WIADOMOŚCI
Prof. Parczewski: przewlekła borelioza nie istnieje
Tylko pięć procent ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem; nawet późno rozpoznana borelioza jest wyleczalna, a naciągaczy oferujących wielomiesięczne eksperymentalne antybiotykoterapie należy unikać – przestrzega prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych.
W ubiegłym roku w Polsce potwierdzono 25 244 przypadki boreliozy i 659 przypadków kleszczowego zapalenia mózgu. Mimo że – statystycznie – tylko co 20. kleszcz zakaża krętkami z rodzaju borrelia, a borelioza u ludzi jest dość łatwo wyleczalna, choroba ta budzi strach i prowokuje spory w środowisku naukowym. Przeciwko eksperymentalnym formom terapii protestują specjaliści chorób zakaźnych, samorząd lekarski, sejmowa komisja zdrowia. W kwietniu br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę jednego z podmiotów medycznych i przychylił się do opinii Rzecznika Praw Pacjenta, który alarmował, że stosowanie wielokrotnej antybiotykoterapii w leczeniu boreliozy jest niezgodne ze stanem wiedzy medycznej i niebezpieczne dla pacjentów.
PAP: Coraz bardziej boimy się boreliozy? Przypadków zachorowań jest więcej?
Prof. Miłosz Parczewski: W ostatnim czasie było dużo doniesień na temat nowych kleszczy, chorób odkleszczowych, zmieniającej się epidemiologii. Te zmiany nie są duże, ale problem można określić jako „przyszłościowy”. Przyczyną są głównie zmiany klimatyczne – jest ciepło, sucho, mamy zimy bez mrozu. To, że ludzie często przebywają na terenach leśnych, powoduje, że zagrożenie związane z chorobami arbo (arbowirusy są przenoszone przez stawonogi, przede wszystkim przez kleszcze) na pewno się zwiększa. Pamiętajmy jednak, że tylko ok. 5 proc. ukąszeń kleszczy kończy się zakażeniem boreliozą, nawet jeśli kleszcz jest zakażony. I że borelioza jest uleczalna. Wiemy, jak tę chorobę rozpoznawać i skutecznie leczyć!
PAP: Skąd więc tak duża nadwykrywalność boreliozy? Podobno tylko u 10 proc. pacjentów kierowanych do specjalistów podejrzenie boreliozy zostaje potwierdzone.
M.P.: Boreliozę diagnozuje się na podstawie obrazu klinicznego, najczęstszym objawem wczesnym jest tzw. rumień wędrujący, i serologii, czyli obecności przeciwciał we krwi. Jeśli obraz kliniczny jest typowy, a testy na przeciwciała dodatnie, to diagnostyka jest prosta. Ale jeśli na przykład rumień nie jest typowy w swoim obrazie, czyli powiększający się – jak oko bawoła, rozchodzące się fale na powierzchni wody, albo znajduje się w okolicy podkolanowej czy owłosionej i nie ma charakterystycznej obwódki, to może być problem z rozpoznaniem. Czasami ugryzienie przez kleszcza jest tylko pogryzieniem, odczynem miejscowym, który nie przekracza 3-5 cm i nie jest boreliozą. Poza tym mamy jeszcze inne postaci kliniczne, takie jak neuroborelioza, zapalenie mięśnia sercowego, zapalenia stawów, które często stanowią wyzwanie kliniczne.
PAP: Badanie serologiczne rozstrzygnie to ostatecznie?
M.P.: Serologia, czyli obecność przeciwciał we krwi, może się utrzymywać przez lata po przebytej i prawidłowo leczonej (a więc nieaktywnej) boreliozie. Nadrozpoznawalność wynika bardzo często właśnie z tego, że test w kierunku przeciwciał jest testem immunologicznym. Nie różnicuje między pamięcią immunologiczną, czyli boreliozą kiedyś przebytą, a boreliozą aktywną. Mamy sposoby, żeby rozpoznanie uprawdopodobnić, ale nie jest to test wykrywający same krętki, czyli bezpośrednio wykrywający bakterie.
Dodatni wynik testu często jest wiązany z niespecyficznymi dolegliwościami, które boreliozą po prostu nie są: bólami stawów, na przykład ze zwyrodnienia; bólami głowy, a są to klasterowe bóle; objawami neuropsychologicznymi, depresją, pogorszeniem koncentracji, uczuciem przewlekłego zmęczenia. I, niestety, są takie jednostki medyczne, które leczą te niespecyficzne objawy antybiotykami, przez wiele lat, nie rozumiejąc czy też nie chcąc zrozumieć, że antybiotyk nie leczy przeciwciał.
Przeciwciała to jest funkcja naszego układu immunologicznego i antybiotyk nie spowoduje, że przeciwciała znikną. To nasz układ immunologiczny musi wygasić tę odpowiedź w kierunku krętka, co czasami trwa miesiące, a czasami lata. Wieloletnia czy wielomiesięczna antybiotykoterapia nie została potwierdzona badaniami jako antybiotykoterapia skuteczna, potrzebna, nieszkodliwa! Przecież wiemy, że antybiotyki powodują selekcję lekooporności bakterii, powodują szkodę populacyjną – podawanie szeroko antybiotyków skutkuje tym, że mamy więcej bakterii antybiotykoodpornych i nie będziemy mieli ludzi czym leczyć w przyszłości. Długotrwałe, wielokrotne podawanie antybiotyków może prowadzić do trwałych uszkodzeń wątroby, trzustki, nerek.
PAP: Jak to się stało, że w kwestii leczenia boreliozy doszło do tak poważnego rozdźwięku w świecie nauki i część lekarzy oferuje wielomiesięczne antybiotykoterapie, a także alternatywne metody leczenia, np. ozonem czy tlenem w komorze hiperbarycznej?
M.P.: Źródłem problemu jest powstanie dwóch zestawów rekomendacji w USA. Rekomendacji IDSA, czyli Amerykańskiego Towarzystwa Chorób Zakaźnych (Infectious Diseases Society of America) i rekomendacji ILADS (The International Lyme and Associated Diseases Society, Międzynarodowe Towarzystwo ds. Boreliozy i Chorób z Nią Powiązanych), stworzonych przez lekarzy i pacjentów, którzy mieli boreliozę.
PAP: Tylko IDSA działa zgodnie z normami międzynarodowymi, uznawanymi przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych?
M.P.: Tak. Działa zgodnie z zasadami medycyny opartej na wiedzy naukowej, na faktach. Zgodnie z zasadami good clinical practice. Natomiast problemem rekomendacji ILADS jest to, że część założeń pochodzi z badań in vitro, czyli badań daleko, daleko przedklinicznych. I te badania na poziomie laboratoryjnym próbuje się przenieść na „klinikę”, co nie jest prawidłowe. Cała struktura medycyny opartej na faktach – dotyczy to nie tylko chorób zakaźnych, ale np. kardiologii, neurologii, immunologii, gastrologii – jest taka, że mamy badanie kliniczne nowego leku, które opiera się na danych z badań klinicznych prowadzonych wielofazowo na ludziach, z oceną bezpieczeństwa i skuteczności. Badania laboratoryjne takiej wiedzy nie zapewniają, więc nie można ich przekładać na postępowanie terapeutyczne.
PAP: Co powie pan pacjentowi, który kilka lat jest „leczony” na boreliozę?
M.P.: Coś takiego jak „przewlekła borelioza” nie istnieje. Boreliozę klasyfikujemy jako wczesną i późną. Pacjentom radzę konsultację z mądrym specjalistą od chorób zakaźnych, który jest na bieżąco z wytycznymi, szczególnie Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
PAP: Na wizytówkach lekarzy nie ma przymiotnika „mądry”, natomiast w gabinetach czy na stronach internetowych są certyfikaty, dyplomy, potwierdzenia szkoleń, itd. Widząc w gabinecie dyplom Międzynarodowego Towarzystwa ds. Boreliozy, pacjent raczej nabiera zaufania, a nie wątpliwości.
M.P.: Zgadzam się. Bardzo trudno w obecnym świecie – mediów elektronicznych, portali społecznościowych – rozróżnić wiedzę, która jest oparta na faktach od wiedzy, która jest fake newsem, w tym przypadku fake treatmentem, nieprawidłową terapią. Nie mam gotowej odpowiedzi, jak temu zaradzić. Jako konsultant krajowy staram się, żeby szkolenie specjalistów chorób zakaźnych było na odpowiednim poziomie. I żeby wszyscy wiedzieli, jak się leczy boreliozę, jak długo i kiedy należy przestać.
W leczeniu boreliozy musimy bazować na faktach, a nie fake newsach. Problem widzę nie tylko w lekarzach, ale w zaufaniu pacjentów. I zrozumieniu, że borelioza nie jest jedyną chorobą na świecie. Że bardzo często niespecyficzne dolegliwości mogą być „maską” depresji, stwardnienia rozsianego, choroby zwyrodnieniowej stawów, chorób autoimmunologicznych. Nie jest tak, że lekarze komuś odmawiają leczenia! Chcemy, żeby to leczenie nacelowane było na rzeczywistą chorobę. Po pierwsze – nie szkodzić! To jest naszym sztandarem w medycynie. Słuchajmy autorytetów medycznych. Edukujmy. Chciałbym, żeby przebiły się te wiadomości: po pierwsze, że borelioza, szczególnie wczesna, jest chorobą uleczalną nawet w 98 procentach. Po drugie – antybiotykoterapia powinna trwać między 14 a 28 dni. W tej chwili jest nawet tendencja do jej skracania. Jeśli ktoś oferuje wielomiesięczną terapię, warto zapytać, na jakich danych ten eksperyment opiera?
PAP: Pacjent zwykle dopytuje, ale czy jest wystarczająca reakcja środowiska lekarskiego na rekomendacje ILADS, które przewidują długie terapie miksem antybiotyków?
M.P.: Reakcja jest. Rekomendacje muszą być opracowywane na podstawie badań klinicznych. Mają swoją siłę. Jeżeli badanie kliniczne nie istnieje, staramy się, żeby taka rekomendacja była opatrzona stosownym komentarzem, że powstała na podstawie bardzo niskiej siły dowodów, albo żeby w ogóle nie znalazła się w zastosowaniu.
PAP: Rekomendacje ILADS mogą wydawać się „ratunkiem” dla tych, u których późno zdiagnozowano boreliozę, kilka lat po ukąszeniu przez kleszcza.
M.P.: I tu musimy być precyzyjni: przewlekłej boreliozy nie ma, ale jest borelioza późna, pod postacią neuroboreliozy, zapalenia stawów czy zanikowego zapalenia skóry. Może wystąpić nawet kilka lat po ukąszeniu kleszcza. Borelioza późna jest trudniejsza do rozpoznania i nieco trudniejsza do wyleczenia. Ale jest wyleczalna. Zamiast antybiotyków doustnych podaje się dożylne i też maksymalnie przez miesiąc. Nie sięgamy do metod i teorii ILADS, bo to nie ratunek, lecz terapia, za którą pacjent może zapłacić własnym zdrowiem.
PAP: W tych trudniejszych przypadkach terapię wg rekomendacji IDSA też, w razie potrzeby, się powtarza? Testy na obecność przeciwciał robi się wielokrotnie?
M.P.: Tak. Jeżeli mamy wątpliwości, to zawsze proponujemy leczenie. Z kontrolą efektu serologicznego. I z wyborem odpowiedniej antybiotykoterapii. Żeby jej powtórzenie, za jakiś czas, miało sens. Z odpowiednim antybiotykiem, najczęściej dożylnym, penetrującym głębiej do stawów i do centralnego układu nerwowego. Chciałbym podkreślić, że zgony na boreliozę praktyczne się nie zdarzają. Jest to kilka przypadków rocznie, tylko związane z zapaleniem mięśnia sercowego, których w Polsce praktycznie się nie obserwuje.
PAP: Borelioza jest uleczalna, ale jednak nie w stu procentach przypadków. Czy możemy z nią żyć kilkadziesiąt lat?
M.P.: Takie przypadki są bardzo, bardzo rzadkie. Borelioza ma bardzo szeroką wrażliwość na wiele antybiotyków i te antybiotyki ludzie otrzymują „po drodze”, z powodu innych wskazań, więc nawet jeśli nie byli wcześniej świadomie leczeni na boreliozę, i tak można stwierdzić u nich boreliozę przebytą. Nie ma też czegoś takiego jak borelioza seronegatywna, czyli z ujemnym wynikiem testów na przeciwciała. A takie przypadki również kilkukrotnie weryfikowaliśmy. Natomiast boreliozą można zakazić się wielokrotnie – przebyta choroba nie skutkuje odpornością na kolejne zakażenie.
PAP: Ilu pacjentów z podejrzeniem boreliozy trafia do SPWSZ w Szczecinie?
M.P.: W ramach poradni chorób zakaźnych konsultujemy dziennie nawet 40-50 osób z podejrzeniem lub rozpoznaniem boreliozy, czyli ok. 200 tygodniowo. Część z tych osób przyjeżdża tylko na kontrolę, bo są np. pracownikami leśnymi, wielokrotnie eksponowanymi na kleszcze i powinni być sprawdzani raz na pół roku czy rok. Borelioz wczesnych jest kilka tygodniowo. Tacy pacjenci trafiają przede wszystkim do lekarzy POZ.
PAP: Zatem jeśli widzimy kleszcza, to nie jedziemy na SOR?
M.P.: Nie jest to konieczne. Można spróbować samemu go wyjąć. Kleszczołapki są dostępne w aptekach. Dezynfekujemy miejsce po ukąszeniu, ale nie smarujemy np. maścią ze sterydem, żeby nie zaciemnić obrazu. Musimy obserwować miejsce ukąszenia. Rumień charakterystyczny dla boreliozy zaczyna się powiększać między trzecim a piątym dniem, do miesiąca. Jeśli nic się nie pojawia, to sprawę zamykamy. Jeżeli pojawi się zaczerwienienie, które przekracza średnicę monety pięciozłotowej, wtedy udajemy się do POZ. Pierwszy antybiotyk można otrzymać od lekarza rodzinnego. Jeśli zgłosimy się po kilku dniach od ukąszenia, nie robi się żadnych testów na boreliozę, ponieważ będą wypadały ujemnie. Odpowiedź układu immunologicznego trwa dwa-cztery tygodnie.
PAP: Większość ukąszeń nie kończy się zakażeniem?
M.P.: Ryzyko transmisji choroby zależy od czasu żerowania kleszcza wbitego w skórę, długości opicia, a także od tego, czym kleszcz był zakażony. Co do zasady – ryzyko wynosi 5 procent. Rekomendujemy, że jeżeli ktoś ma mnogie pokąszenia przez kleszcza, to wtedy powinien zgłosić do lekarza rodzinnego.
* * *
Prof. dr hab. n. med. Miłosz Parczewski jest konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych, lekarzem naczelnym ds. chorób zakaźnych Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie; kieruje kliniką chorób zakaźnych, tropikalnych i nabytych niedoborów immunologicznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie; jest prezesem Polskiego Towarzystwa Naukowego AIDS i wiceprezesem Europejskiego Towarzystwa Klinicznego AIDS.
Rozmawiał: Tomasz Maciejewski (PAP)
tma/ bar/ mhr/
WIADOMOŚCI
Nie tylko zimą. Seria interwencji przypomina o letnim zagrożeniu tlenkiem węgla
Sobota, 20 czerwca, przyniosła w Świnoujściu kilka interwencji związanych z podejrzeniem obecności tlenku węgla w budynkach mieszkalnych. Zdarzenia zwróciły uwagę na mało znany fakt – ryzyko zatrucia czadem nie ogranicza się wyłącznie do sezonu grzewczego. W określonych warunkach problem może pojawić się również podczas letnich upałów.
Jedna z interwencji miała miejsce przy ulicy Kujawskiej. Około godziny 13:30 na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej. Według relacji mieszkańców działania prowadzone były z udziałem licznych pojazdów ratowniczych. Było to jedno z kilku zgłoszeń dotyczących podejrzenia obecności niebezpiecznego gazu w mieszkaniach.
Choć wiele osób kojarzy tlenek węgla wyłącznie z zimą i okresem intensywnego ogrzewania, specjaliści od lat zwracają uwagę, że zagrożenie może pojawić się także latem. Kluczowe znaczenie ma tutaj zjawisko osłabienia ciągu kominowego.
WIADOMOŚCI
W najbliższych dniach upały ustąpią
W niedzielę na zachodzie i wschodnich krańcach Polski jest na ogół pogodnie, natomiast w centrum występuje zachmurzenie duże, któremu towarzyszą przelotne opady deszczu oraz burze. W ciągu dnia zjawiska te prognozowane są również w pozostałej części kraju – lokalne burze o charakterze gwałtownym z ulewnymi opadami deszczu. Na zachodzie prognozowana suma opadu wyniesie do 40 mm, na wschodzie i południowym wschodzie do 55 mm. Na przeważającym obszarze kraju można spodziewać się upałów. Termometry wskażą od 26 st. C na Pomorzu do około 30-33 st. C na pozostałych obszarach. Wiatr słaby i umiarkowany, na wybrzeżu porywisty. W czasie trwania burz porywy wiatru sięgną do 85 km/h, punktowo do 100 km/h.
Najbliższej nocy burze z przelotnymi, intensywnymi opadami deszczu utrzymają się. Miejscami prognozowana wysokość opadu sięgnie 40 mm. Burzom towarzyszyć może również grad. Na północnym zachodzie pogoda ulegnie poprawie – wystąpią większe przejaśnienia i ochłodzenie. Tam temperatura wyniesie około 12-14 st. C, a na przeważającym obszarze kraju od 15 do 18 st. C. Wiatr umiarkowany, ponownie w porywach do 85 km/h, lokalnie 100 km/h przy burzach.
W poniedziałek pogodniej na północnym zachodzie, gdzie nie prognozuje się opadów deszczu i burz. W centrum i na południowym wschodzie sytuacja pozostanie bez zmian – w dalszym ciągu deszczowo i z lokalnymi burzami, w czasie ich trwania prognozowany opad gradu. Suma opadów sięgnie około 30-35 mm, lokalnie do 45 mm. Temperatura przyjmie wartości od 20 st. C nad samym morzem, około 25-26 st. C na północy i północnym zachodzie, 29 st. C w centrum, do 30 st. C na krańcach południowo-wschodnich. W trakcie burz porywy wiatry wyniosą do 85 km/h.
Kolejna noc również z poprawą pogody na przeważającym obszarze kraju. Burze z przelotnymi opadami deszczu będą stopniowo zanikały. Temperatura minimalna wyniesie od 11 st. C na północy, około 13 st. C w centrum, do 17 st. C na południu kraju. Wiatr dużo słabszy, jedynie w czasie trwania burz lokalnie porywisty. (PAP)
bch/ mmu/
WIADOMOŚCI
Więcej patroli i wieczorne dyżury ratowników. Świnoujście gotowe na wakacje
Lato w Świnoujściu ma swój niepowtarzalny rytm. Najpierw pojawiają się pierwsze parawany, potem coraz dłuższe kolejki do lodów, a chwilę później miasto zaczyna żyć niemal przez całą dobę. Za tym wakacyjnym obrazkiem stoi jednak praca wielu ludzi, których zadaniem jest jedno – sprawić, by mieszkańcy i turyści mogli wypoczywać spokojnie i bezpiecznie.
Przygotowania do letniego sezonu wchodzą w decydującą fazę. Ratownicy są już gotowi do rozpoczęcia pracy i pojawią się na plaży 20 czerwca. Od 27 czerwca zabezpieczone będą wszystkie wyznaczone kąpieliska, także te położone na prawobrzeżu miasta.
To jednak nie wszystko. W tym roku nad bezpieczeństwem czuwający nad morzem ratownicy nie będą kończyć swojej pracy wraz z zachodem słońca. Ratownicy WOPR mają pełnić również dyżury nocne. Oznacza to, że pozostaną w gotowości do reagowania na zgłoszenia przez całą dobę – niezależnie od pory dnia czy nocy.
Wraz z nadejściem wakacyjnego szczytu do miasta przyjadą także dodatkowi policjanci. Od końca czerwca do początku września świnoujską komendę wesprą funkcjonariusze prewencji i ruchu drogowego z innych regionów kraju. Ich obecność będzie szczególnie widoczna tam, gdzie w sezonie pojawia się najwięcej ludzi – na promenadzie, w centrum miasta, przy plaży i na głównych trasach dojazdowych.
Bezpieczeństwo nie kończy się jednak na lądzie. Na wodach wokół miasta prowadzone będą wspólne patrole policji i strażaków ochotników. Będzie można je spotkać zarówno na kanale, jak i w rejonie plaży. To odpowiedź na coraz większą popularność rekreacji wodnej, która każdego lata przyciąga do Świnoujścia tysiące miłośników żeglarstwa, motorówek, skuterów czy kajaków.
Więcej pracy czeka również Straż Miejską. Funkcjonariusze będą pełnić dyżury codziennie od godziny 9 do 21, a podczas weekendów ich obecność ma być jeszcze bardziej zauważalna. Zwiększona zostanie także liczba kontroli prowadzonych wspólnie z Inspekcją Weterynaryjną, między innymi przy dorożkach.
O wszystkich tych działaniach rozmawiano podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa i Porządku. To właśnie tam przedstawiciele służb, miejskich instytucji i urzędu podsumowali przygotowania do najbardziej intensywnego okresu w roku.
Choć wakacje większości kojarzą się z odpoczynkiem, dla wielu osób będą czasem wzmożonej służby. Ratownicy, policjanci, strażnicy miejscy, strażacy oraz inne służby wiedzą, że najlepsze lato to takie, podczas którego ich interwencji jest jak najmniej. I właśnie po to już dziś przygotowują się na kolejne tygodnie pełne słońca, turystów i wakacyjnego gwaru.
Źródło: Biuro Prezydenta Miasta
WIADOMOŚCI
Kolejny punkt na sportowej mapie miasta zyska nowe życie
Dobra wiadomość dla miłośników koszykówki i aktywnego spędzania czasu. Miasto pozyskało 80 tysięcy złotych dofinansowania na remont boiska do koszykówki przy Szkole Podstawowej nr 4.
Środki zostały przyznane przez Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego w ramach programu wsparcia jednostek samorządu terytorialnego na poprawę i modernizację infrastruktury sportowej w 2026 roku. Dzięki temu już wkrótce rozpocznie się realizacja inwestycji, która poprawi warunki do uprawiania sportu zarówno dla uczniów szkoły, jak i mieszkańców korzystających z obiektu po lekcjach.
Choć boisko to tylko fragment miejskiej infrastruktury, właśnie z takich miejsc często rodzą się sportowe pasje, przyjaźnie i zdrowe nawyki. Każdy odnowiona nawierzchnia czy bezpieczna przestrzeń do gry to inwestycja nie tylko w sport, ale przede wszystkim w mieszkańców i młodzież.
Remont boiska przy Szkole Podstawowej nr 4 jest kolejnym krokiem w konsekwentnie realizowanych działaniach miasta na rzecz modernizacji infrastruktury sportowej. Celem jest tworzenie miejsc, które zachęcają do aktywności fizycznej, integrują mieszkańców i dają młodym ludziom przestrzeń do rozwijania swoich zainteresowań.
Finansowanie ze wsparcia dla jednostek samorządu terytorialnego z obszaru województwa zachodniopomorskiego na poprawę i modernizację infrastruktury sportowej w 2026 r.
Źródło: Biuro Prezydenta Miasta
WIADOMOŚCI
Duże zainteresowanie przebudową Jachtowej. Miasto ma w czym wybierać
Aż dziewięć firm i konsorcjów złożyło oferty w przetargu na przebudowę ulicy Jachtowej w Świnoujściu. Najtańszą propozycję przedstawił STRABAG, który wycenił realizację inwestycji na 4,57 mln zł. Kolejne najkorzystniejsze cenowo oferty złożyły PRD Nowogard (4,73 mln zł) oraz STANLED (4,88 mln zł). Najwyższą cenę zaproponowało konsorcjum Arden – 6,6 mln zł.
Inwestycja otrzymała wsparcie z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Miasto pozyskało na ten cel 3 252 322 zł dofinansowania, co stanowi około połowę wartości przedsięwzięcia. Pozostałą część kosztów pokryje samorząd.
Przebudowa obejmie około 636 metrów ulicy Jachtowej, od skrzyżowania z ulicą Rogozińskiego do ulicy Parkowej. W ramach zadania powstanie nowa asfaltowa jezdnia o szerokości 6,5 metra, chodnik oddzielony pasem zieleni, zatoka autobusowa, nowe zjazdy do posesji oraz energooszczędne oświetlenie LED. Przebudowane zostanie także odwodnienie, infrastruktura energetyczna i telekomunikacyjna, a wzdłuż ulicy pojawią się nowe nasadzenia zieleni.
Prace drogowe będą prowadzone w ścisłej koordynacji z inwestycjami realizowanymi przez Zakład Wodociągów i Kanalizacji oraz Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, które wcześniej wykonają modernizację swoich sieci. Dzięki temu po zakończeniu inwestycji nie będzie potrzeby ponownego rozkopywania nowej nawierzchni.
Zgodnie z obecnym harmonogramem przekazanie placu budowy wykonawcy planowane jest na początek września. Jeśli procedura przetargowa przebiegnie bez przeszkód, pierwsze prace powinny rozpocząć się już na początku września.
Źródło: Biuro Prezydenta Miasta
WIADOMOŚCI
Wspaniały występ lekkoatletek klubu OSiR „Wyspiarz” w 7 Ogólnopolskim Mityngu Enea Cup w Szczecinie
Pomimo wyjątkowo niesprzyjających warunków pogodowych, które mogłyby odebrać zapał niejednemu sportowcowi, nasze dwie zawodniczki pokazały prawdziwą klasę, hart ducha i ogromne sportowe serce podczas 7 Ogólnopolskiego Mityngu lekkoatletycznego Enea Cup, który odbył się miniony weekend w Szczecinie.
Jedna z naszych reprezentantek Julia Jagusz nie tylko świetnie poradziła sobie w trudnych warunkach pogodowych, ale zwyciężyła w biegu na dystansie 400 m z wynikiem 60,17, udowadniając, że konsekwentna praca i pasja przynoszą efekty, nawet wtedy, gdy pogoda nie sprzyja. Jej triumf został nagrodzony zasłużoną nagrodą.
Druga nasza zawodniczka Nina Bandkowska również zaprezentowała się znakomicie. Dzięki udanemu występowi zakwalifikowała się do finału z wynikiem 13,08, gdzie w rywalizacji z najlepszymi wywalczyła świetne VI miejsce z wynikiem 13,02.
Obie zawodniczki zasługują na ogromne brawa. Ich postawa — waleczna, ambitna i pełna pozytywnej energii — jest inspiracją dla całego klubu.
Kolejny występ Juli już 17 czerwca na dystansie 200 m i w sztafecie 4×100 w Bełchatowie na Ogólnopolskim Finale Licealiady, zaś Nina wystartuje 20 czerwca w Szczecinku na dystansie 100m w Ogólnopolskim Festiwalu sprintersko-płotkarskim.
Gratulujemy!
Źródło: OSiR „ Wyspiarz”
-
WIADOMOŚCI5 dni temuŚwinoujskie Dni Morza 2026. Trzy dni muzyki, rodzinnych atrakcji i wspólnego świętowania nad Bałtykiem
-
WIADOMOŚCI5 dni temuPo latach znów razem – spotkanie ludzi „Odry” z okazji Święta Rybaka
-
WIADOMOŚCI5 dni temu10 lat od pierwszej komercyjnej dostawy do Terminala LNG w Świnoujściu
-
Materiał partnera4 dni temuTaka okazja nad polskim morzem zdarza się tylko raz. Nie przegap jej!
-
WIADOMOŚCI4 dni temuAkrobaci nad koronami drzew. Na Uznamie rusza widowisko, jakiego jeszcze nie było
-
WIADOMOŚCI3 dni temuNowe połączenie Szczecina z autostradą A6 coraz bardziej zaawansowane
-
WIADOMOŚCI4 dni temuPonad milion złotych na modernizację. Ruszył przetarg na drugi etap prac przy Orliku
-
WIADOMOŚCI2 dni temuDuże zainteresowanie przebudową Jachtowej. Miasto ma w czym wybierać



