Strona główna / Lokalne / Komentarz: Skąd ambicje, żeby wszystko zabetonować?

Komentarz: Skąd ambicje, żeby wszystko zabetonować?

Z dużą uwagą śledzę ostatnie dyskusje, które wywołuje temat budowy w Świnoujściu Terminala Kontenerowego. Mimo że samo hasło “terminal kontenerowy” wywołuje u mnie podwyższone ciśnienie (czekamy na konkrety,) to słowa prawobrzeże- przemysłowe, lewobrzeże – turystyczne powoduje niekontrolowane ślinienie, palpitację serca, skurcze i naprawdę – obstrukcje żołądka.

Niestety, jak to często bywa, nieprawda powtarzana przez laty, z czasem staje się prawdą. Tak też jest i w tym wypadku. O tym, że prawobrzeże to teren przemysłowy można usłyszeć nie tylko z ust prezydenta miasta i jego zastępców, wielu radnych, prezesów różnych spółek, ale nawet od inwestorów, którzy przyjechali do Świnoujścia, by je ozłocić (w części za naszą kasę) nową inwestycją, czyli oceanarium. A jaka jest prawda?

Po pierwsze, do rozbudowy Świnoportu, czyli niemal aż do połowy lat 70-tych XX wieku, w miejscu gdzie był ten “niby przemysł” od zawsze, zlokalizowane było piękne osiedle Chorzelin. Z drewnianymi, pięknymi domkami, szumiącymi sosnami. Potężną twierdzą, która przypominała stary zamek i portem rybackim. Osiedle zrównano z ziemią, mieszkańców wygnano w imię wyższej racji stanu – budowy portu węglowego, chemicznego i innych ważnych inwestycji. Gdy dziś oglądam stare zdjęcia nie wierzę, że ktoś mógł podjąć taką decyzję. Dlaczego portu nie wybudowano dwa, trzy kilometry na południe? Dziś to osiedle mogłoby być prawdziwą turystyczną perłą. Łatwo policzyć, że w 250- letniej historii miasta ten teren pełni dzisiejsze portowe funkcje (na takim dużym terenie) od 40 lat. Miejsca na port, oby się rozwijał i kwitł, wzdłuż Świny jest naprawdę dużo!

Po drugie, jeżeli weźmiemy pod uwagę powierzchnię terenów chronionych, wartości przyrodnicze i zaludnienie naszych wysp, to prawobrzeże, które ma 8 kilometrów plaży (Uznam zaledwie 3 km) ma o wiele lepsze warunki do rozwoju turystyki niż lewobrzeże! Dzielnica rozrywkowa? Proszę bardzo- tu nie ma strefy uzdrowiskowej. Niskie bungalowy otoczone prawdziwym, sosnowym lasem? Proszę bardzo – z piaszczystą, nie obsraną betonem ścieżką na plaże. Czystą, piękną i tak szeroką i długą , że każdy znajdzie dla siebie tu miejsce – jeśli zechce w samotności. Dostrzegła to między innymi Irena Eris, która “jeszcze” chce tu zbudować swój ośrodek. Dostrzegą inni inwestorzy, gdy przyjdzie na to czas. Skąd w naszym samorządzie ambicje, by zabetonować wszystko za “naszego” życia? Zostawmy coś przyszłym pokoleniom, lub… zagrajmy w sprawdzam? Deweloperzy czekają.

Wynajmę wróżkę!

Kolejna, wkurzająca i obiegowa opinia, która wynika z w/w tezy, to stwierdzenie, że ci, którzy wybrali mieszkanie na prawobrzeżu sami zdecydowali i niejako sami sobie zgotowali “ten los”, zdając sobie oczywiście sprawę z utrudnień i upierdliwości, które czekają ich na Wolinie. Po pierwsze – duża cześć mieszkańców nie ma możliwości wyboru miejsca swojego zamieszkania, bo nie zarabia jak np. kolegium prezydenckie, czy prezes fabryki kredek i mieszka z pokolenia na pokolenie w jednym domu/ mieszkaniu. Np. w mieszkaniu po rodzicach, czy dziadkach. Po drugie ci, którzy w sposób świadomy kupują nieruchomości na prawobrzeżu mają chyba prawo ufać lokalnemu prawu i dokumentom, który “wytwarza” urząd. A w żadnym z nich nie ma mowy o tym, że port będzie łamał wszelkie możliwe normy i pylił nawet w promieniu kilometra (kiedy będą pieniądze na modernizacje?), a za rogiem, w Naturze 2000 i terenie przeznaczanym w strategii rozwoju (sic!) i planie zagospodarowania miasta na turystykę i rekreację, ktoś postanowi wyciąć wszystko co stoi po horyzont (czyli wybudować np. port kontenerowy). Ot tak, bo tak. I tyle! Czyli, kupiłem dom, który miał przylegać do pięknego lasu, a nazajutrz ktoś rozpoczyna budowę elektrowni jądrowej tuż za płotem i jeszcze próbuje mi wmówić, że to moja wina, bo.. no właśnie, bo co? Nie potrafię czytać w myślach? Czy miałem zatrudnić wróżkę? Czy tylko mi się wydaje, że ktoś, czyli samorząd próbuje zrobić swoich mieszkańców w przysłowiowego konia? I jeszcze im w mówić, że to wszystko ich wina?

Podczas spotkania mieszkańców w Krasiborze miały podobno paść propozycję wynajęcia przez mieszkańców kancelarii prawnej, która będzie w imieniu blisko czterotysięcznej społeczności prawobrzeża składać pozwy przeciwko (?) między innymi z tytułu pogorszenia warunków życia. Trzymam kciuki za nasz samorząd. I jego mądrość. Może pora na jakąś refleksję i prawdziwy dialog z mieszkańcami? PS. znacie jakaś sprawdzoną wróżkę?

Piotr Piwowarczyk

Dyrektor Muzeum Obrony Wybrzeża, gospodarz Fortu Gerharda i Podziemnego Miasta na wyspie Wolin, prezes Świnoujskiej Organizacji Turystycznej. Społecznik zaangażowany w rozwój turystyczny miasta. Pasjonat i miłośnik historii – zwłaszcza militarnej. Od dziecka uwielbiał zaglądać do starych strychów, piwnic i kościelnych wież, szukając śladów przemijającego czasu.

Zobacz również

Uwaga na agresywne zwierzę! Lis zaatakował psa

Nie ma dnia w którym strażacy lub strażnicy miejscy nie odbieraliby telefonów od mieszkańców informujących …

16 komentarzy

  1. Państwo Kochani, zamiast narzekać w komentarzach trzeba się zebrać i poprzeć podczas wyborów ludzi, którzy reprezentują takie idee. A pewnym jestem, że jest nas w tym grajdołu o wiele więcej niż się co poniektórym wydaje.
    To jak? Na szczęście “Kiepscy” w dużej cześci nie chodzą na wybory- mimo, że NAS jest mniej, możemy je wygrać!

  2. Lektura artykułu, to dla mnie podróż sentymentalna w miniony czas, bowiem pamiętam niezwykły klimat przepięknego miejsca…przesiedlanie ludzi i żal po dziś dzień.
    Po długiej przerwie, dwa lata temu wybrałam się na latarnię morską i…serce mi się ścisnęło. Wolę na nią patrzyć z falochronu, póki jeszcze stoi.
    Pański artykuł, jest dla mnie wspaniałą lekturą i każde słowo jest na wagę złota.
    Zróbmy wszystko, aby już żaden port u nas nie powstał, bo zmarnujemy bezpowrotnie, to co naprawdę jest naszym bogactwem.
    Pozdrawiam!

  3. Za dr Plucińskim ,,Także w początkach XX wieku, zaczęli tu ściągać pierwsi goście poszukujący nadmorskiej ciszy, czystego powietrza i spokoju. Miejscem ich zakwaterowania były domki w nadmorskim osiedlu oraz w Ostswine. Atrakcją dla letnich urlopowiczów, naturalnie poza plażą, była latarnia morska, spacery po wschodnim falochronie i oglądania okrętów wojennych stacjonujących w położonym po wschodniej stronie Świny, porcie wojennym. Z czasem, około 1912 r. powstał tam także Zarząd Uzdrowiska, a na plaży pojawiły się niezbędne dla godziwego wypoczynku instalacje, jak szatnie, natryski itd. Jedna z bardziej wziętych restauracji stojąca nad Świna Sanssouci, pełniła rolę Domu Zdrojowego. Tam odbywały się spotkania gości kuracyjnych, koncerty i zabawy. W odróżnieniu do lewobrzeżnego Świnoujścia, plaża na wschodniej stronie przyciągała amatorów spokojnego, cichego odpoczynku, większego kontaktu z przyrodą niż z tłumem ludzi. Podobnie jak po stronie zachodniej, także tam obowiązywał blisko do lat 30-ch XX w. podział plaży na strefy dla pań, dla panów i dla rodzin. Po drewnianych plażowych budowlach, z wyjątkiem kilku pocztówek i zdjęć, nie pozostał niestety żaden ślad.

  4. Ludzie, nasze miasto musi się rozwijać I NIKT TEGO NIE ZATRZYMA…Będą inwestycje w turystykę, hotele itp. jak i inwestycje portowe, terminal kontenerowy i inne. Ogarnijcie się…

  5. Panie Piotrze,
    Ma Pan u mnie butelkę dobrego wina. Wielkie podziękowanie.

  6. Panie Piotrze bardzo dobry tekst tylko bardzo ale to bardzo subiektywny aczkolwiek rozumiem Pana interes w tym zaniepokojeniu ;).

  7. Piękna konstatacja panie Piotrze, obawiam się jednak że straci pan kciuki. Świnoujścianie, podobnie jak Polacy to społeczeństwo o niskiej kulturze społecznej i niewyszukanych potrzebach. A władza samorządowa z nich przecież, a więc nieustannie wybieramy najgorszych z najgorszych, leniwych, przekupnych, o niewielkiej inteligencji, łasych na pochlebstwa. Dla nich synonimem postępu jest wieżowiec, ciężarówka, fabryka, apartamentowiec. A nie natura, cisza, spokój, harmonijna zabudowa. Wolą tłumy Januszów w gumowych klapkach i przepoconych podkoszulkach ze swoimi Grażynami zachwyconych betonowym chodnikiem, lasem wieżowców przy plaży i widokiem gazowca na horyzoncie. Świnoujście już przegrało swoją walkę z historią i ludźmi. Regularnie pozbawiane kapitału społecznego, dawnego piękna, skazane jest na degradację która właśnie teraz przebiega na naszych oczach. Czas szukać innego miejsca do życia, świat jest przecież piękny choć już nie tutaj.

    • Nie zachwycają mnie betonowe chodniki ani las wieżowców. Popieram Pana Piotra gorąco i dokładam swoje kciuki. Grażyna

    • Zgadzam się, ale nie wolno się poddawać, bo przecież nie wszystko jeszcze stracone. Betonowe molochy, nawet te na promenadzie można prędzej czy później wysadzić w powietrze i część tej destrukcji naprawić. Najważniejsze by nie pozwolić na zmianę charakteru miasta- z turystycznego na przemysłowe.

    • Podoba mi się “a więc nieustannie wybieramy…” Myślałem, że to tylko moje zdanie

    • Zamiast komentarza, pozwolę sobie przesłać cieplutkie pozdrowienia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.