WIADOMOŚCI
Co trzeba zrobić, aby chorzy na raka prostaty byli leczeni zgodnie ze wskazaniami klinicznymi?
Rak prostaty to najczęstszy nowotwór złośliwy, na który chorują mężczyźni. Jeśli zostanie rozpoznany we wczesnym stadium, szanse chorego na wyleczenie są bardzo duże. Jednak blisko 25 proc. chorych w momencie postawienia diagnozy ma już przerzuty, przez co nie kwalifikują się już ani do operacji chirurgicznego usunięcia nowotworu, ani do tzw. radykalnej radioterapii. Potrzebują nowoczesnych leków, które sprawią, że będą żyli z rakiem dłużej i w lepszej formie.
Co roku w Polsce 18 tys. mężczyzn słyszy diagnozę: rak prostaty. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w 2021 r. (ostatnie dostępne dane) stanowił on 21,2 proc. wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe u mężczyzn w Polsce i był przyczyną 10,8 proc. zgonów. Rak prostaty to nowotwór, który charakteryzuje się zarówno znaczącą dynamiką wzrostu zachorowalności, jak też śmiertelności, a Polska, na co zwracają uwagę specjaliści, to jedyny kraj w Unii Europejskiej, gdzie wystandaryzowany współczynnik śmiertelności z powodu raka gruczołu krokowego rośnie (o 18 proc.).
Dostęp do diagnostyki i nowoczesnego leczenia zwiększa szanse pacjenta na wyleczenie
Szybki dostęp do nowoczesnej diagnostyki i wczesne rozpoznanie odgrywają ogromną rolę w przypadku każdej choroby onkologicznej. U chorego na raka prostaty czas wpływa na rokowanie i determinuje efekty leczenia. Chcąc przechytrzyć tę chorobę, trzeba się badać i reagować na wszystkie niepokojące sygnały.
Z pewnością sporym ułatwieniem dla mężczyzn byłaby możliwość zapisania się na wizytę do specjalisty urologa bez skierowania, o co od dłuższego czasu apelują organizacje pacjenckie.
„Konieczność uzyskania skierowania od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej to dla nas ogromne utrudnienie, które może skutkować, i często skutkuje, opóźnieniem w postawieniu rozpoznania i rozpoczęciu leczenia, jeśli są do niego wskazania” – mówi Zbigniew Augustynek, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia „UroConti”.
Prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Urologii i Andrologii Collegium Medicum w Bydgoszczy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika pracujący w Szpitalu Uniwersyteckim im. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, potwierdza: skierowanie do urologa jest barierą na drodze do lepszej opieki nad pacjentami z rakiem prostaty.
„Dziś, aby pacjent dostał się do urologa, musi tam trafić przez gabinet lekarza rodzinnego. Co prawda, teoretycznie pacjenci, którzy chcieliby się zbadać w kierunku raka prostaty, mają potencjalnie dostępną możliwość wizyty u specjalisty onkologa bez konieczności pozyskania skierowana od lekarza rodzinnego. Musimy jednak uczciwie przyznać, że dostępność wizyt u onkologów i miejsc, gdzie prowadzone są takie konsultacje skriningowe jest wielokrotnie mniejsza niż dostępność i liczba poradni urologicznych. Potencjał poradni urologicznych staje się przez to nie w pełni wykorzystany” – mówi prof. Tomasz Drewa.
Roboty na salach operacyjnych
U chorego, który nie ma przerzutów, można usunąć guza nowotworowego za pomocą różnych form naświetlania (radioterapia) lub operacyjnie – metodą klasyczną lub laparoskopowo. Coraz więcej zabiegów prostatektomii radykalnej wykonywanych jest już w asyście robotów chirurgicznych. Od 1 kwietnia 2022 r. takie zabiegi finansowane są ze środków publicznych, a co za tym idzie, rośnie liczba ośrodków, które są wyposażone w roboty. W urologii te nowoczesne urządzenia wspomagające pracę operatora wykorzystywane są najczęściej, choć rośnie również liczba zabiegów robotowych w ginekologii onkologicznej i chirurgii kolorektalnej (od 1 sierpnia 2023 r. rozszerzono wskazania do refundacji robotyki onkologicznej o nowotwory błony śluzowej macicy i jelita grubego).
„Obecnie jest już w Polsce ponad 40 szpitali wyposażonych w roboty chirurgiczne i ich liczba dynamicznie rośnie. (…) Podobnie jak roboty apteczne w aptekach szpitalnych, tak roboty chirurgiczne w ciągu najbliższych kilku lat zastąpią narzędzia laparoskopowe i zdominują chirurgię minimalnie inwazyjną, nadając jej nowy wymiar. To proces globalny, którego nie sposób powstrzymać” – prognozuje w raporcie „Chirurgia robotowa”, opublikowanym w 2023 r. przez Modern Healthcare Institute, dr hab. n. med. Artur Antoniewicz, kierownik Oddziału Urologii i Onkologii Urologicznej Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego.
Leczenie operacyjne nie jest jednak metodą, którą lekarz zaproponuje pacjentowi z zaawansowanym nowotworem gruczołu krokowego. Taki chory wymaga leczenia farmakologicznego – nowoczesnych leków, dzięki którym rak prostaty zmieni się u niego w chorobę przewlekłą.
Dostęp do nowoczesnych leków poprawia się, ale jest jeszcze wiele do zrobienia
Zdaniem onkolog klinicznej dr n. med. Iwony Skonecznej, szefowej Oddziału Chemioterapii w Szpitalu Grochowskim w Warszawie specjalizującej się m.in. w leczeniu raka prostaty, w ostatnich latach znacznie poprawiła się dostępność nowoczesnych terapii w Polsce. W marcu 2022 r. pacjenci wymagający leczenia hormonalnego obniżającego poziom PSA, u których nie obserwuje się jeszcze przerzutów, zyskali dostęp do trzech nowych leków hormonalnych: apalutamidu, darolutamidu i enzalutamidu. W 2023 r. Ministerstwo Zdrowia umożliwiło chorym z zaawansowanym rakiem prostaty dostęp do kolejnych nowych terapii obejmujących pacjentów z hormonowrażliwym rakiem gruczołu krokowego. U pacjentów z chorobą przerzutową do chemioterapii można dołączyć leki hormonalne w celu wzmocnienia efektu leczenia agresywnej postaci choroby, a u chorych, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii, można zastosować leki hormonalne samodzielnie.
„Zyskaliśmy możliwość leczenia dwoma lekami, które do tej pory w ogóle nie były dostępne. W przypadku panów z rakiem prostaty z mutacją BRCA1 lub BRCA2 mamy możliwość ukierunkowanego leczenia olaparybem już po zastosowaniu leków nowej generacji. Mamy też dostęp do chemioterapii II rzutu, na dostęp do której czekaliśmy ponad 10 lat” – podkreśla dr Iwona Skoneczna. Jak dodaje, zbliża nas to do światowego poziomu leczenia i sprawia, że wielu pacjentów będzie żyło dłużej, w lepszej formie i coraz więcej ośrodków onkologicznych będzie w stanie zapewnić kompleksową opiekę.
Odpowiadając na pytanie, czy chorzy, zwłaszcza ci z zaawansowanym rakiem prostaty, mają podobny dostęp do nowoczesnych terapii jak pacjenci w innych krajach Unii Europejskiej, prof. Tomasz Drewa odpowiada: „Dostęp do leczenia w Polsce w stosunku do innych krajów UE jest nieco gorszy, ale znacznie się poprawił od 2-3 lat. W chwili obecnej nie jest problemem nowoczesne leczenie pacjentów z zaawansowanym rakiem stercza, ale raczej z wypełnieniem wszystkich rygorystycznych kryteriów, również czasowych”.
Ze statystyk europejskich wynika jednak, że wskaźnik 5-letnich przeżyć u pacjentów w Polsce z nowotworem gruczołu krokowego nadal wynosi tylko 65,2 proc., podczas gdy dla wszystkich państw Unii Europejskiej jest aż o 20 punktów procentowych wyższy. W efekcie jesteśmy jedynym krajem Wspólnoty, w którym najważniejsze wskaźniki epidemiologiczne w raku gruczołu krokowego nie ulegają poprawie. Co gorsza, w ostatnich latach Polska jest państwem o największej dynamice wzrostu śmiertelności z powodu raka gruczołu krokowego w całej UE.
Czy chorzy na zaawansowanego raka prostaty mają się czego bać?
Pacjenci doceniają wszystkie dotychczasowe zmiany i są bardzo wdzięczni Ministerstwu Zdrowia za uwzględnienie w obowiązującym od ubiegłego roku programie lekowym wszystkich opcji leczenia, czego konsekwencją była również zmiana jego nazwy (zamiast „B.56. Leczenie chorych na opornego na kastrację raka gruczołu krokowego” jest teraz „B.56. Leczenie chorych na raka gruczołu krokowego”). Martwi ich jednak, że od 1 listopada 2023 r., wskutek aktualizacji wykazu leków refundowanych, z programu wypadł nowoczesny lek dla pacjentów z zaawansowanym opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego – dichlorek radu-223. Obawiają się, że taki sam los może spotkać od 1 kwietnia br. dwa inne leki stosowane w tym wskazaniu.
„Mając w pamięci sytuację z listopada obawiamy się, czy przy nadchodzącej aktualizacji listy refundacyjnej, biorąc pod uwagę, że dwóm preparatom o nazwach enzalutamid i darolutamid kończą się umowy refundacyjne, Minister Zdrowia nie zdecyduje się na kolejne ograniczenia w dostępie do nowoczesnego leczenia” – mówi Zbigniew Augustynek.
Dopytywany o to, czy rzeczywiście istnieje takie ryzyko, prof. Tomasz Drewa mówi, że nie ma na ten temat precyzyjnych informacji. „Mam jednak wrażenie, że Ministerstwo Zdrowia nie chce braku refundacji na leczenie. Raczej przyjmuje strategię może wygórowanych kryteriów włączenia, które trzeba utrzymać. Jeśli jakiś lek „wypada” z listy, to trzeba pamiętać o tym, iż pacjenci w programach muszą kontynuować leczenie, a tych przyjmujących enzalutamid jest duża liczba, więc na dziś taki ruch i tak niewiele zmieni. Ograniczyłby na pewno dostępność kolejnym chorym” – mówi prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.
Ale pacjenci zwracają uwagę na jeszcze jeden problem: brak transparentności procesu refundacji leków dla chorych na hormonazależnego raka prostaty przed pojawieniem się oporności na kastrację. Ten proces, jak podkreślają, zakończył się wpisaniem do programu lekowego tylko jednego z trzech nowoczesnych leków. Na dodatek bardzo restrykcyjne zapisy programu powodują, że korzysta z niego zaledwie około 100 pacjentów. Zdecydowana większość otrzymuje starszy i tańszy abirateron, który jest dostępny w ramach katalogu leków stosowanych w chemioterapii.
„Jeśli pacjent rozpocznie terapię tym lekiem, to nie może przejść potem na inny, nowocześniejszy, bo nadal obowiązuje w Polsce zakaz leczenia sekwencyjnego” – tłumaczy Zbigniew Augustynek.
Prof. Tomasz Drewa potwierdza, że jest zakaz leczenia sekwencyjnego, ale – jak podkreśla – sekwencyjność nie jest w pełni uznana. „Wiemy, że odpowiedź na drugą linię leków z grupy ARI jest zdecydowanie gorsza niż na pierwszą. Ale prawdą jest, że taka dostępność byłaby korzystna dla pacjentów, choć każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Medycyna to nadal sztuka leczenia, a nie tylko zalecenia EBM” – mówi.
Jednocześnie zwraca uwagę na problemy z leczeniem pacjentów z hormonowrażliwym rakiem stercza z dużą ilością przerzutów, którzy mogą otrzymać jedynie terapię deprywacji androgenów (ADT) + docetaxel (DCTX). „Jednakże jest pytanie, czy tacy pacjenci nie zyskają więcej na leczeniu ADT+DCTX niż na samym apalutamidzie. Dane literaturowe są w tej kwestii niejednoznaczne” – mówi prof. Tomasz Drewa.
Personalizacja leczenia pacjentów z hormonowrażliwym rakiem gruczołu krokowego jest bardzo ograniczona. Szerszy dostęp do nowych terapii pozwoliłby na bardziej efektywny dobór leczenia uwzględniający m.in. profile bezpieczeństwa poszczególnych leków. To bardzo istotne ze względu na powszechnie występujący problem wielochorobowości w tej grupie osób.
25 stycznia br. Stowarzyszenie Osób z NTM „UroConti” skierowało do minister zdrowia Izabeli Leszczyny pismo, w którym opisuje problemy, z którymi zmagają się pacjenci z chorobami układu moczowo-płciowego w Polsce. Jest w nim mowa również o zastrzeżeniach członków stowarzyszenia w sprawie dotychczasowego przygotowywania i formy konsultacji programów lekowych.
„Brak transparentności, ukrywanie szczegółów do momentu publikacji projektu, ustalanie kryteriów programów niezgodnych z międzynarodowymi wytycznymi medycznymi oraz opieranie ich na krótkoterminowych celach ekonomicznych, a nie medycznych, budzą nasz głęboki niepokój” – napisali w piśmie do nowej szefowej resortu zdrowia. I podzielili się z nią swoimi obawami, że skoro z dniem 31 października 2023 r. z refundacji wypadł niespodziewanie jeden z leków w programie „Leczenie chorych na raka gruczołu krokowego”, to kolejne również mogą być wycofane, tym bardziej że w marcu br. kończą się im umowy refundacyjne.
„Jako organizacja zrzeszająca pacjentów będziemy stale podkreślać, że lekarze i pacjenci powinni mieć zagwarantowaną możliwość doboru optymalnych form terapii, a dostęp ten powinien być stale poszerzany, a nie ograniczany. To lekarz powinien podejmować decyzję o najbardziej optymalnej formie terapii, a nie Minister Zdrowia, którego zadaniem z kolei powinno być stworzenie jak najlepszych warunków do jej realizacji” – podkreślili.
Źródło informacji: UroConti
WIADOMOŚCI
Upał nam nie straszny
Nowoczesne urządzenia, które pozwolą w krótkim czasie dostarczyć mieszkańcom tysiące porcji wody pitnej otrzymał dziś Zakład Wodociągów i Kanalizacji.
Podczas specjalnie zorganizowanej z tej okazji konferencji prasowej sprzęt zakupiony przez Wydział Zarządzania Kryzysowego symbolicznie przekazała prezydent miasta Joanna Agatowska.

Paczkowarka do wody to specjalistyczne urządzenie, które umożliwia szybkie i higieniczne pakowanie wody pitnej w szczelne, jednorazowe opakowania – najczęściej w formie woreczków lub małych porcji. Dzięki temu wodę można łatwo magazynować, transportować i rozdawać mieszkańcom w sytuacjach kryzysowych np. w czasie dokuczliwych upałów czy też gdy wystąpią przerwy w dostawie wody.
– To sprzęt, który w praktyce może okazać się bezcenny. W sytuacjach awaryjnych, pozwala szybko dostarczyć wodę tam, gdzie jest najbardziej potrzebna – podkreśliła prezydent Joanna Agatowska.
– Dzięki paczkowarkom jesteśmy w stanie w krótkim czasie przygotować duże ilości wody do dystrybucji. To znacząco zwiększa nasze możliwości reagowania – dodała Dorota Janowicz prezes ZWiK-u.
Zakup tych urządzeń to tylko część większego programu realizowanego przez miasto. W 2025 roku Świnoujście otrzymało z budżetu państwa ponad 1,9 mln zł w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Środki przeznaczono nie tylko na sprzęt, ale również na szkolenia kadry urzędniczej i jednostek organizacyjnych.
Wśród zakupionego wyposażenia znalazły się m.in.:
- 500 łóżek polowych i 200 śpiworów
- 30 barier przeciwpowodziowych oraz 65 mobilnych zapór
- mobilne maszty oświetleniowe i nagrzewnice
- osuszacze powietrza i plandeki
- agregat prądotwórczy oraz przenośne stacje zasilania
- 3600 racji żywnościowych
- plecaki ratownicze z wyposażeniem medycznym
– Budujemy realny system reagowania kryzysowego. To konkretne narzędzia, które mogą uratować zdrowie, a nawet życie mieszkańców – zaznaczyła Grażyna Surosz z Wydziału Zarządzania Kryzysowego.
W 2026 roku Świnoujście otrzyma kolejne ponad 2,2 mln zł na dalsze działania w ramach programu. W planach są m.in.:
- modernizacja miejsca doraźnego schronienia przy ul. Wyspiańskiego
- zakup klimatyzatorów, pomp i zapór przeciwpowodziowych
- mobilny magazyn energii i agregaty
- cysterny na wodę, namioty i magazyny kontenerowe
Łączna wartość wydatków poprawę bezpieczeństwa mieszkańców na lata 2025–2026 przekroczy 4,1 mln zł.
WIADOMOŚCI
Miasto dba o bezpieczeństwo wodne
Z roku na rok Świnoujście przyciąga coraz więcej turystów co sprawia, że bardzo szybko rośnie zapotrzebowanie na wodę. W szczycie sezonu system wodociągowy pracuje na granicy swoich możliwości. Dlatego miasto już dziś inwestuje w przyszłość – budując nowoczesną Stację Uzdatniania Wody „Wydrzany II”, która ma zagwarantować bezpieczeństwo dostaw na kolejne dekady.
Dziś dziennikarze mogli zobaczyć z bliska plac budowy tej strategicznej inwestycji przy ul. Karsiborskiej. Nowy obiekt powstaje obok istniejącej SUW „Wydrzany”, jednak – jak podkreślają eksperci – będzie działał w oparciu o zupełnie inną, nowoczesną technologię.
– To inwestycja, która zapewni bezpieczeństwo wodne Świnoujścia na długie lata. Odpowiadamy dziś na wyzwania przyszłości – zarówno rosnącej liczby mieszkańców i turystów, jak i zmian klimatycznych – podkreśliła Joanna Agatowska, prezydent Świnoujścia.

Nowa stacja będzie uzdatniać wodę powierzchniową z kanału Mulnik poprzez wieloetapowy proces technologiczny, obejmujący m.in. filtrację, koagulację, ultrafiltrację oraz odsalanie metodą odwróconej osmozy, a następnie mineralizację. To rozwiązanie dotąd niewykorzystywane w miejskim systemie.
Obecnie Świnoujście korzysta z trzech stacji uzdatniania wody podziemnej – SUW Granica, SUW Wydrzany oraz SUW Odra – które zaopatrują różne części miasta. Jednak zmieniające się warunki klimatyczne oraz rosnące zużycie sprawiają, że konieczne jest dywersyfikowanie źródeł.
– Zasoby wód podziemnych są ograniczone, a ich odnawialność maleje. Dzięki tej inwestycji zwiększamy odporność systemu i zapewniamy stabilne dostawy wody także w szczycie sezonu turystycznego – zaznaczyła Dorota Janowicz, prezes ZWIK.

Projektowana wydajność stacji wyniesie do 200 m³ wody na godzinę. Instalacja będzie w pełni zamknięta, nieuciążliwa dla otoczenia i zlokalizowana poza obszarem zabudowy mieszkaniowej.
– To jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie instalacji tego typu w Polsce. Korzystamy z rozwiązań sprawdzonych w krajach, które od lat mierzą się z deficytem wody – podkreślił Marcin Markowski z firmy Envirotech.
Nowa inwestycja to nie tylko odpowiedź na bieżące potrzeby, ale przede wszystkim zabezpieczenie przyszłości. Włączenie do systemu źródła powierzchniowego daje miastu stabilność i przewagę nad regionami uzależnionymi wyłącznie od wód gruntowych.
Zakończenie budowy SUW „Wydrzany II” planowane jest na trzeci kwartał 2027 roku.
WIADOMOŚCI
Mieszkańcy wracają do autobusów
Jeszcze dwa lata temu większość mieszkańców Świnoujścia głośno narzekała na transport publiczny. Opinie pasażerów były jednoznaczne: to porażka. Notoryczne opóźnienia w kursowaniu autobusów, długie i nieefektywne trasy sprawiały, że coraz więcej osób wybierało samochód. Dziś, po niespełna roku od wprowadzenia zmian widać pozytywne efekty wielkiej rewolucji komunikacyjnej w mieście.
W I kwartale 2025 roku pojazdy Komunikacji Miejskiej w Świnoujściu przewiozły ponad 405 tysięcy pasażerów. Rok później, po wdrożeniu nowej siatki połączeń, liczba pasażerów wzrosła do ponad 520 tysięcy. To blisko 30-procentowy wzrost.
Konieczność głębokich zmian w transporcie publicznym to jeden z najważniejszych postulatów wyborczych Joanny Agatowskiej, która otwarcie krytykowała autobusową reformę z 2013 roku. Wtedy zlikwidowano krótkie i funkcjonalne linie autobusowe, zastępując je kilkoma liniami… okrężnymi (A i B). Decyzję ówczesne władze miasta tłumaczyły przeprowadzonymi analizami, a komunikacja miejska miała stać się „bardziej efektywna”. Pasażerowie szybko odczuli skutki – autobusy były mniej punktualne, przejazdy dłuższe, a dojazdy do pracy i szkoły stały się bardziej uciążliwe.
Rozmowy zamiast decyzji zza biurka
W 2024 roku jednym z najważniejszych elementów przygotowań do rewolucji w komunikacji miejskiej były szeroko zakrojone konsultacje społeczne. Miasto postawiło na bezpośredni kontakt z mieszkańcami. Specjalny autobus konsultacyjny odwiedził wszystkie osiedla, były spotkania w filiach Miejskiego Domu Kultury i w centrach handlowych. Opinie zbierano także przez internet. W efekcie powstała nowa siatka połączeń – zaplanowana przez specjalistów, ale dopasowana do potrzeb użytkowników.
Reforma została podzielona na etapy, by uniknąć chaosu i dać pasażerom czas na przyzwyczajenie się do zmian.
Pierwszy rozpoczął się 1 lipca 2025 r. i objął prawobrzeże. Wprowadzone zostały nowe, uproszczone oznaczenia linii. Zniknęły nieczytelne symbole, takie jak „T” czy „77″, a ich miejsce zajęły linie 5, 7 i nowa – 11. Co najważniejsze, wszystkie połączenia zostały poprowadzone tunelem pod Świną, zapewniając bezpośrednie połączenie z centrum miasta. Trasy łączą szkoły, urzędy, szpital czy dworzec klejowy bez konieczności przesiadek.
Kluczowy etap reformy wszedł w życie 1 września 2025 roku i objął lewobrzeże. Wprowadzony został nowy układ linii (1, 2, 3, 4, 5, 6, 8, 9), który przywrócił logiczną i jasną strukturę komunikacji – zamiast rozciągniętego systemu okrężnego, mieszkańcy zyskali sieć wzajemnie uzupełniających się połączeń. Każde pełni określoną funkcję i obsługuje konkretne obszary miasta.
Efektem konsultacji była również rezygnacja ze sprzedaży biletów przez kierowców (z nielicznymi wyjątkami). Dzięki temu autobusy krócej stoją na przystankach, a to z kolei poprawia punktualność w kursowaniu.
Wprowadzenie nowej siatki połączeń to nie koniec zmian.
1 kwietnia 2026 roku wystartowała linia 12. Zabiegali o nią mieszkańcy Przytoru, Łunowa i Warszowa. Zapewnia bezpośrednie połączenie z centrum miasta, ograniczając dłuższą jazdę. W godzinach popołudniowych zwiększona została częstotliwość kursów na wybranych połączeniach. Poprawiono synchronizację połączeń.
W sezonie letnim nowa linia – 13 – połączy dworzec PKP z Dzielnicą Nadmorską, powróci też sezonowa linia plażowa na plażę w Przytorze.
– Wzrost liczby pasażerów o ponad 114 tysięcy osób w ciągu zaledwie roku pokazuje, że mieszkańcy wracają do komunikacji miejskiej – podsumowuje Beata Radziszewska-Skorupa, prezes zarządu Komunikacji Autobusowej w Świnoujściu. – Dobrze zaprojektowana komunikacja publiczna ułatwia codzienne życie. Chcemy, by była jeszcze lepsza – podkreśla.
WIADOMOŚCI
Zdjęcia, których nikt nie widział
W ramach cyklu „Świnoujście i świnoujścianie w fotografii własnej” tym razem czeka na mieszkańców coś naprawdę wyjątkowego. Muzeum Rybołówstwa Morskiego zaprasza na pokaz niepublikowanych dotąd skanów negatywów ze swoich zbiorów.
Wydarzenie organizowane jest w związku z 80. rocznicą wejścia Kompanii Wartowniczej Marynarki Wojennej do Świnoujścia oraz pierwszej oficjalnej wizyty najwyższych władz państwowych w mieście. To niepowtarzalna okazja, by zobaczyć archiwalne kadry, które przez lata pozostawały ukryte w muzealnych zbiorach.
Organizatorzy zapraszają wszystkich, którzy chcą spojrzeć na historię miasta z zupełnie innej perspektywy – zapisanej na fotograficznej kliszy.
Środa, 15 kwietnia
Godzina 17:00
Wstęp wolny
WIADOMOŚCI
Nie tylko okręty. Tak dziś buduje się bezpieczeństwo na morzu
WIADOMOŚCI
Czekamy na wasze opinie! Widzimy się w tym tygodniu
W środę i czwartek, 15 i 16 kwietnia odbędzie się II tura konsultacji społecznych w związku z powstającą strategią rozwoju Świnoujścia. Głos mieszkańców w sprawie przyszłości miasta jest w tej sprawie kluczowy.
Na zlecenie władz Świnoujścia eksperci pracują nad dokumentem, który ma wyznaczyć kierunki rozwoju Świnoujścia w różnych dziedzinach życia na najbliższe dekady. W listopadzie 2026 roku Strategia Rozwoju Miasta Świnoujście do roku 2050 ma zostać przyjęta przez Radę Miasta Świnoujście.
Jednym z najważniejszych elementów przygotowania strategii są konsultacje społeczne. Mieszkańcy, przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe mówią w nich, co chcieliby zmienić w Świnoujściu, by nam wszystkim żyło się lepiej. I tura takich spotkań odbyła się kilka tygodni temu. Kolejna została zaplanowana na przełom marca i kwietnia.
15 kwietnia o godzinie 17 rozpocznie się spotkanie poświęcone części programowej strategii, w tym jej celom i kierunkom. 16 kwietnia o godz. 17 porozmawiamy o polityce przestrzennej miasta. Oba spotkania odbędą się w Galerii Art Miejskiego Domu Kultury przy ulicy Wojska Polskiego 1/1 i są otwarte dla wszystkich mieszkańców oraz osób zainteresowanych.
W JAKIM CELU POWSTAJE STRATEGIA
Stworzenie dokumentu, poparte realnymi działaniami, ma sprawić, że Świnoujście stanie się miejscem, w którym lepiej się mieszka, pracuje i odpoczywa, a rozwój nie odbywa się kosztem mieszkańców, tylko z myślą o nich. Dzięki realizacji planu przygotowanego przez ekspertów wszystkie inwestycje mają być dobrze przemyślane i powstać tam, gdzie naprawdę ich potrzeba. To też szansa na dodatkowe, stabilne miejsca pracy, nie tylko w sezonie turystycznym, bo kolejne władze miasta będą wiedziały, jak optymalnie rozwijać m.in. port, usługi publiczne i biznes.
-
WIADOMOŚCI2 dni temuStraż Graniczna szuka kandydatów. Oferta także dla mieszkańców Świnoujścia
-
WIADOMOŚCI4 dni temuTu coś łupie, tam coś strzyka? Zapisz się na bezpłatną rehabilitację
-
WIADOMOŚCI4 dni temuŚwinoujście nagrodzi najlepszych. II Gala Sportu już 16 kwietnia
-
WIADOMOŚCI4 dni temuCisza, która mówi więcej niż słowa – Świnoujście w hołdzie pamięci
-
Materiał partnera4 dni temuBarwienie aluminium, czyli anodowanie aluminium dla estetyki detali
-
WIADOMOŚCI4 dni temuPobiegną dla tradycji i pamięci. Majówka na stadionie z nowym akcentem
-
WIADOMOŚCI4 dni temuPierwsze takie spotkanie z przedsiębiorcami. Warto na nim być
-
WIADOMOŚCI1 dzień temuCicha inwestycja o wielkim znaczeniu. Świnoujście zabezpiecza przyszłość


