Strona główna / Historia / Niebezpieczne związki

Niebezpieczne związki

Ponad dekadę po wojnie faktyczną władzę w Świnoujściu sprawowała Armia Radziecka. Wojsko kontrolowało miejską infrastrukturę, przeprawę promową, większość basenów portowych oraz znaczne części miasta: obecne osiedle „Posejdon”, dzielnicę nadmorską oraz Chorzelin – osiedle znajdujące się wówczas w okolicy latarni morskiej. Do tych miejsc Polacy nie mieli prawa wstępu. Radzieccy żołnierze przez lata czuli się na terenie Świnoujścia jak panowie na podbitej ziemi. Prowadziło to prowadziło do wielu ekscesów: od błahych – jak strzelanie do lamp ulicznych, do tych bardziej niebezpiecznych – jak napaści czy gwałty.

Do Świnoujścia samemu nie można było jeździć. Jak jechało pięć kobiet, to dwóch mężczyzn z nimi jeździło. Jak jeden sam pojechał to zabili go Ruscy. Strach było jechać… Ja raz pojechałem po żonę do Świnoujścia, a Ruscy, gdzie były dobre budynki to mieszkali.. To wtedy był strach.. Oni na Warszowie to całe miasteczko zamieszkiwali, wszystko zniszczyli – opowiada Pan Józef z Karsiboru.

Te słowa dobrze pokazuje jak radzieccy żołnierze zapisali się w pamięci mieszkańców Archipelagu. Mundur radziecki kojarzył się z władzą i zagrożeniem.  Opowiadając o wielu miejscach nasi rozmówcy często wspominali: „tam to Rosjanie byli”. Oznaczało to zazwyczaj, że obszar ten był niedostępny dla Polaków. Należało do innego świata.

Najmocniej obecność Armii Radzieckiej odczuli mieszkańcy Świnoujścia, w którym żołnierze ze wschodu kontrolowali duże obszary miasta, a także strategiczne urządzenia, takie jak wodociągi czy przeprawa promowa. By dostać się do Świnoujścia potrzebna była specjalna przepustka. Na Warszowie przy promie znajdował się punkt kontroli przypominający przejście graniczne. Nadzorowali i obsługiwali go oczywiście żołnierze radzieccy. Dr Józef Pluciński stwierdził wprost:

Rosjanie mieli tutaj najwięcej do gadania, bez ich zgody nie można było tu nic robić. Posunęli się trochę żeby zrobić miejsce dla marynarki polskiej, ale baza rosyjska była czynnikiem decydującym o wielu aspektach życia. Poza tym, dostawali za friko wodę, marnotrawili tę wodę. To rzutowało na budżet miasta.

Odrębność dwóch światów – polskiego i radzieckiego, była widoczna przede wszystkim w braku relacji społecznych. Po jednej stronie mieliśmy grupę młodych mężczyzn, po drugiej społeczeństwo pełne młodych kobiet. W latach powojennych nie doszło jednak w Świnoujściu żadnego polsko-rosyjskiego małżeństwa. Wpływ na to miały zarówno odgórne zakazy, jak i wzajemne uprzedzenia.

Inaczej przedstawiały się relacje radzieckich żołnierzy z miejscowymi Niemcami. Część z nich trafiła pod radziecki nadzór jako specjaliści, często też tworzyły się rosyjsko-niemieckie pary.

Między obywatelami Niemiec i ZSRR dochodziło jednak do wielu napięć. Zwłaszcza w pierwszych miesiącach niemieckie kobiety stawały się ofiarami rosyjskich żołnierzy. Tragicznego losu doświadczyła rodzina doktora Alferda Trosta z Międzyzdrojów – jedynego lekarza na wyspach, który z poświęceniem leczył wszyskich bez względu na narodowość. Efektem wyrządzonej córce i matce krzywdy było samobójstwo jednej i ciężka choroba drugiej.

Wpływy armi radzieckiej w Świnoujściu widocznie zmniejszyły się dopiero pod koniec lat 50., gdy miasto to przestało być taktowane jako teren ściśle przygraniczny. W 1958 r. Armia Radziecka opuściła dzielnicę nadmorską – żołnierzy osiedlono w strefie przygranicznej, gdzie znajdowały się również koszary. Od tego czasu Rosjanie nie kontrolowali już w pełni życia w mieście, jednak wpływ tego sąsiedztwa był wciąż odczuwalny.

 

Opowiada dr Józef Pluciński:

Były śmieszne historie nawet w latach 70., kiedy relacje były niby bardziej normalne. Kiedy budowano pierwsze wieżowce, tu koło koszar (dziś ul. Wyspiańskiego), to Rosjanie postawili veto, bo z takiego wieżowca widać co robi się u nich na placu. Dopiero potem dogadano się, że tam będą mieszkali ludzie wybrani, pracownicy wojska, milicji itd. Przymiarki do budowy tunelu z lat 70. też się spotkały z rosyjskim veto, a sprawy były bardzo zaawansowane.

 

Piotr Oleksy, Mateusz Sikora

Artykuł powstał w ramach projektu “Archipelag Pamieci”. Zobacz więcej historii o czasach zasiedlania wysp Karsibor, Wolin, Uznam: www.archipelag.edu.pl.

Zobacz również

ZHR – Startujemy w nowy rok służby

Harcerski start już za nami! Radosna gromada zuchów, harcerzy oraz rodziców naszej organizacji ZHR spotkali …

2 komentarze

  1. Większość autorów tekstów o historii Świnoujścia lub szerzej Ziem Zachodnich przy okazji wspomnień o obecności Rosjan doznaje jakiejś amnezji i amoku poznawczego.
    Z uporem godnym lepszej sprawy pomija się całkowicie fakty historyczne. mówiące jednoznacznie :
    Świnoujście Polska zawdzięcza wyłącznie Rosjanom.
    Tak, tak Stalinowi.
    Nasi kochani Alianci byli PRZECIWNI temu aby Ziemie Zachodnie należały do Polski.
    Jednocześnie zgadzali się na okrojenie Polski z Ziem Wschodnich ( Kresów).
    Polska według Aliantów miała mieć kształt dawnego Królestwa Polskiego.
    Nie wiem czy w tym nieszczęsnym kraju znajdzie się jakiś odważny historyk, który głośno powie, że właśnie podbój przez Rosjan w 1945 roku Prus Wschodnich i niemieckiego Pomorza Przedniego (z udziałem wojska Polskiego) oraz utrzymanie kontroli nad tymi terenami pozwoliło Polsce utrwalić swoją państwowość i administracyjną zwierzchność na tzw. Ziemiami Zachodnimi.
    Choćby za to należy się Rosjanom wdzięczność

  2. 㞢 㐃 㐅 ㄠ ㄓ 〄

    Lata ’80.
    Pamiętam ordynarnie niebieskie lamperie, gazety w oknach, Ruskie kasyno (teraz Katolik), Jak szło się do koszar do sklepu, to się mówiło “w magazin” i wpuszczali, rusek daj gwiazdkę, “katorij czas”, pamiętam ruskim dokuczaliśmy, paliliśmy saletrę, karbit, wybijaliśmy szyby i uciekaliśmy, a Oni ganiali nas po Górce łazikami, podpalaliśmy im drzwi, zimą rzucaliśmy się z nimi śnieżkami, w których były kamienie i potłuczone szkła, pamiętam mur przy Wyspiańskiego ze szkłami na górze – do dzisiaj jest.
    Pamiętam jak na Ruskim Stadionie lądowały duże helikoptery, że bloki się trzęsły i nikt nie sapał, a dzisiaj wsioki by dostały spazmu i piana z ryja by im poleciała z nerw.
    Pamiętam Ruski Sad i co niedzielę orkiestrę na Placu Adama Mickiewicza.
    chodziło się też do Kasyna na poranki.
    Dobre słodycze mieli i napoje.
    Miałem pd nich zeszyty do szkoły, które nie pasowały w okładki – inny format
    Wozili nas Krazami, Uralami, Łazikami na bazę na Matejki.
    Działo się i było wesoło.
    Pamiętam jak na Moniuszki młodego Ruska niewypał rozerwał.
    Pamiętam КГБ na Wyspiańskiego – ponoć tam przebywał Władymir Putin XD.
    Na “Dwunastce” przy urzędzie było działko OPL na wieżyczce i duży radar na “Koszarach Sztuki”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.