Strona główna / Lokalne / Straż Pożarna. Ogień w mieszkaniu w Świnoujściu

Straż Pożarna. Ogień w mieszkaniu w Świnoujściu

Nad ranem zapalił się olej w garnku. Strażaków wezwali sąsiedzi, którzy poczuli dym na klatce schodowej jednego z budynków przy ulicy Piastowskiej.

– Dostaliśmy zgłoszenie o zadymieniu klatki schodowej. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że w jednym z mieszkań zapalił się olej w garnku. Właściciel sam ugasił pożar, nadpaleniu uległ okap oraz meble kuchenne. Po przewietrzeniu strażacy sprawdzili lokal miernikiem wielogazowym – tłumaczy kapitan Marcin Kubas ze świnoujskiej straży pożarnej.

Na szczęście nikomu nic się nie stało. Ucierpiały jedynie meble kuchenne. Przy okazji strażacy przypominają jak należy gasić tego typu pożary.

– Nigdy nie gasimy wodą, bo to spowoduje większy pożar. Przede wszystkim należy odciąć źródło zasilania. Następnie należy stłumić ogień nakładając pokrywkę, a jeśli to niemożliwe np. wilgotnym ręcznikiem – dodaje strażak.

W tym przypadku udało się uniknąć tragedii  dzięki szybkiemu alarmowaniu straży pożarnej.

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz również

Budowa tunelu pod Świną jest na ukończeniu, zostało niewiele prac

Budowa tunelu pod Świną jest na ukończeniu, zostało niewiele prac – powiedziała w czwartek Julita …

Jeden komentarz

  1. Nie rozumiem dlaczego ludzie nie zakładają alarmu z czujnikiem pożarowym ?! Ja mam taki czujnik przy systemie alarmowym, opłacam głupie parę złotych składki członkowskiej w Krajowej Sieci Alarmowej Sztabu Ratownictwa i śpię spokojnie, Wiem, że jeżeli zacznie się dymić to natychmiast będzie alarm i zaraz przyślą straż pożarną, a przy okazji przez całą dobę pilnują czy ktoś nie włamał mi się do mieszkania.
    Praktycznie za koszty usuwania skutków jednego pożaru można by wszystkie budynki w mieście zabezpieczyć w tej sieci.
    Rencistom i emerytom, których nie stać na zakup centralki alarmowej dają ją za darmo. Wiem to bo załatwiłam u nich taki zestaw do wzywania pogotowia swojej 75-letniej sąsiadce. Dostała go od nich bezpłatnie bo z mizernej renty nie była w stanie kupić sprzętu. Sama jak się o tej Sieci Alarmowej dowiedziałam to najpierw nie wierzyłam, a potem byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.
    Mają też opcję, że jak ktoś dostanie zawału serca to jednym przyciśnięciem w noszonym przy sobie breloczku lub telefonie mogą wezwać Pogotowie Ratunkowe. To samo dotyczy napadu. Myślę, że wielu ludzi nie wie, że taka sieć działa i dlatego co jakiś czas dochodzi do takich strasznych nieszczęść. Wielu ludzi mogłoby żyć. Pytałam ich dlaczego się nie reklamują. Odpowiedzieli, że są organizacją całkowicie non profit i nie mają pieniędzy na opłacanie reklam, a te co mają przeznaczają na zakup sprzętu dla emerytów i rencistów, żeby jak największej liczbie ludzi pomóc.
    Media chętnie pokazują, piszą i mówią o ludzkich tragediach, ale ani słowem nie wspominają o tym, że dzięki działaniom społecznego Sztabu Ratownictwa SKSR ludzie mogliby żyć spokojnie dalej. Uważam, że warto o tym mówić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.