia zostanie opublikowany przed rozpoczęciem imprezy na stronie organizatora.

Continue Reading
Reklama
Reklama „wafe"
Reklama
Reklama

OGŁOSZENIA DROBNE

Najczęściej czytane

© Copyright 2026, Wszelkie prawa zastrzeżone | swinoujskie.info | Red Top Media | ul. Cyfrowa 6, 71-441 Szczecin | Napisz do nas: redakcja@swinoujskie.info lub zadzwoń 510 555 524