Połącz się z nami
„uznamska

WIADOMOŚCI

Debata o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta: mocny apel do Ministerstwa, aby w końcu wsłuchało się w głos samorządów

Opublikowano

w dniu

Foto: PAP/M. Kmieciński

Uczestnicy debaty o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta organizowanej przez stronę samorządową i organizacje branżowe jednogłośnie stwierdzili, że za zagospodarowanie odpadami płacić muszą zacząć w końcu ich producenci, a nie wyłącznie mieszkańcy. Padły słowa o uleganiu lobbingowi, a posłanka Anna Sobolak zaapelowała do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, aby w toku dalszych prac legislacyjnych głos samorządu został w końcu usłyszany przez resort.

O wyzwaniach prawnych związanych z wprowadzeniem od przyszłego roku systemu kaucyjnego – dyskutowali uczestnicy debaty „ROP – Rewolucja w odpadach: czy mieszkańcy przestaną wreszcie płacić za zanieczyszczających środowisko?”. ROP to zestaw działań, które zobowiązują producentów do ponoszenia finansowej lub finansowej i organizacyjnej odpowiedzialności za zagospodarowanie produktu, gdy staje się on odpadem, w tym za selektywną zbiórkę, sortowanie i przetwarzanie. Dyskutanci byli zgodni, że beneficjentem zmian w przepisach, nad którymi pracuje aktualnie Ministerstwo Klimatu i Środowiska, muszą być mieszkańcy, a konstrukcja ROP musi zawierać zarówno motywacje do właściwego sortowania odpadów u źródła, ale także przede wszystkim do zmniejszenia produkcji odpadów i stosowania przez producentów bardziej ekologicznych rozwiązań.

Niedziałający system ROP kosztował mieszkańców 30 miliardów złotych w ciągu ostatnich 10 lat

Olga Goitowska, dyrektorka Departamentu Gospodarki Odpadami Urzędu Miasta Gdańska i ekspertka Unii Metropolii Polskich wskazała, że strona samorządowa od lat oczekuje na wdrożenie sprawiedliwych dla mieszkańców i gmin zasad Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta.

„Producenci od lat uchylają się od realnej odpowiedzialności za swoje opakowania, przerzucając cały ciężar sprzątania po sobie na gminy i mieszkańców. Z tego powodu to my wszyscy musimy sortować i płacić więcej za przetworzenie śmieci, które producenci źle zaprojektowali i niedostatecznie opłacili. I trwa to od lat, chociaż strona samorządowa wielokrotnie podnosiła, że system ROP jest dysfunkcyjny, wadliwy i niesprawiedliwy. Dziura po brakujących wpłatach producentów, którą każdego roku zasypują mieszkańcy, sięga ponad 3 mld zł rocznie. To ponad 30 mld zł z naszej kieszeni, które wydaliśmy w ciągu ostatniej dekady, by dopłacić do gospodarki komunalnej” – mówiła Goitowska.

Tomasz Uciński, prezes zarządu Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, przypomniał dyrektywę UE w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, która narzuca producentom obowiązek zabrania zużytych opakowań z rynku, a także produkowania takich, które można łatwo poddać recyklingowi.

„Producenci powinni wziąć na siebie obowiązek wprowadzenia tego systemu. Puszki i butelki PET powinny być projektowane w taki sposób, aby nie podnosiły kosztów recyklingu. Gospodarka odpadami w dyrektywie UE jest przedstawiona w sposób logiczny. Przemysł, który od 20 lat finansowo nie wspomagał gminnych systemów gospodarki odpadami, musi zgodnie z tą dyrektywą wziąć odpowiedzialność za właściwe zagospodarowanie odpadów” – powiedział Uciński.

Pora na stabilny system zagospodarowania odpadów

Prezes Uciński powiedział, że od czasu, gdy gminy przejęły obowiązek prowadzenia gospodarki odpadami, ich mieszkańcom, którzy dokonują selekcji odpadów, wydaje się, że system działa bez zarzutu.

„Ale ten system przez 30 lat zmienił się. Miejsca składowania odpadów były istotnym elementem utylizacji odpadów. Teraz, zgodnie z perspektywicznymi dyrektywami Unii Europejskiej, żeby ograniczyć zużycie zasobów naturalnych, trzeba we właściwy sposób ograniczać konsumpcję, a także wykorzystywać taki rodzaj opakowań, które w łatwy sposób można poddać recyclingowi” – powiedział Uciński.

Karol Wójcik, przewodniczący Rady Programowej Izby Branży Komunalnej, podkreślił, że powinien nastąpić koniec kolejnych rewolucji w gospodarce odpadami, a nadszedł czas na budowanie stabilnego systemu zagospodarowania odpadów komunalnych.

„Najważniejsze to nie rozmontowywać budowanego od kilkunastu lat systemu gospodarowania odpadami komunalnymi w Polsce. My ten system budujemy od 13 lat i jak na tak krótki czas zrobiliśmy bardzo dużo. Konieczna jest do uzupełnienia luka inwestycyjna, ale stale poprawia się selektywna zbiórka” – zaznaczył Karol Wójcik.

Podkreślił, że system kaucyjny zakłada zmianę przyzwyczajeń konsumentów, które budowane były dzięki działaniom edukacyjnym od kilkunastu lat. Jako przykład podał butelkę PET.

„Od lat uczymy, że butelkę PET należy zgniatać z powodów ekologicznych – żeby dzięki temu przetransportować więcej odpadów. W systemie kaucyjnym mamy tych butelek nie zgniatać, ale zanosić je do punktów zbiórki. Uczyliśmy czegoś, co ledwo udało się zacząć egzekwować, a teraz będziemy musieli społeczeństwo tego oduczyć. Jak dziwić się w takiej sytuacji frustracji Kowalskiego?” – pytał Wójcik.

Obserwacje przedstawicieli organizacji branżowych potwierdziła także Olga Goitowska, która wskazała, że samorządy dobrze poradziły sobie z systemem selektywnej zbiórki, ale system finansowany wyłącznie przez mieszkańców zaczyna stopniowo dochodzić do szczytu swojej wydolności.

„System na tyle, na ile można było go rozbudować, został rozbudowany. Można śmiało powiedzieć, że osiągamy bardzo dobre wyniki w kontekście selektywnej zbiórki właśnie opakowań z tworzyw sztucznych. On już wynosi 70%. W przyszłym roku wymagania dyrektyw unijnych mówią, że ma być to 77%, a my już mamy 70%. Osiągnęliśmy to bez wsparcia na dobrą sprawę finansowego z zewnątrz, z ogromną luką inwestycyjną i z wieloma zmianami systemowymi” – wskazywała Goitowska.

Podstawową zasadą powinna być jak najmniejsza produkcja odpadów

Uczestnicy dyskusji byli zgodni co do tego, że podstawowym celem, jaki powinien stać przed ROP-em jest przeciwdziałanie powstawaniu odpadów. „Aby wcielić tę zasadę w życie droga jest tylko jedna. Trzeba wdrożyć zasady ekomodulacji, czyli wprowadzić mechanizmy, które będą fiskalnie premiować stosowanie rozwiązań przyjaznych środowisku” – wskazywała posłanka Sobolak.

„Powinno być oczywiste, że jeżeli ktoś czerpie większe zyski ze sprzedaży produktu w bardzo skomplikowanym opakowaniu i obciąża gminę kosztem sprzątania po sobie, to powinien płacić więcej niż ten, kto stosuje opakowania mniej uciążliwe w zbieraniu i przetwarzaniu. Te powinny być po prostu tańsze, by skłonić producentów, aby w takiej całościowej analizie uwzględniali też konsekwencje i skutki, z którymi będą się potem mierzyć gminy i zakłady recyklingu” – dodawał prezes Uciński.

„Ogromna część odpadów z >>żółtego worka<< jest dla firm odbierających i zagospodarowujących odpady tylko problemem i kosztem, a nie przychodem. I nigdy nie trafią one do recyklingu, właśnie dlatego, że są źle zaprojektowane. Po wprowadzeniu mechanizmu ekomodulacji będzie ich zdecydowanie mniej, bo producenci się z nich wycofają lub zastąpią je łatwiejszymi w przetworzeniu materiałami” – tłumaczył Karol Wójcik.

Kontrola musi pozostać po stronie gmin i państwa

Uczestnicy debaty zwracali także uwagę, że system ROP nie może prowadzić do powstawania monopoli producentów, a kontrola nad strumieniem odpadów i finansowaniem musi pozostać po stronie samorządów i administracji państwowej, tak aby ostatecznie Rozszerzona Odpowiedzialność Producentów nie spowodowała, że to mieszkańcy, a nie producenci będą karani.

„Producenci proponują nowe organizacje, które mają się zajmować zagospodarowaniem ich odpadów. Próbują stworzyć zamknięty system, który jest dostępny tylko dla nich. To zmierza do monopolu, w którym strumień odpadów oraz strumień pieniądza będzie de facto własnością tych organizacji. Proponują >>dobrowolne<< przejmowanie obowiązków od gmin w zakresie organizacji przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Moim zdaniem będzie to oznaczało, że gminy będą przymuszane finansowo do przekazywania im tych kompetencji, bo tylko wtedy będą miały gwarancję tego, że dostaną swoje pieniądze. Czyli tu przejmują strumień odpadów, a później chcą również obowiązkowo pośredniczyć w zagospodarowaniu tych już wysortowanych odpadów” – wyjaśniał Krzysztof Gruszczyński, członek Rady Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

„Boimy się, że ten walec wielkich zagranicznych korporacji zwyczajnie rozjedzie gminy, które nie będą miały w kwestii dobrowolnych porozumień wiele do powiedzenia. Organizacje narzucą im swoje standardy i będą nagminnie karać gminy, a więc pośrednio mieszkańców, arbitralnie kwestionując m.in. dochowanie standardów selektywnej zbiórki” – mówił prezes Uciński.

„Pieniądze na tę partycypację, którą ponoszą na chwilę obecną mieszkańcy, powinny trafiać w ramach ROP do administratora publicznego. To jest dla nas najważniejszy element, bo zależy nam przede wszystkim na transparentności funkcjonowania tego wielomiliardowego systemu. Ten przepływ finansowy musi być bardzo transparentny, nie tylko dla uczestników systemu, ale to my jako mieszkańcy danej gminy musimy wiedzieć, kto jaką rolę pełni i kto za co dokładnie odpowiada. Administrator jako podmiot publiczny powinien rozdzielać pieniądze do gmin, czyli zwracać rzeczywiście ponoszone koszty związane z odbiorem, transportem, zagospodarowaniem tych frakcji odpadów opakowaniowych” – tłumaczyła Olga Goitowska.

W dyskusji odniesiono się także do tematu tzw. DPR-ów czyli dokumentów potwierdzających recykling. Jak wskazywali uczestnicy debaty, system DPR-ów udało się uszczelnić i dzisiaj jest on elementem skutecznie motywującym do inwestowania w sortownie. I jako taki powinien być nadal uszczelniany i pozostać elementem systemu zbiórki i zagospodarowania odpadów także po zmianie przepisów o ROP.

„Dziś instalacja, która wysortowuje do recyklingu, dostaje pieniądze z tych dokumentów. Im więcej wysortuje, tym większe to są pieniądze, czyli w naturalny sposób pobudza to przedsiębiorcę do inwestowania w jego biznes i w technologię, która jest niezwykle kosztowna. To też powoduje, że ten przedsiębiorca, oferując gminie cenę za odbiór i zagospodarowanie odpadów, bierze pod uwagę, że część wpływu będzie miał z tzw. DPR-ów i może tę cenę oferować na niższym poziomie, niż gdyby tych dokumentów nie było” – mówił Karol Wójcik.

Krzysztof Gruszczyński powiedział, że ma zastrzeżenia co do przebiegu konsultacji w Ministerstwie Klimatu i Środowiska w sprawie ROP, ponieważ te konsultacje miały charakter pozorny. Podobnie działo się podczas nowelizacji ustawy wprowadzającej system kaucyjny – głos samorządów i branży odpadowej został „po prostu zignorowany, a wszelkie poprawki, demolujące istniejący system, takie jak zniesienie zezwoleń na zbieranie i przetwarzanie odpadów, były tylko po to, żeby za wszelką cenę >>kolanem<< ten system >>przepchnąć<<”.

„Mam poważne wątpliwości, jeśli widzę >>pajęczynę<< organizacji pseudośrodowiskowych i społecznych oplecionych wokół Ministerstwa, których zdanie jest tam bardzo poważane” – powiedział Gruszczyński. Te wszystkie organizacje nie są stroną społeczną, ale są to organizacje finansowane bezpośrednio lub pośrednio przez beneficjentów systemu” – zaznaczył Gruszczyński.

Podkreślił ponadto, że niepokoi go to, że w Ministerstwie „liczy się” glos tych organizacji, zwłaszcza pod kątem dyskusji o ROP-ie.

„Aż mnie prawie sparaliżowało, gdy usłyszałam te słowa – skomentowała te słowa poseł Anna Sobolak. Chciałabym zaapelować bardzo mocno do Ministerstwa, aby w końcu wsłuchało się w głos samorządów. Bo ten głos brzmi bardzo mocno, a zdaje się być niesłyszalny. I to jest przykre. Bo samorządy to mieszkańcy, to my. Chodzi o dbałość o środowisko, ale i poszanowanie mieszkańców” – zaznaczyła posłanka.

„Najpierw ROP, a potem zobaczmy, czy system kaucyjny w ogóle jest nam potrzebny”

Olga Goitowska podsumowując debatę, powiedziała, że „jako gminy, jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę podmiotów, które będą organizowały systemy kaucyjne”.

„Nie liczę absolutnie na wzrost recyclingu, ponieważ nie mamy żadnych narzędzi, żeby zweryfikować, czy opakowania pochodzą rzeczywiście z naszej gminy. Mówimy o efektywności, o tym, ile opakowań zostanie objętych systemem kaucyjnym. Ponieważ cała niezwrócona kaucja ma wracać do organizatora systemu, system będzie premiował tworzenie bardzo nieefektywnego systemu kaucyjnego. Jeżeli będziemy mieli trudność z odzyskaniem kaucji, to tym wyższy zysk dla tego, kto organizuje ten system” – powiedziała Goitowska.

Podkreśliła też, że system kaucyjny jest „mierny”, jeśli chodzi o efekt ekologiczny.

„Choćby sprawa śladu węglowego – to będzie transport opakowań plastikowych pełnych powietrza. Ten system kaucyjny powiela złe doświadczenia innych państw. W momencie, kiedy mamy dobrze zorganizowany system ROP, poziom selektywny zbiórki, która mogłaby być objęta systemem kaucyjnym, wynosi 80 procent. Powtarzam – najpierw ROP, a potem zobaczmy, czy kaucja w ogóle jest nam potrzebna” – zaznaczyła Goitowska.

Organizatorem debaty była Izba Branży Komunalnej we współpracy z Unią Metropolii Polskich, Polską Izbą Gospodarki Odpadami oraz Krajową Izbą Gospodarki Odpadami.

Źródło informacji: Izba Branży Komunalnej

Czytaj dalej
Kliknij, aby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

WIADOMOŚCI

Konkurs rozstrzygnięty. Jest nowy szef szpitala

Opublikowano

w dniu

Foto: Wojciech Basałygo

Szpital Miejski im. Jana Garduły w Świnoujściu ma nowego prezesa. Stanowisko obejmie Wojciech Włodarski – menedżer z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu, w tym w sektorze ochrony zdrowia. Nowy szef placówki ma rozpocząć pracę jeszcze w lutym.

Wojciech Włodarski był związany m.in. ze szczecińskim oddziałem Narodowego Funduszu Zdrowia, gdzie pełnił funkcję zastępcy dyrektora do spraw ekonomiczno-finansowych. W swojej karierze kierował również Zachodnim Centrum Medycznym w Krośnie Odrzańskim, zasiadał w radzie nadzorczej tej spółki, zarządzał także szpitalem powiatowym w Słubicach. Ma też doświadczenie w mediach – był prezesem Radia Szczecin.

Nowy prezes ma 55 lat. Jest absolwentem Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a także studiów MBA na Politechnice Wrocławskiej. Od lat zajmuje się zarządzaniem podmiotami gospodarczymi, a w ostatnim czasie koncentrował się na sektorze ochrony zdrowia, gdzie – jak podkreślają osoby znające jego dorobek – notował dobre wyniki.

Konkurs na stanowisko prezesa Szpitala Miejskiego cieszył się sporym zainteresowaniem. Do postępowania zgłosiło się siedmiu kandydatów. Ostatecznie komisja zdecydowała się powierzyć kierowanie placówką Wojciechowi Włodarskiemu, który przedstawił własną koncepcję dalszego rozwoju i funkcjonowania szpitala.

Dla mieszkańców Świnoujścia to decyzja o dużym znaczeniu. Miejski szpital jest jedną z kluczowych instytucji w mieście i regionie – to tu trafiają pacjenci na planowe zabiegi, diagnostykę i leczenie. Od sprawnego zarządzania placówką zależy nie tylko jakość usług medycznych, ale też bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców naszego miasta.

Szpital od dłuższego czasu stara się pozyskiwać nowych lekarzy, inwestować w nowoczesny sprzęt oraz poszerzać zakres świadczeń, szczególnie w obszarach najbardziej potrzebnych mieszkańcom. Realizacja tych planów nie jest jednak prosta. Możliwości placówki w dużej mierze uzależnione są od kontraktów i decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia oraz polityki Ministerstwa Zdrowia.

Warto przypomnieć, że Szpital Miejski w Świnoujściu od lat otrzymuje także wsparcie finansowe z budżetu miasta. Choć zgodnie z założeniami systemowymi ochrona zdrowia powinna być finansowana z pieniędzy państwowych, samorząd regularnie dokłada środki, aby placówka mogła funkcjonować bez zakłóceń.

Przed nowym prezesem stoi więc niełatwe zadanie – pogodzenie oczekiwań mieszkańców, realiów systemu ochrony zdrowia i możliwości finansowych.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Jak dobrze mieć sąsiada…

Opublikowano

w dniu

Foto: Wojciech Basałygo

Z rządowego programu wsparcia po raz kolejny skorzystają potrzebujący seniorzy ze Świnoujścia oraz ich sąsiedzi. Ci pierwsi będą zaopiekowani, a ci drudzy dorobią do pensji lub emerytur. Razem będą mogli posłuchać starego przeboju Alibabek…

Zamiast wynajmować zewnętrzne firmy, samotni seniorzy w potrzebie mogą otrzymać niezbędną pomoc od swoich… sąsiadów. Takie rozwiązanie promuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Za pieniądze z budżetu państwa Świnoujście ponownie zorganizuje świadczenia o charakterze opiekuńczym na rzecz osób potrzebujących wsparcia po 60. roku życia.

Odpłatnie będą mogli im pomagać… sąsiedzi.

Wsparcie ma objąć podstawową pomoc w codziennych potrzebach, higienie osobistej oraz zapewnić kontakt z otoczeniem. Chętni będą robili zakupy, sprzątali czy też gotowali.

To czynności, które nie wymagają specjalistycznej wiedzy, ale empatii, dobrej woli i miłości do drugiego człowieka – podkreślają urzędnicy.

Opierają się na więziach lokalnych i są mniej sformalizowane – dodają.

Do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie mogą zgłaszać się osoby pełnoletnie, niebędące rodziną podopiecznego, zaakceptowane przez gminę i samego zainteresowanego.

Miasto otrzyma na ten cel 288 tysięcy, a realizacja tego ambitnego programu w 2026 roku będzie kosztować 360 tysięcy złotych.

Chętni, którzy chcą wziąć udział w tej szlachetnej akcji, mogą zgłaszać się do MOPR-u do 28 lutego.

On wiosną się uśmiechnie,
jesienią zagada,
a zimą ci pomoże
przy węglu i przy koksie.
I sama nie wiesz, kiedy
ułoży wam się rok.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Rozpoczął się ostatni tydzień ferii zimowych

Opublikowano

w dniu

Foto: Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujście

W Świnoujściu dzieci i młodzież nie powinny narzekać na nudę, bo miasto przygotowało bogatą ofertę zajęć edukacyjnych, artystycznych, sportowych. Rodzicom powinno być łatwiej pogodzić obowiązki zawodowe z opieką nad pociechami, bo po raz drugi z rzędu we współpracy ze szkołami zostały zorganizowane półkolonie.

W organizację czasu wolnego dla najmłodszych Świnoujścian włączyły się miejskie jednostki: dom kultury, muzeum, biblioteka oraz „Wyspiarz”.  W ich ofercie są warsztaty teatralne, plastyczne, rękodzielnicze, rzeźbiarskie, cyrkowe, graficzne i malarskie. Nie zabrakło również aktywności sportowych – gry w tenisa, koszykówki czy zajęć ogólnorozwojowych. W pierwszym tygodniu ferii kilkaset dzieci z obu części miasta skorzystało z przygotowanych atrakcji.

Trwa drugi turnus miejskich półkolonii. Dzieci biorą udział w udział w zajęciach tematycznych, wycieczkach, warsztatach programowania, wyjściach do teatru. W planach są dyskoteka i niespodzianki.

Półkolonie organizowane przez miasto są przystępne cenowo. Jedyny koszt ponoszony przez rodziców to 200 złotych za wyżywienie. Pozostałe wydatki pokrywane są z budżetu miasta. W tym roku z zimowej oferty półkolonii skorzysta blisko 200 dzieci.

Foto: Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Poradnia pulmonologiczna także dla dzieci

Opublikowano

w dniu

Foto: Szpital Miejski

Od początku roku w Świnoujściu można skorzystać z poradni pulmonologicznej dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia. Placówka zajmuje się diagnostyką, leczeniem oraz profilaktyką chorób układu oddechowego.

Poradnią kieruje lekarz medycyny Marta Rudnicka, specjalistka pediatrii i chorób płuc dzieci. Marta Rudnicka jest absolwentką  Wydziału  Lekarskiego  Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego oraz Polskiego Towarzystwa Mukowiscydozy.

W Poradni Pulmonologicznej wykonywane są  również badania diagnostyczne, takie jak spirometria z próbą rozkurczową, USG płuc oraz testy alergiczne. Mieści się w Szpitalu Miejskim przy ulicy Mieszka I 7. Świadczenia udzielane są poniedziałki od 13.00 do 17 oraz czwartki od 15.30 do 18.00.

Z oficjalnych danych wynika,  że na przewlekłe choroby układu oddechowego cierpi od 5 do 10 procent dzieci w kraju.

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

W walentynki dla każdego coś miłego

Opublikowano

w dniu

Foto: Wojciech Basałygo

Szukacie pomysłu na spędzenie święta zakochanych? Mamy dla was kilka ciekawych propozycji. Z okazji walentynek centrum Świnoujścia zostanie udekorowane. Jak co roku będzie to idealna sceneria do romantycznych spacerów oraz pamiątkowych zdjęć, nie tylko dla zakochanych.

W sobotę 14 lutego władze miasta zapraszają wszystkich na Walentynkowy Piknik na Plaży. W godzinach 17-21 będzie ognisko z towarzyszeniem muzyki granej przez didżeja, będą serwowane grillowane kiełbaski i ciepłe napoje. Dobra atmosfera gwarantowana.

Tego samego dnia o godz. 15 w Muzeum Rybołówstwa Morskiego odbędą się walentynkowe warsztaty bursztynnicze, które poprowadzi Bartosz Suzin, a każdy z uczestników stworzy coś, co będzie mógł zabrać ze sobą na pamiątkę. Natomiast w Sali Teatralnej Miejskiego Domu Kultury o godz. 18 odbędzie się walentynkowy koncert Basi Kawy, skrzypaczki elektrycznej i wokalistki, autorki piosenek.

Dzień później, w niedzielę 15 lutego w Sali Sportowej MDK w godz. 17-21 odbędzie się walentynkowa potańcówka dla seniorów.

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Kameralne osiedle zamiast szpetnych hal

Opublikowano

w dniu

Teren przy ul. Sztormowej w Przytorze zostanie przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną – zdecydowała Rada Miasta Świnoujście. Inwestor wzniesie tam dziesięć domów pasujących do otoczenia.

Są takie miejsca na mapie miasta, które latami wydają się „tymczasowe”. Istnieją, pełnią jakąś funkcję, ale nie przystają do otoczenia. Tak jest z działką przy ul. Sztormowej, gdzie straszą nieestetyczne hale przemysłowe, których sąsiedztwo jest dla okolicznych mieszkańców uciążliwe.

Przez lata były różne pomysły na jej zagospodarowanie – mówiło się o stolarni, przeładunkach towarów. Coraz częściej zaczęły pojawiać się tam samochody ciężarowe, zakłócając spokój i niszcząc ulicę nieprzystosowaną do takiego ruchu. Uszkodzone zawory gazowe, wodne czy studzienki kanalizacyjne – takie były skutki przemysłowych planów.

W końcu mieszkańcy zaprotestowali. Doprowadzili między innymi do wprowadzenia zakazu wjazdu ciężarówek. Chcieli innego rozwoju dzielnicy.

Dziś to staje się faktem. Podczas ostatniej sesji rady miasta zapadła decyzja, że teren będzie przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną. W miejsce hal powstanie kameralne osiedle – dziesięć domów jednorodzinnych, wpisujących się w charakter okolicy, w której dominują właśnie takie zabudowania.

Inwestor, który wzniesie budynki, zbuduje również wymaganą infrastrukturę i wewnętrzną drogę.

– To kompleksowa zmiana, która porządkuje przestrzeń i zamyka wieloletnią dyskusję o przemysłowym przeznaczeniu tego terenu – podkreślają władze Świnoujścia. – Rozwój miasta nie polega jedynie na stawianiu kolejnych hal i magazynów. Czasem prawdziwym postępem jest to, że mieszkańcy mogą otworzyć okno, nie obawiając się hałasu z zewnątrz.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej
Reklama
Reklama
Reklama „sofa"

OGŁOSZENIA DROBNE

Najczęściej czytane

© Copyright 2023, Wszelkie prawa zastrzeżone | swinoujskie.info | Red Top Media | ul. Cyfrowa 6, 71-441 Szczecin | Napisz do nas: redakcja@swinoujskie.info lub zadzwoń 510 555 524