Strona główna / Lokalne / Prawo serii. Flota – Błękitni II Stargard 0-4 (0-0)
Foto: Piotr Zgraja

Prawo serii. Flota – Błękitni II Stargard 0-4 (0-0)

Wynik meczu oczywiście tragiczny. Czy spodziewany? To już niech każdy oceni sam. Czy słuszny?

Wygrana gości na pewno zasłużona, można jedynie polemizować z rozmiarami. Goście strzelili pierwsi, potem poszła seria. Flota musiała się odkryć, a miała zbyt mało atutów w przodzie. Nie zapominajmy, że Błękitni to nie jest prowincjonalny klub, tu grali zawodnicy trenujący z pierwszym zespołem, niejeden grał już w II lidze, do tego jeszcze doświadczeni, starzy znajomi.

W 2 minucie Ufnal wybiegł poza pole karne, dzięki czemu ubiegł Kowalczyka, wybijając piłkę poza linię boczną. Dwie minuty później Bochen, mimo że nieco przysłonięty, wybija na róg strzał Inczewskiego w światło bramki. Chwilę później po rzucie rożnym nasz bramkarz łapie piłkę po główce Onyszczuka. W 9 minucie Staniszewski dostaje piłkę w polu karnym, drybluje i ostatecznie zostaje zablokowany prze dwóch obrońców. Potem Bochen broni strzały Inczewskiego i Cieślaka, a Ufnal ubiega Staniszewskiego. W 30 minucie Rogala trafia z wolnego w poprzeczkę, a dwie minuty później Jabłoński w słupek. W 34 sędzia nie uznaje bramki Kozłowskiego, dopatrując się nieczystości w walce o piłkę. Przed przerwą mieliśmy jeszcze niecelny strzał Orłowskiego z jedenastu metrów.
Pierwsze minuty drugiej połowy nie były jeszcze złe. Mieliśmy strzał Ziętgeo z 16 metrów obok bramki i wybicie piłki spod nóg Włóce przez Trafalskiego. Wreszcie w 58 minucie nastąpiło nieszczęście. Orłowski wycofał piłkę na 10 metr do Gajdy, który strzałem przy słupku nie dał szans Bochenowi. Cztery minuty później, również z podania Orłowskiego, sam na sam znalazł się Inczewski i zrobiło się 0-2. Potem Ufnal obronił strzał Staniszewskiego z ostrego kąta, a Bochen główkę Jabłońskiego z bliska. W międzyczasie Włóka minimalnie chybił. Jednak w 76 minucie Gajda z ostrego kąta podwyższył na 3-0. Flota dążyła do zdobycia honorowego gola, strzał Kozłowskiego z ostrego kąta obronił Ufnal, a uderzenie Staniszewskiego Orłowski wybił głową na róg. Wynik meczu ustalił Inczewski z bliska, w sytuacji sam na sam. Później mieliśmy jeszcze strzał Kozłowskiego w boczną siatkę i dwie wygrane Ufnala ze Staniszewskim w dwustuprocentowych sytuacjach. Honorowego gola zdobyć się jednak nie udało.

Źródło: Waldemar Mroczek, MKS Świnoujście

Zobacz również

Ciekawe pamiątki z przeszłości. Do czego mogły służyć?

Od niedawna w posiadaniu Muzeum Obrony Wybrzeża w Świnoujściu są biedermeierowskie flakony ze szkła, pochodzące …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.