Strona główna / Lokalne / Felieton: „Szachy w cieniu piramid”
Niccolo Machiavelli – zapisał wskazówki jak zdobyć i utrzymać władzę.

Felieton: „Szachy w cieniu piramid”

Kiedy w roku 51 p.n.e. 17-letnia wówczas Kleopatra VII została królową Egiptu, najstarsze egipskie piramidy miały już ponad 2500 lat. Bez wątpienia musiały być one dla starożytnych Egipcjan symbolem trwałości i wieczności. Rządy Kleopatry, choć krótkie, pełne były intryg, zakulisowych rozgrywek, a nawet zabójstw na zlecenie – a wszystko to miało zapewnić ostatniej władczyni Egiptu jedno – władzę. Już w starożytnym Egipcie „cel uświęcał środki”, choć autor tych słów urodzi się dopiero ponad 1500 lat po objęciu przez Kleopatrę tronu.

Niccolo di Bernardo dei Machiavelli, pochodzący z Florencji prawnik, filozof, lecz przed wszystkim niezwykle zręczny dyplomata, zdefiniował zjawiska starsze i bardziej trwałe niż egipskie piramidy. Nazwał bowiem rzeczy wyryte nie w kamieniu, lecz w ludzkiej naturze – ta zaś, odkąd jako gatunek zeszliśmy z drzew, wcale nie zmieniła się tak bardzo, jakbyśmy chcieli o niej myśleć. Najsłynniejsze dzieło Machiavellego, traktat „Książę” sprawi, że odtąd nazwisko Mikołaja zawsze już będzie kojarzyć się z przewrotną, cyniczną, ale także na swój sposób genialną grą. Grą, której celem, jak w przypadku Kleopatry i wszystkich innych władców jest zdobycie i utrzymanie władzy.

W grze o władzę liczy się, według Machiavellego, skuteczność, nie zasady. Dlatego skuteczny władca winien dawać słowo, ale nie musi go dotrzymywać, gdy mu to może zaszkodzić. Byłoby dobrze dla władcy, by uchodził za hojnego, uczciwego i dobrego, lecz nie musi tych cech posiadać – chodzi tylko to, by poddani myśleli o nim w ten sposób. Najlepiej uczyni on, gdy będzie hojny i szczodry, rozdając cudze dobra, z kolei odnośnie własnego majątku zachowa umiar. W przypadku działań, które są źle widziane w oczach poddanych i mogą wpłynąć negatywnie na opinię o władcy, najlepiej, aby zlecał on ich wykonanie swoim pomocnikom. W ten sposób ewentualna nienawiść nie spadnie na księcia, ale na nich.

Choć język Machiavellego może budzić potępienie, to trzeba pamiętać, że sam autor przywołanego traktatu nie wymyślił spisanych przez siebie reguł. Jako uważny obserwator zebrał je tylko w całość. Opisał i nazwał to, co zdarzyło się wcześniej i wydarzać się będzie jeszcze długo po nim. Jedynie ubrał w słowa odwieczną zasadę, że skuteczna polityka jest oderwana od zasad etycznych przy zachowaniu pozorów moralności. Gdy zastąpimy język renesansu językiem współczesnym, gdy zamiast „władcy” podstawimy „polityka” a zamiast „poddanych” – „społeczeństwo”, wtedy tym bardziej uderzająca będzie ponadczasowa diagnoza zawarta w „Księciu”.

Dziś na naszych oczach otwiera się nowy front sporu. Kolejny raz wychodzimy na barykady z hasłami „za” lub „przeciw”. Zamiast strzał i armatnich kul padają konkretne i czasem nawet przemyślane argumenty. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że bardziej niż o miasto, chodzić może o zbliżające się coraz większymi krokami wybory samorządowe. Oczywiście dobrze jest mieć cel, wierzyć w niego i o niego walczyć. Równie dobrze jednak jest przy tym wiedzieć, o co walczą nasi „książęta”. Choćby po to, żebyśmy po skończonej walce nie przekonali się, że na wielkiej szachownicy zmian byliśmy tylko pionkami.

Tadeusz Tański

Rocznik 1971. Świnoujścianin. Na co dzień grafik. Felietonista tygodnika Kroniki Portowe. Lokalny patriota.

Zobacz również

Klasyczny barok i stylowy romantyzm

W przed ostatnim festiwalowym koncercie (23.08) wystąpił – po pięciu latach ponownie –   Tore …

Jeden komentarz

  1. teraz to liczy się tylko powrót do normalności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.