Połącz się z nami
„uznamska

WIADOMOŚCI

30 lat temu pożegnano ostatnich żołnierzy rosyjskich stacjonujących w Polsce

Opublikowano

w dniu

Foto: PAP/Janusz Mazur

30 lat temu, 17 września 1993 r., na dziedzińcu Belwederu odbyło się pożegnanie żołnierzy rosyjskich opuszczających Polskę. Moment ten był symbolicznym końcem okupacji, trwającej nieprzerwanie od 1944 r. Negocjacje dotyczące wycofania Rosjan były długim i skomplikowanym procesem.

W XX wieku wojska rosyjskie i sowieckie czterokrotnie opuszczały terytorium Polski. Po raz pierwszy, gdy po klęskach w starciu z armiami Niemiec i Austro-Węgier w 1915 r. ewakuowały się z Królestwa Polskiego i Kresów, dając tym samym okazję do rozpoczęcia odbudowy niepodległego państwa polskiego. Powróciły zaledwie pięć lat później, gdy w marszu na zachód dotarły do Wisły i zostały odparte dzięki zwycięstwu wojsk polskich w Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 r. Kolejna inwazja sowiecka rozpoczęła się o poranku 17 września 1939 r. Okupacja wschodniej połowy Polski, tak jak w sierpniu 1920 r., przyniosła masowe zbrodnie wymierzone w Polaków. W czerwcu 1941 r. starcie dwóch totalitaryzmów doprowadziło do zastąpienia okupacji sowieckiej równie brutalnym panowaniem niemieckim. W pogoni za wycofującymi się wojskami niemieckimi na początku 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła granice Rzeczypospolitej ustalone w Traktacie ryskim. Nie uznając tego porozumienia i opierając się na metodzie faktów dokonanych, Stalin uważał, że wkroczył do okupowanej przez Niemców Polski dopiero 20 lipca 1944 r., gdy jego wojska przekroczyły Bug. Tym razem wojska okupacyjne pozostały w Polsce aż do września 1993 r. Wówczas po raz pierwszy okupanci ze wschodu wycofali się w sposób pokojowy, ale nie bez oporu.

U progu polskiej transformacji wojska sowieckie stacjonowały w 60 garnizonach, ulokowanych na terenie 21 województw (według podziału administracyjnego z lat siedemdziesiątych). Bazy sowieckie tworzyły pas biegnący ze wschodu na zachód i w pobliżu granicy niemieckiej rozchodzący się na północ i południe. Żołnierze mieli do dyspozycji 15 lotnisk (9 na ich wyłączny użytek i 6 wspólnie z Polakami), 8 poligonów, 4500 m wybrzeża morskiego i 3 ha nabrzeży portowych z infrastrukturą; 23 bocznice kolejowe (64 km), 12 magazynów paliw i ok. 8 tys. mniejszych obiektów. Liczebność Grupy Północnej była zmienna i nie mamy tu precyzyjnych danych, ale w momencie wyjścia z Polski składała się z 53 tys. żołnierzy, 7 tys. pracowników cywilnych i ok. 40 tys. członków towarzyszących im rodzin. Niektóre z polskich miast – jak Legnica, w której mieściło się dowództwo – były zajęte przez Rosjan w jednej trzeciej. A inne – jak Borne Sulinowo – były sowieckie w zasadzie w całości, choć formalnie nie istniały: nie były oznaczane na cywilnych mapach. Właśnie Borne Sulinowo było największym rosyjskim garnizonem w Polsce, stacjonowało tam ok. 25 tys. żołnierzy. Drugie miejsce pod tym względem zajmował Świętoszów z 12 tys. żołnierzy. Ocenia się, że sowiecki sprzęt bojowy był przeznaczony dla minimum 300 tys. żołnierzy.

Warto dodać, że Północna Grupa Wojsk Sowieckich w Polsce została utworzona w 1945 r. z przekształcenia II Frontu Białoruskiego, lecz formalnoprawne jej usytuowanie nastąpiło dopiero w wyniku odwilży październikowej 17 grudnia 1956 r. na mocy zawartej w Warszawie „Umowy między rządem PRL i rządem ZSRR o statucie prawnym wojsk radzieckich czasowo stacjonujących w Polsce”. Nie zmienił się jednak zasadniczy cel obecności wojsk sowieckich, którym było sprawowanie kontroli nad satelicką wobec Moskwy PRL. Jej symbolem był marsz na Warszawę podjęty przez sowieckie czołgi w październiku 1956 r. „Można więc mówić o dalszym ciągu okupacji, ale nie tak brutalnej jak miało to miejsce w ciągu pierwszych dziesięciu lat po zakończeniu II wojny światowej” – podkreślał w rozmowie z PAP w 2017 r. prof. Antoni Dudek, historyk z UKSW.

Większość organizacji i działaczy opozycji antykomunistycznej w latach osiemdziesiątych unikała poruszania tematu „sojuszu” ze Związkiem Sowieckim oraz stacjonowania jego wojsk w Polsce. Postulat ich wycofania podnosiły najbardziej radykalne organizacje, takie jak Solidarność Walcząca, Konfederacja Polski Niepodległej i Federacja Młodzieży Walczącej. Hasło „Sowieci do domu” szczególnie popularne stało się podczas manifestacji tych organizacji wiosną 1989 r., gdy łączono je z postulatami przyspieszenia przemian politycznych i rozliczenia działań komunistów.

Powołany we wrześniu 1989 r. rząd Tadeusza Mazowieckiego starannie pomijał sprawę stacjonowania wojsk sowieckich. Mazowiecki uważał, że wysuwanie żądania wycofania armii sowieckiej może zmienić postawę Gorbaczowa wobec reform politycznych ustalonych przy okrągłym stole. „Uważano, że nie należy drażnić Moskwy. Dlatego nie spieszono się z postawieniem postulatu wycofania armii sowieckiej. Ponadto należy pamiętać, że w momencie powołania rządu Mazowieckiego Polska była otoczona przez reżimy komunistyczne” – zauważył prof. Dudek.

Mazowiecki uważał, że wojska sowieckie muszą pozostać w Polsce co najmniej do momentu wynegocjowania porozumienia o zjednoczeniu Niemiec, które uwzględniałoby gwarancje dla polskiej granicy zachodniej. Dwa miesiące przed podpisaniem traktatu o potwierdzeniu granicy między Niemcami a Polską, 7 września 1990 r., minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski przesłał do Moskwy notę wnioskującą o rozpoczęcie rozmów o wycofaniu wojsk sowieckich. Polska dyplomacja żądała także zadośćuczynienia za szkody wywołane stacjonowaniem sił sowieckich. Już po kilku miesiącach negocjacji, na koniec 1990 r., stan wojsk upadającego imperium został zmniejszony do blisko 48 tys. żołnierzy. Polskę opuścił wtedy m.in. pułk lotnictwa myśliwsko-szturmowego z Kołobrzegu, pułk artylerii przeciwlotniczej z Legnicy, pułk śmigłowców z Brzegu, bataliony – samochodowy ze Świdnicy i chemiczny z Wrocławia, oraz brygada desantowo-szturmowa z Białogardu. W tym czasie w Polsce nie było już też sowieckiej broni jądrowej, potajemnie składowanej do schyłku lat osiemdziesiątych.

Strona polska domagała się od ZSRS rekompensaty finansowej za użytkowanie i zniszczenie mienia – sowieci odpowiadali żądaniami zapłaty za wybudowane przez nich i pozostawiane nieruchomości. Sowieckie żądania opiewały na ogromną kwotę w wysokości 27 mld rubli. Patową sytuację usiłowano rozwiązać najpierw tzw. wariantem zero, czyli wzajemną rezygnacją z odszkodowań, później zaś kontrowersyjnym pomysłem stworzenia mieszanych polsko-rosyjskich spółek, które zarządzałyby pozostającym w Polsce majątkiem. Ten postulat władz sowieckich pojawił się w rozmowach toczonych już po upadku ZSRS, w trakcie wizyty prezydenta Lecha Wałęsy w Moskwie w maju 1992 r. Skonfliktowany z nim rząd premiera Jana Olszewskiego pierwszy przedstawiał w swoim programie postulat współpracy z NATO i szybkiego wycofania wojsk sowieckich. Wynegocjowana przez Wałęsę polsko-rosyjska umowa o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy pierwotnie zawierała zapis zobowiązujący obie strony do stworzenia warunków dla zakładania mieszanych przedsiębiorstw polsko-rosyjskich na terenie baz opuszczanych przez armię rosyjską w Polsce. Rząd Olszewskiego zareagował sprzeciwem, uznając, że ograniczałoby to suwerenność Polski. „Interwencja rządu Olszewskiego wywołała jednak wściekłość Wałęsy i przyczyniła się do dalszej antagonizacji obu stron i przyczyniła się do upadku rządu” – zaznaczał w rozmowie z PAP prof. Dudek.

Zgodnie z układem polsko-rosyjskim zawartym 22 maja 1992 r. podczas wizyty prezydenta Wałęsy w Moskwie ostatni żołnierz rosyjski miał opuścić Polskę do 31 grudnia 1993 r. Prezydent Borys Jelcyn, wykonując gest dobrej woli, skrócił ten termin o trzy miesiące. Postawa Jelcyna stała w sprzeczności z wypowiedziami wojskowych armii sowieckiej zaledwie kilkanaście miesięcy wcześniej, gdy polscy negocjatorzy zażądali, by wycofywani żołnierze wyjeżdżali bez broni, która miała być transportowana w wagonach towarowych: obawiano się, że pijani spadkobiercy imperium mogą strzelać z okien wagonów. Gen. Władimir Dubynin, głównodowodzący Północnej Grupy Wojsk, powiedział, że armia, która pokonała III Rzeszę z Polski, wycofa się z rozwiniętymi sztandarami wtedy, kiedy uzna to za stosowne i drogami, które uzna za odpowiednie. Dodał, że sprzeciw wobec tych warunków może być zagrożeniem dla polskich obywateli. Sam Dubynin nie miał jednak wpływu na negocjacje i nie dożył pożegnania wojsk rosyjskich. Zmarł 22 listopada 1992 r. w Moskwie. Rosjanom zależało także na tym, aby ich transporty nie były kontrolowane przez polskie służby. W wielu znajdowały się samochody kradzione w Niemczech, które docierały do Legnicy, a następnie „rozpływały się” w Rosji i innych krajach Wspólnoty Niepodległych Państw.

16 września 1993 r. wojska rosyjskie opuściły Legnicę, będącą od II wojny światowej siedzibą dowództwa wojsk sowieckich stacjonujących w Polsce. Następnego dnia na dziedzińcu Belwederu, wówczas rezydencji prezydenta RP, odbyło się pożegnanie Rosjan opuszczających Polskę. Prawdopodobnie resort obrony Federacji Rosyjskiej nie zorientował się, że Polacy organizują tę uroczystość w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę. Dopiero tuż przed 17 września szef rosyjskiego MON odwołał swój udział w uroczystości, tłumacząc się chorobą. Uroczystość rzeczywiście miała dla Rosjan bardzo gorzki przebieg. Prezydent przypomniał, że 54 lata temu „zadano nam cios w plecy”, a dziś „dopełniła się miara sprawiedliwości dziejowej”. „Klęskę poniósł system przemocy, fałszu i bezprawia” – dodał. Ostatni oficerowie wyruszyli na wschód kilkanaście godzin po uroczystości, 18 września 1993 r. Spadkobiercy imperium sowieckiego pozostawili po sobie ogromne, zdewastowane i ograbione koszary. W ich rękach pozostało wiele bezprawnie zajmowanych obiektów, m.in. w centrum Warszawy, odzyskanych przez Polskę dopiero w latach 2022-2023.

Dziś wycofanie wojsk sowieckich jest uważane za jeden z kluczowych momentów procesu transformacji, szczególnie istotny z punktu widzenia zmiany architektury bezpieczeństwa w Europie Środkowej. Do połowy lat dziewięćdziesiątych postulat przystąpienia do NATO stał się częścią programu wszystkich najważniejszych sił politycznych. Pięć i pół roku po uroczystości na dziedzińcu Belwederu Polska stała się członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Historyczny moment z września 1993 r. upamiętnia tablica w Konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku w Warszawie, umieszczona tam w dwusetną rocznicę rzezi Pragi 4 listopada 1994 r. Przypomniano na niej wszystkie wystąpienia Rosji przeciwko polskiej wolności w latach 1768-1863 oraz okres, gdy jej siły „okupowały naszą Ojczyznę po czwartym rozbiorze (1939-1993) szerząc zbrodnie komuny”. (PAP)

autor: Michał Szukała

szuk/ skp/

Czytaj dalej
Kliknij, aby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

WIADOMOŚCI

Kiedyś to były zimy

Opublikowano

w dniu

Foto: archiwum/autor nieznany

Kilkunastostopniowy mróz, który w ostatnich dniach ścisnął Świnoujście, dla wielu młodszych mieszkańców jest czymś wyjątkowym. Starsi świnoujścianie pamiętają jednak, że zima na wyspach potrafi pokazać znacznie surowsze oblicze.

W ostatniej dekadzie, gdy zimy były łagodne, taka pogoda jak obecnie jest zaskoczeniem, ale w 1963 roku było znacznie gorzej. Jak odnotował w swoich zapiskach historyk Andrzej Wroński, mroźna aura utrzymywała się już od połowy grudnia 1962 roku, ale prawdziwy atak wręcz syberyjskiej zimy przyszedł w styczniu. Temperatury gwałtownie spadły, a do pracy skierowano lodołamacze. Powołano też Powiatowy Komitet Lodowy, który koordynował działania w porcie i na torach wodnych.

– W połowie stycznia doszły intensywne opady śniegu. Zalew Szczeciński, Świna i kanały zostały skute lodem o grubości przekraczającej 30 centymetrów. Nawet Zatoka Pomorska zamarzła — lodowa pokrywa sięgała 25–30 mil morskich od brzegu. Dla mieszkańców był to widok niemal nieprawdopodobny. Dzieci i młodzież zapuszczały się na łyżwach kilka kilometrów w głąb zatoki. Szybko jednak pojawiły się obawy o bezpieczeństwo. Przez radiowęzeł nadawano ostrzeżenia, a marynarze wystawiali posterunki zakazujące wchodzenia na lód. 19 stycznia temperatura w Świnoujściu spadła poniżej –20°C – mówi Krzysztof Nowak, kronikarz miejski.

Największe problemy dotyczyły komunikacji. Ruch między wyspami oraz połączenia ze Szczecinem bywały okresowo wstrzymywane. Promy regularnie utykały w lodzie i wymagały pomocy holowników. Jedna z relacji zapisanych w kronikach mówi o promie, który kurs między Uznamem a Warszowem pokonał w kilkadziesiąt minut tylko w jedną stronę, a powrót zajął mu kilka godzin — z pasażerami, którzy dopiero co przyjechali pociągiem do miasta. Statki płynące ze Szczecina poruszały się w konwojach i potrzebowały nawet trzech dni, by dotrzeć do Świnoujścia.

Szczególnie ciężka sytuacja panowała na Karsiborze. Gdy w miejscowym sklepie zabrakło towaru, mieszkańcy chodzili pieszo przez zamarzniętą Starą Świnę do Ognicy. Do czasu — bo gdy na lód wylała woda, wtedy droga stała się niebezpieczna.

Część mieszkańców przez kilka dni była zmuszona do noclegów na lewobrzeżu. Zakwaterowano ich w hotelu przy dzisiejszej ulicy Armii Krajowej, a pomoc społeczna wypłacała zasiłki. Niektórych przeprowadzano na wyspę po zamarzniętym Kanale Piastowskim — pod nadzorem i z odpowiednim zabezpieczeniem.

W tym roku mróz jest uciążliwy, lód pokrywający chodniki i część osiedlowych ulic stwarza problemy dla mieszkańców, ale panujące warunki nie paraliżują miasta. Główne drogi są w dobrym stanie, regularnie kursują pociągi, a przemieszczanie się między wyspami nie jest zagrożone. Tunel jest otwarty, działają również przeprawy promowe.

Źródło: Kronikarz Miejski, Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

163 kontrole chodników w Świnoujściu. Straż miejska przypomina o zimowych obowiązkach

Opublikowano

w dniu

Foto: Straż Miejska w Świnoujściu

Skute lodem chodniki to w ostatnich dniach jeden z najważniejszych problemów mieszkańców Świnoujścia i poważne wyzwanie dla służb odpowiedzialnych za zimowe utrzymanie miasta. Zadaniem strażników miejskich jest teraz przypomnienie prywatnym właścicielom, że oni mają obowiązki wynikające z przepisów prawa.

Strażnicy prowadzą kontrole chodników przylegających do prywatnych nieruchomości. Reagują zarówno na zgłoszenia mieszkańców, jak i na podstawie własnych obserwacji.

– Do tej pory przeprowadziliśmy 163 kontrole chodników, które graniczą z prywatnymi nieruchomościami. Informujemy mieszkańców o konieczności ograniczenia śliskości, a w razie ich nieobecności zostawiamy zawiadomienie w skrzynce pocztowej. Akcja jest prowadzona od kilku dni – mówi komendant Straży Miejskiej w Świnoujściu, Mirosław Karliński.

Funkcjonariusze sprawdzają, czy chodniki są bezpieczne dla pieszych. Nawet jeśli po odśnieżaniu pozostaje cienka warstwa lodu, należy ją posypać piaskiem, solą lub innym materiałem zwiększającym przyczepność. Straż miejska podkreśla jednak, że za każdym przypadkiem może stać inna sytuacja. Czasem posesję zamieszkują osoby starsze lub chore, którym trudno samodzielnie nawet odśnieżyć. W innych przypadkach ktoś zwyczajnie nie zna przepisów albo przebywa poza domem. Zdarza się też, że mieszkańcy wskazują na brak działań ze strony sąsiadów. Strażnicy apelują, by w takich sytuacjach kierować się zdrowym rozsądkiem i życzliwością.

Właściciele nieruchomości w Polsce mają prawny obowiązek odśnieżania i usuwania lodu z chodników położonych bezpośrednio wzdłuż ich posesji. Wynika to z art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Niewywiązanie się z tego obowiązku może skutkować mandatem do 1500 zł lub odpowiedzialnością cywilną w przypadku wypadku.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Piły pójdą w ruch. Chodzi o bezpieczeństwo

Opublikowano

w dniu

Jedno z wejść  na plażę w Świnoujściu jest chwilowo zamknięte. Powodem tego jest drzewo, którego uszkodzone konary zagrażają bezpieczeństwu pieszych.

Drzewo rośnie przy wejściu na plażę na przedłużeniu ulicy Powstańców Śląskich. Podczas przeprowadzonych właśnie oględzin stwierdzono, że jego stan w ciągu ostatnich kilku dni znacznie się pogorszył, co wymaga natychmiastowej interwencji – na skutek silnych wiatrów, utrzymujących się niskich temperatur i oblodzenia pękły kolejne konary, które stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla osób korzystających z wejścia nr 12.

Urzędnicy miejscy z „zielonej brygady”, Ośrodka Sportu i Rekreacji Wyspiarz oraz przedstawiciele Urzędu Morskiego zdecydowali, że dziś (wtorek) uszkodzone konary zostaną usunięte. Tymczasowe zamknięcie wejścia na plażę wynika z troski o bezpieczeństwo mieszkańców i turystów przebywających w tym rejonie.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Ogrzej się w autobusie i poczekalni

Opublikowano

w dniu

Od dziś całą dobę otwarta jest poczekalnia na węźle przesiadkowym przy Dworcu PKP Świnoujście przy ul. Dworcowej, a na przystankach końcowych na odjazd można czekać w autobusie. Jest kilka ważnych zmian dla pasażerów komunikacji miejskiej w związku ze ściskającym mrozem.

Komunikacja Autobusowa w Świnoujściu chce poprawić bezpieczeństwo oraz komfort pasażerów w czasie mrozów, dlatego wprowadza zmiany w korzystaniu z komunikacji miejskiej.

Na przystankach końcowych autobusy będą dostępne dla pasażerów także w czasie postoju – informuje przewoźnik.

– Mogą się w nich schronić przed zimnem i wiatrem podczas oczekiwania na odjazd. Odczuwalnie cieplej powinno być w autobusie w czasie podróży.

W pojazdach włączone zostały przyciski, które pozwalają pasażerom samodzielnie otwierać drzwi na przystankach, zarówno przy wsiadaniu, jak i wysiadaniu.

– To ograniczy wychładzanie wnętrza pojazdu – tłumaczą przedstawiciele KA w Świnoujściu.
Kolejny ukłon w stronę pasażerów to czynna przez całą dobę poczekalnia na węźle przesiadkowym przy Dworcu PKP Świnoujście. W ogrzewanym pomieszczeniu mogą poczekać na swoje połączenie.

Jest też apel przewoźnika o ostrożność podczas dojścia do przystanków, wsiadania i wysiadania z autobusów, by uniknąć poślizgnięcia się na lodzie.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Świnoujście planuje przyszłość do 2050 roku

Opublikowano

w dniu

Foto: Wojciech Basałygo

Chcemy wiedzieć, jakim miastem mamy zostać i jak to osiągnąć – zapowiada prezydent Joanna Agatowska. Sami tego nie zrobimy – dodaje.

Świnoujście rozpoczyna prace nad kluczowym dokumentem określającym kierunki rozwoju miasta w perspektywie najbliższych dekad – Strategią Rozwoju Miasta do roku 2050. Dokument ma określić wizję, cele oraz kierunki działań samorządu w wymiarze społecznym, gospodarczym i przestrzennym. Zapewnić zrównoważony rozwój, zdefiniować potrzeby mieszkańców oraz wyzwania, z jakimi może się zmierzyć w przyszłości. Stanowi wprost odpowiedź na pytanie, jakie ma być Świnoujście za 20 lat.

Dokument powstaje we współpracy z profesjonalną firmą, przedstawicielami instytucji samorządowych oraz mieszkańców. Bez tych ostatnich strategia powstać nie może. Zgodnie z przepisami każda gmina jest zobowiązana do opracowania takiego dokumentu. W ramach pierwszego etapu prac, w połowie lutego odbędą się spotkania z mieszkańcami, przedsiębiorcami oraz przedstawicielami organizacji społecznych. Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych do aktywnej dyskusji i przedstawiania własnych pomysłów.

Wszystkie spotkania konsultacyjne odbędą się w Miejskim Domu Kultury przy ulicy Wojska Polskiego 1/1 o godzinie 17:00.

Harmonogram spotkań tematycznych:
● 17 lutego: „Portret miasta” – celem spotkania jest zebranie opinii na temat aktualnych atutów oraz problemów miasta, a także wypracowanie wspólnej definicji tożsamości Świnoujścia.
● 18 lutego: „Sprawy społeczne, gospodarka, infrastruktura portowa” – dyskusja skupi się na demografii, ochronie zdrowia, edukacji i kulturze. Ważnym punktem będzie analiza wpływu planowanej budowy portu „Przylądek Pomerania” na gospodarkę i turystykę.
● 19 lutego: „Wojsko i bezpieczeństwo” – spotkanie poświęcone nowym wyzwaniom w zakresie bezpieczeństwa oraz planom rozwoju infrastruktury wojskowej i ich oddziaływaniu na rozwój miasta oraz sektor turystyczny.

Odpowiedzialność za przygotowanie Strategii Rozwoju Miasta Świnoujście do roku 2050 ponosi konsorcjum wyspecjalizowanych firm doradczych: Instytut Badawczy IPC Sp. z o.o., Zespół Doradców Gospodarczych TOR Sp. z o.o. oraz Lider Projekt Sp. z o.o. Dokument będzie gotowy w listopadzie tego roku.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej

WIADOMOŚCI

Za mundurem w szkole sznurem, bo te lekcje były wyjątkowo ciekawe

Opublikowano

w dniu

Foto: 8 Flotylla Obrony Wybrzeża

Uczniowie ze Świnoujścia wiedzą, jak zachować się w sytuacji zagrożenia czy jak udzielić pierwszej pomocy. Nauczyli ich tego żołnierze.

Dobiegła końca IV edycja programu „Edukacja z wojskiem”. We wspólnej akcji  Ministerstwa Edukacji Narodowej i ministerstwa obrony wzięły udział wszystkie szkoły podstawowe i ponadpodstawowe w Świnoujściu. Celem programu jest podnoszenie wiedzy i umiejętności uczniów w zakresie pierwszej pomocy, obrony cywilnej, cyberbezpieczeństwa i wojskowości.

W każdej szkole w Świnoujściu odbyły się trzy lekcje prowadzone przez żołnierzy Wojska Polskiego, dostosowane do wieku słuchaczy. Miały one charakter praktyczny, a młodzi ludzie uczyli się m.in. technik ratowania życia, zasad alarmowania o zagrożeniu, ewakuacji i schronienia czy rozpoznawania dezinformacji.

– Uczniowie byli bardzo zaangażowani, zadawali mnóstwo pytań, chętnie uczestniczyli w ćwiczeniach praktycznych. Wiedza, którą zdobyli, może im się przydać w codziennym życiu – podkreślają nauczyciele.

Jeżeli resorty edukacji i obrony narodowej ogłoszą kolejną edycję „Edukacji z wojskiem”, świnoujskie szkoły chcą wziąć w niej udział. Miniona objęła kilkaset tysięcy uczniów w całej Polsce.

Źródło: Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych

Czytaj dalej
Reklama
Reklama
Reklama „sofa"

OGŁOSZENIA DROBNE

Najczęściej czytane

© Copyright 2023, Wszelkie prawa zastrzeżone | swinoujskie.info | Red Top Media | ul. Cyfrowa 6, 71-441 Szczecin | Napisz do nas: redakcja@swinoujskie.info lub zadzwoń 510 555 524