Strona główna / Historia / Wojenne Świnoujście oczami młodej Polki- cz. II
Oto Iza ze swymi podopiecznymi dziećmi niemieckimi. Iza była pół-Polką pół-Niemką z Wrocławia i dlatego dostąpiła zaszczytu opiekowania się dziećmi jakiegoś profesora - żona profesora tylko rodziła dzieci, ale się nimi nie opiekowała. Dzieci zresztą są udane, wyłącznie niemieckojęzyczne. Iza nie nauczyła ich ani słowa po Polsku. Izę poznałam na Strandpromenadzie w Heringsdorfie, prawie zaprzyjaźniłyśmy się. Podtrzymywała mnie na duchu, gdy byłam w minorowym nastroju. Ona sama widziała przyszłość swoją, pana profesora i dzieci w różowych kolorach, ale nie precyzowała jak to sobie dokładnie wyobraża. Ciekawa jestem jej losów w “rozpieprzonym” w 1945 r. przez bomby Wrocławiu. Iza traktowała naszą znajomość powierzchownie.

Wojenne Świnoujście oczami młodej Polki- cz. II

Była młodą dziewczyną, która spędziła ponad rok swojego życia w Świnoujściu lub jego okolicach. Nie były to jednak wczasy, lecz praca przymusowa na terenie III Rzeszy- w okresie kiedy świat pustoszyła II wojna światowa…

W dzisiejszym odcinku “Świnoujskich Historii” kontynuujemy fascynującą opowieść Pani Krystyny Wiszniewskiej, która w swoich wspomnieniach opisuje wojenne Świnoujście i Uznam .

Hotel Hubertus

12
Kika w latach 40-tych XX wieku.

Po przeżyciu wspaniałej i ciepłej Wigilii w roku 1940 roku, młoda Krysia kontynuowała pracę w świnoujskim hotelu “St. Hubertus”, którego właścicielką była Margarethe Schrödter. Kika bardzo ceniła swoją pracodawczynię albowiem była “lepszą dla podwładnych Polek od innych “szefowych” ze Świnoujścia. Wiedziałam o tym, bo spotykałam się z innymi Polakami w czasie mszy polskich raz w miesiącu. Miała na utrzymaniu rodziców i dwoje dzieci: 13-letnią Siegrid i 3-letnią Schnützi, która była dzieckiem autystycznym. Ojciec pani Schrödter, Herr Pinow, był dziarskim, korpulentnym staruszkiem. W hotelu miał swoje zajęcia – wypiekał ciastka. Jego żona, matka pani Schrodter, słaba, krucha staruszka, zmarła w czasie mego pobytu w “Hubertusie”. Siegrid była uczennicą i oczywiście należała do BDM (Bund Deutscher Madel) – odpowiednik Hitlerjugend. Ale przecież wszystkie dziewczęta należały do BDM, nie miały wyjścia. To było, jak z przynależnością do komsomołu w szkołach radzieckich”. Krystyna z czasem otrzymała również nowe zajecie- została opiekunką chorej córeczki Pani Schrödter: “Opiekowałam się 3-letnią Schnützi. Podejrzewam, że jej autyzm wynikał z faktu, iż pani Schrödter zbyt późno zdecydowała się na urodzenie dziecka, przecież była wówczas już siwawa, miała zniszczoną twarz. Miała, więc już blisko 50 lat lub jej zniszczona cera była wynikiem nadmiaru obowiązków”.

Przykre zdarzenie…

Podczas pobytu w hotelu “St. Hubertus”, młoda Krystyna Wiszniewska stała się ofiarą przykrego zdarzenia: “Chciałam wrócić teraz do tego przełomowego momentu całego mojego pobytu w Świnoujściu. Tegoż dnia, gdy byłam pozbawiona wolnego popołudnia, nie chciałam zrezygnować z przekazania ojcu 32 marek. Wysyłałam mu je co miesiąc, z mojej pensji – 50 marek. Poprosiłam swoją koleżankę Marię Bombę, by wysłała pieniądze memu ojcu.

Byłam wśród Polek pracujących w Świnoujściu jako służące w wyjątkowej sytuacji. Polkom nie wolno było zajmować się dziećmi niemieckimi, lecz 3-letnia młodsza córeczka Pani Schrödter, na którą wołano “Schnötzi” była dzieckiem autystycznym bez kontaktu z otoczeniem. NSDAP nie musiało się zatem obawiać, że dokonam „indoktrynacji”. Spacery z dziewczynką były dużym odprężeniem. Inne Polki bardzo mi ich zazdrościły.
Byłam wśród Polek pracujących w Świnoujściu jako służące w wyjątkowej sytuacji. Polkom nie wolno było zajmować się dziećmi niemieckimi, lecz 3-letnia młodsza córeczka Pani Schrödter, na którą wołano “Schnötzi” była dzieckiem autystycznym bez kontaktu z otoczeniem. NSDAP nie musiało się zatem obawiać, że dokonam „indoktrynacji”. Spacery z dziewczynką były dużym odprężeniem. Inne Polki bardzo mi ich zazdrościły.

Poczta i pociągi funkcjonowały przecież normalnie. Przez trzy tygodnie z rzędu ojciec pisał, że nie dostał tych pieniędzy. Zaczęłam się denerwować i prawie po miesiącu, kiedy Maria nie chciała mi pokazać dowodu wysłania pieniędzy, poszłam do pani Schrödter. Powiedziałam jej, że mam podejrzenie, iż Maria sprzeniewierzyła powierzone jej pieniądze. Pani Schrödter zadzwoniła na pocztę i okazało się, iż Maria wysłała pieniądze do swego ojca Hieronima Bomby. Pani Schrödter zadzwoniła na policję i Maria Bomba została aresztowana. Nazajutrz w gazecie “Swinemünder Zeitung” ukazał się duży artykuł pt.: “Polin bestahl seine Freundin”. Wieczorem przyszli do mnie adoratorzy Marii z “Agnusa”. Zarzucili mi zdradę kraju, narodu, nie mogli zrozumieć, jak mogłam wydać koleżankę, Polkę, oskarżyć ją przed Niemcami. Kazali mi zjeść całą gazetę, w której ukazał się ten artykuł (6 stron). Płakałam, prosiłam, żebym nie musiała tego robić, ale byli bezlitośni. Powiedzieli, że powinnam się cieszyć, że to się tylko tak kończy, że nie łamią mi rąk, nie gwałcą. Wieczorem byłam już w takim stanie, że sama uwierzyłam w swoją zdradę. Zrozumiałam, że miejsce zdrajczyni jest 2 metry pod ziemią”- Krysia zdecydowała się na krok ostateczny… “Napisałam, więc list pożegnalny do wuja Müllauera. Była chłodna noc czerwcowa. Mieszkałam na parterze, ale znalazłam uchylone okno do parterowej kuchni w części hotelowej.. Zeszłam przez to okno do wnętrza, odkręciłam gaz i usiadłam przy kuchence. Obudziłam się w szpitalu. Wszystko mnie bolało i byłam bardzo zdziwiona, że żyję. Pomyślałam, że przynajmniej nie będę musiała zmywać. Okazało się, że ocalałam, ponieważ upadłam na podłogę z głową przykrytą szalem. Ponadto w kuchni był mały wentylator, którego nie zauważyłam. I te dwie okoliczności uratowały mi życie”. Problemy młodej dziewczyny jednak się nie skończyły: “Po wyjściu ze szpitala, pani Schrödter zawołała mnie na rozmowę. Powiedział do mnie z wyrzutem: “Coś ty mi zrobiła. Przecież nie byłam dla was taka zła. Jedna Polka w więzieniu, druga w szpitalu. Czy ja jestem jakimś potworem? Po coś to zrobiła? Wojna skończyłaby się, tata opłaciłby ci kurs maszynopisania”. Bezczelnie odparłam, że już umiem pisać na maszynie. Pani Schrödter kazała mi iść do Arbeitsamtu i szukać sobie nowej pracy”.

Międzynarodowy turniej śpiewaczy!

Pani Krystyna, w swoich listach opisuję również pewna rywalizacji, która miała miejsce pomiędzy pracownicami przymusowymi. “Podczas pracy śpiewałyśmy: Polki swoje piosenki, Niemki – swoje. Urządzałyśmy “konkurs śpiewaczy”. Niemki zaczynały z grubej rury:

Maschieren, weiter maschieren,

bis alles in Scherben fällt.

Denn heute gehört uns Deutschland,

und morgen die ganze Welt.”

No to my – Polki odpowiadałyśmy polską pieśnią:

“Jak długo w sercach naszych

choć kropla polskiej krwi,

jak długo w sercach naszych

ojczysta miłość tkwi.

Ref: Stać będzie kraj nasz cały

stać będzie Piastów ród

zwycięży Orzeł Biały

zwycięży Polski Lud!

Jak długo Wisła wody

nad Bałtyk będzie słać,

jak długo polskie grody

nad Wisłą będą stać.

Ref: Stać będzie kraj nasz cały

stać będzie Piastów ród

zwycięży Orzeł Biały

zwycięży Polski Lud!”

09Pewnego dnia wszystkie dziewczyny postanowiły zorganizować istny turniej śpiewaczy: Po skończonej dniówce zastanawiałyśmy się, która z narodowości wygrała ten turniej śpiewaczy. Zarówno Niemki, jak i Polki były przekonane o swoim zwycięstwie. Spór nasz został rozstrzygnięty w zupełnie niespodziewany sposób. Był wówczas przełom czerwca, lipca a przecież 2 czerwca 1940 r. rozpoczęła się wojna niemiecko-radziecka. Jak wiadomo Niemcy parli na przód aż do przedpola Leningradu (otoczonego sławną blokadą, trwającą ponad 360 dni). Do Leningradu (St. Petersburg) można się było dostać jedynie drogą życia, tzn. przez jezioro Ładoga. Niemcy doszli też do przedmieść Moskwy. Ale Stalin nie uciekł tylko, dlatego, że miał pod Moskwą wspaniałe bunkry. Ale o tym nikt nie wiedział. Niemcy w czasie marszu przechodząc przez Ukrainę, Białoruś, Rosję wywozili część ludności na roboty. Do naszej Korbfabrik przybyła grupa 21 rosyjskojęzycznych dziewczyn. Nie wiem dokładnie, czy były to Ukrainki, Białorusinki, czy Rosjanki. Bałam się ich. Okazały się one prostymi, wesołymi (mimo dopiero co przeżytej klęski i trudów wojennych) kobietami. Te dziewczyny zaimponowały nam śpiewając wesołą piosenkę. Po wojnie dowiedziałam się, że był to utwór ze słynnego radzieckiego filmu pt. „Świat się śmieje”. Kika obejrzała ten film już po wojnie i fonetycznie zapisała jej tekst:

“Ljekko na sierce od piesni wiesiołoj

A na skuczać nie dajot nikagda

I lubiat piesni dierjewni i sioła

I lubiat piesni bolszyje garada.

Nam piesnia żyć i lubić pomagajet,

ana kag drug i pajot i wiediot

i tot kto z piesniej pa żyznij szagajet

ten nikagda i nigdie nie propajdiot.”

Po zakończeniu tego występu: “Obie grupy – polskich i niemieckich dziewcząt solidarnie uznały, że nasz turniej śpiewaczy wygrały Rosjanki”.

CDN.

Zobacz również

Wzbogacą zbiory muzeum. Pocztówki przedwojennego Świnoujścia

Wszystkie pochodzą z 1939 roku. Doris Rydzewski z Berlina znalazła je podczas porządkowania domowych archiwów …

5 komentarzy

  1. Kiedy trzecia cześć? Dziękujemy. Jesteście jedynym medium w tym mieście, które przywiązuje uwagę do historii i zajmuje się poważnymi tematami ( choć zdarzają się tematy dziwne).

  2. Uwielbiam takie historie i filmy jakie ostatnio zamieszczacie, brawa, jeszcze raz brawa!

  3. Pięknie się to czyta też dziękuję

  4. Dziękuję i proszę o jeszcze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.