WIADOMOŚCI
Co trzeba zrobić, aby chorzy na raka prostaty byli leczeni zgodnie ze wskazaniami klinicznymi?
Rak prostaty to najczęstszy nowotwór złośliwy, na który chorują mężczyźni. Jeśli zostanie rozpoznany we wczesnym stadium, szanse chorego na wyleczenie są bardzo duże. Jednak blisko 25 proc. chorych w momencie postawienia diagnozy ma już przerzuty, przez co nie kwalifikują się już ani do operacji chirurgicznego usunięcia nowotworu, ani do tzw. radykalnej radioterapii. Potrzebują nowoczesnych leków, które sprawią, że będą żyli z rakiem dłużej i w lepszej formie.
Co roku w Polsce 18 tys. mężczyzn słyszy diagnozę: rak prostaty. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że w 2021 r. (ostatnie dostępne dane) stanowił on 21,2 proc. wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe u mężczyzn w Polsce i był przyczyną 10,8 proc. zgonów. Rak prostaty to nowotwór, który charakteryzuje się zarówno znaczącą dynamiką wzrostu zachorowalności, jak też śmiertelności, a Polska, na co zwracają uwagę specjaliści, to jedyny kraj w Unii Europejskiej, gdzie wystandaryzowany współczynnik śmiertelności z powodu raka gruczołu krokowego rośnie (o 18 proc.).
Dostęp do diagnostyki i nowoczesnego leczenia zwiększa szanse pacjenta na wyleczenie
Szybki dostęp do nowoczesnej diagnostyki i wczesne rozpoznanie odgrywają ogromną rolę w przypadku każdej choroby onkologicznej. U chorego na raka prostaty czas wpływa na rokowanie i determinuje efekty leczenia. Chcąc przechytrzyć tę chorobę, trzeba się badać i reagować na wszystkie niepokojące sygnały.
Z pewnością sporym ułatwieniem dla mężczyzn byłaby możliwość zapisania się na wizytę do specjalisty urologa bez skierowania, o co od dłuższego czasu apelują organizacje pacjenckie.
„Konieczność uzyskania skierowania od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej to dla nas ogromne utrudnienie, które może skutkować, i często skutkuje, opóźnieniem w postawieniu rozpoznania i rozpoczęciu leczenia, jeśli są do niego wskazania” – mówi Zbigniew Augustynek, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia „UroConti”.
Prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Urologii i Andrologii Collegium Medicum w Bydgoszczy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika pracujący w Szpitalu Uniwersyteckim im. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, potwierdza: skierowanie do urologa jest barierą na drodze do lepszej opieki nad pacjentami z rakiem prostaty.
„Dziś, aby pacjent dostał się do urologa, musi tam trafić przez gabinet lekarza rodzinnego. Co prawda, teoretycznie pacjenci, którzy chcieliby się zbadać w kierunku raka prostaty, mają potencjalnie dostępną możliwość wizyty u specjalisty onkologa bez konieczności pozyskania skierowana od lekarza rodzinnego. Musimy jednak uczciwie przyznać, że dostępność wizyt u onkologów i miejsc, gdzie prowadzone są takie konsultacje skriningowe jest wielokrotnie mniejsza niż dostępność i liczba poradni urologicznych. Potencjał poradni urologicznych staje się przez to nie w pełni wykorzystany” – mówi prof. Tomasz Drewa.
Roboty na salach operacyjnych
U chorego, który nie ma przerzutów, można usunąć guza nowotworowego za pomocą różnych form naświetlania (radioterapia) lub operacyjnie – metodą klasyczną lub laparoskopowo. Coraz więcej zabiegów prostatektomii radykalnej wykonywanych jest już w asyście robotów chirurgicznych. Od 1 kwietnia 2022 r. takie zabiegi finansowane są ze środków publicznych, a co za tym idzie, rośnie liczba ośrodków, które są wyposażone w roboty. W urologii te nowoczesne urządzenia wspomagające pracę operatora wykorzystywane są najczęściej, choć rośnie również liczba zabiegów robotowych w ginekologii onkologicznej i chirurgii kolorektalnej (od 1 sierpnia 2023 r. rozszerzono wskazania do refundacji robotyki onkologicznej o nowotwory błony śluzowej macicy i jelita grubego).
„Obecnie jest już w Polsce ponad 40 szpitali wyposażonych w roboty chirurgiczne i ich liczba dynamicznie rośnie. (…) Podobnie jak roboty apteczne w aptekach szpitalnych, tak roboty chirurgiczne w ciągu najbliższych kilku lat zastąpią narzędzia laparoskopowe i zdominują chirurgię minimalnie inwazyjną, nadając jej nowy wymiar. To proces globalny, którego nie sposób powstrzymać” – prognozuje w raporcie „Chirurgia robotowa”, opublikowanym w 2023 r. przez Modern Healthcare Institute, dr hab. n. med. Artur Antoniewicz, kierownik Oddziału Urologii i Onkologii Urologicznej Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego.
Leczenie operacyjne nie jest jednak metodą, którą lekarz zaproponuje pacjentowi z zaawansowanym nowotworem gruczołu krokowego. Taki chory wymaga leczenia farmakologicznego – nowoczesnych leków, dzięki którym rak prostaty zmieni się u niego w chorobę przewlekłą.
Dostęp do nowoczesnych leków poprawia się, ale jest jeszcze wiele do zrobienia
Zdaniem onkolog klinicznej dr n. med. Iwony Skonecznej, szefowej Oddziału Chemioterapii w Szpitalu Grochowskim w Warszawie specjalizującej się m.in. w leczeniu raka prostaty, w ostatnich latach znacznie poprawiła się dostępność nowoczesnych terapii w Polsce. W marcu 2022 r. pacjenci wymagający leczenia hormonalnego obniżającego poziom PSA, u których nie obserwuje się jeszcze przerzutów, zyskali dostęp do trzech nowych leków hormonalnych: apalutamidu, darolutamidu i enzalutamidu. W 2023 r. Ministerstwo Zdrowia umożliwiło chorym z zaawansowanym rakiem prostaty dostęp do kolejnych nowych terapii obejmujących pacjentów z hormonowrażliwym rakiem gruczołu krokowego. U pacjentów z chorobą przerzutową do chemioterapii można dołączyć leki hormonalne w celu wzmocnienia efektu leczenia agresywnej postaci choroby, a u chorych, którzy nie kwalifikują się do chemioterapii, można zastosować leki hormonalne samodzielnie.
„Zyskaliśmy możliwość leczenia dwoma lekami, które do tej pory w ogóle nie były dostępne. W przypadku panów z rakiem prostaty z mutacją BRCA1 lub BRCA2 mamy możliwość ukierunkowanego leczenia olaparybem już po zastosowaniu leków nowej generacji. Mamy też dostęp do chemioterapii II rzutu, na dostęp do której czekaliśmy ponad 10 lat” – podkreśla dr Iwona Skoneczna. Jak dodaje, zbliża nas to do światowego poziomu leczenia i sprawia, że wielu pacjentów będzie żyło dłużej, w lepszej formie i coraz więcej ośrodków onkologicznych będzie w stanie zapewnić kompleksową opiekę.
Odpowiadając na pytanie, czy chorzy, zwłaszcza ci z zaawansowanym rakiem prostaty, mają podobny dostęp do nowoczesnych terapii jak pacjenci w innych krajach Unii Europejskiej, prof. Tomasz Drewa odpowiada: „Dostęp do leczenia w Polsce w stosunku do innych krajów UE jest nieco gorszy, ale znacznie się poprawił od 2-3 lat. W chwili obecnej nie jest problemem nowoczesne leczenie pacjentów z zaawansowanym rakiem stercza, ale raczej z wypełnieniem wszystkich rygorystycznych kryteriów, również czasowych”.
Ze statystyk europejskich wynika jednak, że wskaźnik 5-letnich przeżyć u pacjentów w Polsce z nowotworem gruczołu krokowego nadal wynosi tylko 65,2 proc., podczas gdy dla wszystkich państw Unii Europejskiej jest aż o 20 punktów procentowych wyższy. W efekcie jesteśmy jedynym krajem Wspólnoty, w którym najważniejsze wskaźniki epidemiologiczne w raku gruczołu krokowego nie ulegają poprawie. Co gorsza, w ostatnich latach Polska jest państwem o największej dynamice wzrostu śmiertelności z powodu raka gruczołu krokowego w całej UE.
Czy chorzy na zaawansowanego raka prostaty mają się czego bać?
Pacjenci doceniają wszystkie dotychczasowe zmiany i są bardzo wdzięczni Ministerstwu Zdrowia za uwzględnienie w obowiązującym od ubiegłego roku programie lekowym wszystkich opcji leczenia, czego konsekwencją była również zmiana jego nazwy (zamiast „B.56. Leczenie chorych na opornego na kastrację raka gruczołu krokowego” jest teraz „B.56. Leczenie chorych na raka gruczołu krokowego”). Martwi ich jednak, że od 1 listopada 2023 r., wskutek aktualizacji wykazu leków refundowanych, z programu wypadł nowoczesny lek dla pacjentów z zaawansowanym opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego – dichlorek radu-223. Obawiają się, że taki sam los może spotkać od 1 kwietnia br. dwa inne leki stosowane w tym wskazaniu.
„Mając w pamięci sytuację z listopada obawiamy się, czy przy nadchodzącej aktualizacji listy refundacyjnej, biorąc pod uwagę, że dwóm preparatom o nazwach enzalutamid i darolutamid kończą się umowy refundacyjne, Minister Zdrowia nie zdecyduje się na kolejne ograniczenia w dostępie do nowoczesnego leczenia” – mówi Zbigniew Augustynek.
Dopytywany o to, czy rzeczywiście istnieje takie ryzyko, prof. Tomasz Drewa mówi, że nie ma na ten temat precyzyjnych informacji. „Mam jednak wrażenie, że Ministerstwo Zdrowia nie chce braku refundacji na leczenie. Raczej przyjmuje strategię może wygórowanych kryteriów włączenia, które trzeba utrzymać. Jeśli jakiś lek „wypada” z listy, to trzeba pamiętać o tym, iż pacjenci w programach muszą kontynuować leczenie, a tych przyjmujących enzalutamid jest duża liczba, więc na dziś taki ruch i tak niewiele zmieni. Ograniczyłby na pewno dostępność kolejnym chorym” – mówi prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego.
Ale pacjenci zwracają uwagę na jeszcze jeden problem: brak transparentności procesu refundacji leków dla chorych na hormonazależnego raka prostaty przed pojawieniem się oporności na kastrację. Ten proces, jak podkreślają, zakończył się wpisaniem do programu lekowego tylko jednego z trzech nowoczesnych leków. Na dodatek bardzo restrykcyjne zapisy programu powodują, że korzysta z niego zaledwie około 100 pacjentów. Zdecydowana większość otrzymuje starszy i tańszy abirateron, który jest dostępny w ramach katalogu leków stosowanych w chemioterapii.
„Jeśli pacjent rozpocznie terapię tym lekiem, to nie może przejść potem na inny, nowocześniejszy, bo nadal obowiązuje w Polsce zakaz leczenia sekwencyjnego” – tłumaczy Zbigniew Augustynek.
Prof. Tomasz Drewa potwierdza, że jest zakaz leczenia sekwencyjnego, ale – jak podkreśla – sekwencyjność nie jest w pełni uznana. „Wiemy, że odpowiedź na drugą linię leków z grupy ARI jest zdecydowanie gorsza niż na pierwszą. Ale prawdą jest, że taka dostępność byłaby korzystna dla pacjentów, choć każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Medycyna to nadal sztuka leczenia, a nie tylko zalecenia EBM” – mówi.
Jednocześnie zwraca uwagę na problemy z leczeniem pacjentów z hormonowrażliwym rakiem stercza z dużą ilością przerzutów, którzy mogą otrzymać jedynie terapię deprywacji androgenów (ADT) + docetaxel (DCTX). „Jednakże jest pytanie, czy tacy pacjenci nie zyskają więcej na leczeniu ADT+DCTX niż na samym apalutamidzie. Dane literaturowe są w tej kwestii niejednoznaczne” – mówi prof. Tomasz Drewa.
Personalizacja leczenia pacjentów z hormonowrażliwym rakiem gruczołu krokowego jest bardzo ograniczona. Szerszy dostęp do nowych terapii pozwoliłby na bardziej efektywny dobór leczenia uwzględniający m.in. profile bezpieczeństwa poszczególnych leków. To bardzo istotne ze względu na powszechnie występujący problem wielochorobowości w tej grupie osób.
25 stycznia br. Stowarzyszenie Osób z NTM „UroConti” skierowało do minister zdrowia Izabeli Leszczyny pismo, w którym opisuje problemy, z którymi zmagają się pacjenci z chorobami układu moczowo-płciowego w Polsce. Jest w nim mowa również o zastrzeżeniach członków stowarzyszenia w sprawie dotychczasowego przygotowywania i formy konsultacji programów lekowych.
„Brak transparentności, ukrywanie szczegółów do momentu publikacji projektu, ustalanie kryteriów programów niezgodnych z międzynarodowymi wytycznymi medycznymi oraz opieranie ich na krótkoterminowych celach ekonomicznych, a nie medycznych, budzą nasz głęboki niepokój” – napisali w piśmie do nowej szefowej resortu zdrowia. I podzielili się z nią swoimi obawami, że skoro z dniem 31 października 2023 r. z refundacji wypadł niespodziewanie jeden z leków w programie „Leczenie chorych na raka gruczołu krokowego”, to kolejne również mogą być wycofane, tym bardziej że w marcu br. kończą się im umowy refundacyjne.
„Jako organizacja zrzeszająca pacjentów będziemy stale podkreślać, że lekarze i pacjenci powinni mieć zagwarantowaną możliwość doboru optymalnych form terapii, a dostęp ten powinien być stale poszerzany, a nie ograniczany. To lekarz powinien podejmować decyzję o najbardziej optymalnej formie terapii, a nie Minister Zdrowia, którego zadaniem z kolei powinno być stworzenie jak najlepszych warunków do jej realizacji” – podkreślili.
Źródło informacji: UroConti
WIADOMOŚCI
128 tysięcy rowerzystów przejechało przez Świnoujście w lipcu. Licznik pokazuje skalę rowerowego boomu
128 509 przejazdów rowerowych zarejestrował w lipcu w Świnoujściu licznik na trasie prowadzącej w kierunku granicy z Niemcami. Średnio każdego dnia przez punkt pomiarowy przejeżdżało ponad 4,1 tys. rowerzystów.
To nie jest już pojedynczy weekendowy pik ani efekt jednego wyjątkowo udanego dnia. Liczba 128 509 przejazdów w ciągu 31 dni pokazuje skalę ruchu rowerowego, jaki w szczycie sezonu pojawia się na jednej z najważniejszych tras Świnoujścia.
Statystycznie daje to 4 145 przejazdów dziennie. Innymi słowy – licznik rejestrował średnio niemal 173 przejazdy w każdej godzinie doby.
Trzeba przy tym pamiętać, że licznik nie mierzy liczby unikalnych osób. Ta sama osoba może zostać zarejestrowana wielokrotnie, jeśli korzysta z trasy w kolejnych dniach lub przejeżdża przez punkt więcej niż raz. Urząd Marszałkowski wskazuje również, że z uwagi na lokalizację przy dużym mieście pomiar obejmuje nie tylko ruch turystyczny, ale także część codziennych przejazdów mieszkańców.
Punkt pomiarowy znajduje się na asfaltowej drodze rowerowej prowadzącej ze Świnoujścia do granicy polsko-niemieckiej, a następnie w kierunku niemieckich kurortów. To fragment międzynarodowych tras EuroVelo 10 i 13, a zarazem część Velo Baltica.
To ważne dla interpretacji danych. Lipcowy wynik nie jest wyłącznie miarą popularności jazdy na rowerze wśród świnoujścian. W liczniku spotykają się mieszkańcy, turyści oraz osoby traktujące rower jako środek transportu podczas pobytu nad Bałtykiem.
Dane z poprzednich lat pokazują, jak bardzo świnoujski licznik reaguje na sezon. W całym 2024 roku zarejestrowano tutaj 782 527 przejazdów, a w 2023 roku 764 560. W 2024 roku rekordowym dniem był 8 sierpnia – licznik wskazał wówczas 8 131 przejazdów.
Rok 2025 przyniósł natomiast 751 044 przejazdy w całym roku. W samych wakacjach, od 28 czerwca do 31 sierpnia, licznik zanotował 286 513 przejazdów. Rekord padł 16 sierpnia, kiedy przez punkt przejechało 7 835 rowerzystów.
WIADOMOŚCI
Wielka chorągiew Wojska Polskiego na latarni morskiej w Świnoujściu
5 sierpnia, w dniu Święta Wojska Polskiego, latarnia morska w Świnoujściu zostanie udekorowana wyjątkową, wielkoformatową chorągwią Wojska Polskiego.
Od godziny 8.00 na najwyższej ceglanej latarni morskiej w Polsce zawiśnie chorągiew o powierzchni ponad 150 metrów kwadratowych. Przy sprzyjających warunkach pogodowych będzie powiewać nad Świnoujściem przez cały dzień i, jak podczas wcześniejszych podobnych wydarzeń, będzie widoczna z wielu kilometrów, zarówno od strony miasta, plaży, jak i z morza.
To symboliczny sposób uczczenia Święta Wojska Polskiego, jednego z najważniejszych polskich świąt państwowych i wojskowych, obchodzonego 15 sierpnia na pamiątkę zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej 1920 roku.
Monumentalna biało-czerwona bandera na jednej z najbardziej charakterystycznych budowli polskiego wybrzeża ma być nie tylko efektownym elementem świątecznej oprawy, ale przede wszystkim wyrazem pamięci, szacunku dla polskich żołnierzy oraz dumy z polskiej historii i tradycji wojskowej.
Chorągiew zawiśnie dzięki zgodzie właściciela latarni morskiej, Urzędu Morskiego, przy współudziale Muzeum Obrony Wybrzeża w Forcie Gerharda oraz Stowarzyszenia Miłośników Latarń Morskich, a także przy wsparciu Świnoujskiej Organizacji Turystycznej.
Ze względów bezpieczeństwa czas ekspozycji będzie uzależniony od warunków atmosferycznych, przede wszystkim od siły wiatru.
WIADOMOŚCI
Miejsce katastrofy brytyjskiego Lancastera może być wojenną mogiłą
Jak już wcześniej informowaliśmy na portalu swinoujskie.info, w lesie w pobliżu świnoujskiej plaży odnaleziono fragmenty brytyjskiego samolotu z czasów II wojny światowej. Wszystko wskazuje na to, że może to być miejsce katastrofy Lancastera zestrzelonego w sierpniu 1944 roku. Teraz teren ma zostać sprawdzony pod kątem obecności szczątków załogi.
Miejsce znajduje się około 600 metrów od brzegu Bałtyku. Wśród odnalezionych elementów są aluminiowe fragmenty konstrukcji, wypalona amunicja oraz części wskazujące na brytyjskie pochodzenie maszyny. Szczególnie istotne okazały się elementy instalacji stosowanych w silnikach Rolls-Royce.
Według historyków i muzealników hipoteza o katastrofie Lancastera jest bardzo prawdopodobna. W sierpniu 1944 roku trzy brytyjskie bombowce uczestniczyły w operacji minowania wejścia do portu w Świnoujściu. Jeden z nich został zestrzelony przez niemiecką obronę przeciwlotniczą.
Na trop naprowadzają również wcześniejsze znaleziska. W 2009 roku rybacy wydobyli z Bałtyku duży fragment skrzydła, znaleziony około kilometra od obecnego miejsca odkrycia. W rejonie leśnego znaleziska badania ferromagnetyczne wykazały natomiast obecność kolejnych metalowych przedmiotów znajdujących się pod ziemią.
Najważniejsza jest jednak historia załogi. Lancaster miał siedmiu członków. Czterech z nich udało się zidentyfikować, natomiast trzech nadal figuruje jako zaginieni. Niewykluczone, że ich szczątki znajdują się właśnie w tym miejscu.
Sprawą zajęły się służby Wojewody Zachodniopomorskiego. Planowane są badania sondażowe z udziałem specjalistów, które mają potwierdzić lub wykluczyć, czy teren jest miejscem katastrofy i potencjalnym grobem wojennym. W działania mają być zaangażowane m.in. IPN, Wojewódzki Konserwator Zabytków oraz Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście.
Jeżeli przypuszczenia się potwierdzą, odkrycie będzie miało nie tylko znaczenie historyczne. Może przede wszystkim pozwolić odnaleźć miejsce spoczynku trzech brytyjskich lotników, którzy od ponad 80 lat pozostają uznawani za zaginionych.
WIADOMOŚCI
Święto Wojska Polskiego w Świnoujściu. Uroczystości już 15 sierpnia
Mieszkańcy Świnoujścia będą mogli wziąć udział w miejskich obchodach Święta Wojska Polskiego oraz 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Uroczystości odbędą się w sobotę, 15 sierpnia 2026 roku. W programie jest msza w intencji Ojczyzny i żołnierzy, uroczysty apel na Placu Słowiańskim oraz koncert Orkiestry Wojskowej ze Świnoujścia.
Obchody Święta Wojska Polskiego to w Świnoujściu nie tylko okazja do oddania hołdu żołnierzom, ale również moment przypominający o wydarzeniach, które zapisały się w historii Polski. Tegoroczne uroczystości będą poświęcone także 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej, jednego z najważniejszych wydarzeń wojny polsko-bolszewickiej.
Organizatorami obchodów jest 8. Flotylla Obrony Wybrzeża. Prezydent Świnoujścia Joanna Agatowska zaprasza mieszkańców do wspólnego udziału w uroczystościach.
Obchody rozpoczną się o godzinie 9.00 w kościele garnizonowym pw. bł. ks. kmdr. ppor. Władysława Miegonia przy ul. Piłsudskiego 43. Odprawiona zostanie msza święta w intencji Ojczyzny i żołnierzy Wojska Polskiego.
Po zakończeniu nabożeństwa uczestnicy przejdą na Plac Słowiański. Przemarsz zaplanowano na godzinę 10.00.
Główna część obchodów rozpocznie się o godzinie 10.30 na Placu Słowiańskim. To właśnie tam odbędzie się uroczysty apel przed pomnikiem „Bohaterom walki o niepodległość Rzeczypospolitej”.
W uroczystości wezmą udział przedstawiciele wojska, władz miasta oraz mieszkańcy. Będzie to okazja do upamiętnienia zarówno żołnierzy walczących o niepodległość Polski, jak i tych, którzy służą współcześnie.
Po zakończeniu apelu na uczestników czeka muzyczny akcent. Orkiestra Wojskowa ze Świnoujścia wykona koncert, który zakończy oficjalną część obchodów.
Święto Wojska Polskiego obchodzone jest co roku 15 sierpnia. Data nawiązuje do zwycięstwa Wojska Polskiego w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku. W tym roku przypada 106. rocznica tego wydarzenia. Sobotnie uroczystości będą więc okazją nie tylko do wspólnego świętowania, ale także do przypomnienia mieszkańcom Świnoujścia o historii i znaczeniu polskich sił zbrojnych.
Program obchodów 15 sierpnia 2026 r.:
9.00 – msza święta w intencji Ojczyzny i żołnierzy Wojska Polskiego, kościół garnizonowy przy ul. Piłsudskiego 43,
10.00 – przemarsz uczestników na Plac Słowiański,
10.30 – uroczysty apel przed pomnikiem „Bohaterom walki o niepodległość Rzeczypospolitej”,
po apelu – koncert Orkiestry Wojskowej ze Świnoujścia.
Organizatorzy zachęcają mieszkańców do udziału w uroczystościach i wspólnego uczczenia Święta Wojska Polskiego oraz rocznicy Bitwy Warszawskiej.
Źródło: Biuro Prezydenta Miasta
WIADOMOŚCI
Kolejne miejsca dla hulajnóg w Świnoujściu. Wyznaczono je także w dzielnicy nadmorskiej
W Świnoujściu przybywa wyznaczonych miejsc do parkowania hulajnóg. Nowe oznakowanie pojawiło się w dzielnicy nadmorskiej, ale specjalne miejsca funkcjonują już w różnych częściach miasta. Docelowo ma ich być 25.
Porzucone na środku chodnika, przy wejściu do budynku czy w przypadkowym miejscu hulajnogi od dawna są elementem miejskiego krajobrazu. Teraz Świnoujście konsekwentnie porządkuje tę kwestię. W kolejnych lokalizacjach pojawiają się wyznaczone miejsca, w których użytkownicy powinni zostawiać jednoślady po zakończeniu jazdy.
Tym razem nowe oznakowanie pojawiło się w dzielnicy nadmorskiej. Nie jest to jednak rozwiązanie ograniczone wyłącznie do tej części miasta. Wyznaczone miejsca do parkowania hulajnóg są już dostępne w całym Świnoujściu, a ich sieć ma być sukcesywnie rozwijana.
Wyznaczanie konkretnych stref ma przede wszystkim ograniczyć problem hulajnóg pozostawianych w przypadkowych miejscach. Chodzi zarówno o estetykę przestrzeni publicznej, jak i bezpieczeństwo pieszych.
W sezonie letnim, gdy na ulicach i chodnikach Świnoujścia pojawia się szczególnie dużo mieszkańców i turystów, kwestia ta nabiera dodatkowego znaczenia. Nieprawidłowo zaparkowana hulajnoga może utrudniać przejście czy blokować część chodnika.
Równolegle z wyznaczaniem nowych miejsc prowadzone są kontrole. Straż Miejska sprawdza, czy hulajnogi są pozostawiane zgodnie z zasadami.
Nieprawidłowo zaparkowane jednoślady są zabezpieczane i usuwane z przestrzeni publicznej, a następnie odbierane przez operatora.
Wyznaczone strefy mają więc służyć wszystkim – użytkownikom hulajnóg, pieszym i mieszkańcom, którzy chcą korzystać z uporządkowanej przestrzeni publicznej.
Źródło: Biuro Prezydenta Miasta
WIADOMOŚCI
Tłumy na plaży w Świnoujściu. Wszyscy patrzyli w niebo
Takich tłumów na świnoujskiej plaży tego lata jeszcze nie było. W środowy wieczór mieszkańcy i turyści tłumnie pojawili się nad Bałtykiem, ale tym razem nie po to, żeby się kąpać czy opalać. Cel był jeden – zobaczyć zaćmienie Słońca.
I rzeczywiście było na co patrzeć. 12 sierpnia niebo nad Świnoujściem stało się sceną dla jednego z najbardziej widowiskowych zjawisk astronomicznych tego roku. Księżyc przesłonił zdecydowaną większość tarczy Słońca. W Świnoujściu faza zaćmienia była bardzo głęboka – około 85 proc. tarczy słonecznej znalazło się za Księżycem.

Na plaży już przed najciekawszą fazą zaczęli pojawiać się kolejni obserwatorzy. Jedni przyszli z rodzinami, inni ze znajomymi, jeszcze inni samotnie. Wiele osób miało telefony i aparaty fotograficzne, a część przygotowała specjalistyczne okulary i filtry do bezpiecznej obserwacji Słońca.

Byli też tacy, którzy podeszli do sprawy wyjątkowo… praktycznie. Na plażę przynieśli maski spawalnicze, chcąc przez ich szkła obserwować niezwykłe zjawisko.

Nie było to zaćmienie całkowite – w Polsce Księżyc nie przesłonił Słońca w stu procentach. Jednak skala zjawiska sprawiła, że wieczorne światło wyraźnie się zmieniło, a plaża wypełniła się ludźmi, którzy chcieli zobaczyć ten moment na własne oczy.
-
WIADOMOŚCI5 dni temuZaćmienie Słońca w Świnoujściu. Ten jeden szczegół zrobi różnicę
-
WIADOMOŚCI5 dni temuSzczęśliwa „trzynastka”. Nowa linia trafiła w potrzeby pasażerów
-
WIADOMOŚCI5 dni temuZmiany na osiedlu Platan. Nowa organizacja ruchu ma poprawić bezpieczeństwo
-
WIADOMOŚCI1 dzień temu128 tysięcy rowerzystów przejechało przez Świnoujście w lipcu. Licznik pokazuje skalę rowerowego boomu
-
WIADOMOŚCI4 dni temuŚwinoujście chce stworzyć Lokalne Centrum Cyberbezpieczeństwa. Do współpracy zaprasza samorządy Pomorza Zachodniego
-
WIADOMOŚCI4 dni temuPonad 10 tysięcy mieszkańców korzysta już z nowej Karty Wyspiarza
-
WIADOMOŚCI4 dni temuTłumy na plaży w Świnoujściu. Wszyscy patrzyli w niebo
-
WIADOMOŚCI4 dni temuNowy pojazd dla OSP Przytór. Ma być gotowy na sytuacje kryzysowe
