Strona główna / Lokalne / Błękit Pniewo – Flota 1-2 (1-0)

Błękit Pniewo – Flota 1-2 (1-0)

Spodziewaliśmy się, że będzie to ciężki mecz, ale w podświadomości chyba nie dkońca dowierzaliśmy w to. Gospodarze postawili jednak warunki trudniejsze niż się spodziewaliśmy. Do tego, że przeciwnik prowadzi do przerwy 1-0, jesteśmy akurat przyzwyczajeni, ale teraz prowadził aż do 76 minuty. Na szczęście w ciągu dwóch minut losy zostały odwrócone, ale spokoju nie było dziś do samego końca.
Zaczęło się jak zawsze od ataków Floty, dwa razy przed szansą był Staniszewski, za pierwszym razem w sytuacji sam na sam Janiak wybił na róg, za drugim obronił na raty strzał z ostrego kąta. Poważnego ostrzeżenia udzielili gospodarze w 12 minucie, gdy po strzale Lewandowskiego Wysocki wybił piłkę z bramki. Minutę później po wolnym wykonanym przez Hołownię Kubicki uderzył zbyt lekko. Chwilę po tym stało się. Nieporozumienie między Kowalczykiem a Bochenem, i w konsekwencji nasz bramkarz jedyne co mógł zrobić, to faulować, za co sędzia pokazał mu zółtą kartkę i zarządził rzut karny, wykorzystany przez Plisa. Do przerwy było jeszcze sześć okazji dla Floty i jedna dla Błękitu, z których najważniejsze to pudła z 4 metrów Trafalskiego i w jeszcze lepszej sytuacji Staniszewskiego.
Po przerwie poprawiło się, w każdym razie mniej już było beztroski i błędów w defensywie. Najpierw Bochen ubiegł Zięcika, potem Misztal z woleja posłał piłkę zbyt wysoko, następnie Plis z bliska nie trafił w bramkę, Janiak obronił główkę Staniszewskiego, Trafalski głową minimalnie chybił, strzał Bątkowskiego z wolnego pod poprzeczkę Janiak z trudem przerzucił ponad, Baszak po wolnym głową trafił zbyt wysoko. Wreszcie w 76 minucie Wysocki posłał długą piłkę po skosie do Misztala, który głową skierował ją do Kozłowskiego, a ten znalazłszy się sam na sam okazji nie zmarnował. Minutę później okazję na odzyskanie prowadzenia miał Plis, jednak uderzył zbyt lekko, a chwilę potem po kolejnym dobrym zagraniu Wysockiego, dwóch obrońców Błękitu się zderzyło i piłka trafiła w konsekwencji do Misztala, który wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Od tego momentu Flota przejęła już kontrolę nad sytuacją, aczkolwiek doszło jeszcze do incydentu w 81 minucie. Kozłowski sfaulował w środkowej strefie zawodnika gospodarzy, w odwecie Zięcik powalił na ziemię… Staniszewskiego. W konsekwencji i Kozłowski, i Zięcik, otrzymali żółte kartki. Dwie minuty później kolejne starcie Kozłowskiego, uznane przez sędziego za faul i to kwalifikujący się do żółtej, czyli w konsekwencji czerwomnej, kartki. Na szczęście nasz zespól utrzymał już kontrolę do końca i kolejne trzy punkty przywieźliśmy do Świnoujścia.
Na pewno nie był to dobry mecz w wykonaniu naszego zespołu, ale tłumaczy go bez wątpienia specyficzne, nierówne i bardzo wąskie boisko, do którego mało kto jest przyzwyczajony. Na pewno jednak najsłabszy na boisku był sędzia główny, który zdecydowanie bardziej ufał narządom słuchu niż wzroku, reagował na krzyki, czasami wręcz czekał na odgłos z boiska. Pokazał w sumie 10 żółtych kartek, w tym 8 dla Floty, co może sugerować, że do Pniewa przyjechali dziś jacyś bandyci i zwyrodnialcy. A może i dobrze? Za tydzień do Świnoujścia przyjedzie lider, a nuż się wystraszy świnoujskich bandziorów? To oczywiście żart, ale sędziowanie było niestety poważne.

Źródło: MKS Flota

Zobacz również

Finiszuje przebudowa ul. Okólnej

Kończy się, trwająca od połowy września, modernizacja ulicy Okólnej. Jeszcze latem była to droga gruntowa, …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.