Strona główna / Historia / Z dziejów „Jedynki” cz. VI

Z dziejów „Jedynki” cz. VI

sssW wakacje nie było obozu lecz w lipcu 1950 Szkoła Podstawowa Nr 1 przyjęła pierwszy raz na kolonie grupę harcerzy ze Śląska. Na początku roku szkolnego 1950 roku Zarząd Główny ZMP, któremu Prezydium przyznano sobie same stopnie harcmistrzów, podjął decyzję likwidacji ZHP i ustalił termin jego wcielenia do ZMP na 15. października. Zmieniono Prawo i Przyrzeczenie, symbolikę i mundur. Odrzucono tradycyjne metodykę, formy pracy, rozwiązania programowe i organizacyjne. Zlikwidowano drużyny w szkołach średnich – po ukończeniu podstawówki, harcerze przechodzili do podstawowych struktur ZMP. Odsunięto większość doświadczonych instruktorów. Przewodniczącymi drużyn OH zostali przydzieleni etatowi pracownicy szkół. Drużyna skupiała młodzież całej szkoły, a zastępy i ich odpowiedniki – ogniwa – odpowiadały klasie. Organizacja Harcerska ZMP wzorowana była na radzieckiej Organizacji Pionierskiej im. Włodzimierza Lenina, nie uwzględniono jednak odmienności polskich warunków. Z nowym rokiem szkolnym na opiekuna harcerstwa w szkole które mimo zmian nadal nazywane jest przez dyrekcję szkoły jako ZHP zostaje nauczyciel Hoszko. Do szkoły do pracy przychodzi Wilhemina Ginter która zostaje bibliotekarką oraz nauczycielką geografii. Jest to instruktorka która prowadziła drużynę harcerek we lwowskim przed wojną, była hufcową w Dębnie Lubuskim oraz Kamieniu Pomorskim. Drugim nauczycielem najmłodszym w szkole od nowego roku szkolnego 1950/1951 Irena Dzisko (Gubarewicz) która otrzymała etat Przewodnika harcerzy należała ona do drużyny harcerek jako uczennica SP 1 w zastępie Kupsównej.

Czesia Kupśiówna założyła harcerstwo w podstawówce na piastowskiej i ja w nim uczestniczyłam, ono miało charakter przed wojenny. To był rok 1948 lub 1949 duże rozdroże – harcerstwo traciło swój przed wojenny koloryt – ZMP wzmocniło się i wdzierało by zagarnąć ile się da z młodzieży. Kiedy już na dobre powstało ZMP. Zorganizowano spotkanie na którym trzeba było powiedzieć o swojej przeszłości lub życiorysie. Bo filozofia była taka że nie każdy mógł należeć do ZMP i nie każdego chcieli przyjąć. Główne pytania to z skąd kto pochodził, co miał i czym był? W spotkaniu też uczestniczyła młodzież z Karsiborza. Wstałam i powiedziała że przed wojną miałam 28 hektarów ziemi – czyli wiadomo kułak. Wtedy prowadzący ZMPowiec – Przewodniczący przerwał i brat już nie był pytany bo wiadomo że będzie miał to samo co siostra – już było to nie pozytywnie przyjęte. To było zdobywanie młodzieży, ale z przedwojennym harcerstwem nie miało to za dużo wspólnego. Starano się tak dopierać ludzi by mieścili się w jakiś normach socjalistycznych czyli biedni, dzieci chłopów, robotników. Na tym zebraniu nie zostaliśmy przyjęci razem z bratem. Ale na tym się nie skończyło.

Zobacz również

Śladami Świnoujskiej Atlantydy. Przywracają pamięć o Chorzelinie

„Drewniane werandy skrzypiały na wietrze  rozbujane wiatrem, który niósł po całej okolicy słodki zapach rzeki, …

Jeden komentarz

  1. Historia robi się coraz ciekawsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.