Strona główna / Lokalne / Awantura w szpitalu. Rodzice 14-latki skarżą się w sieci

Awantura w szpitalu. Rodzice 14-latki skarżą się w sieci

Ojciec zabrał w niedzielę rano 14-latkę z bólem głowy i nudnościami do POZ przy świnoujskim szpitalu. W tym momencie nie było lekarza, a gabinet był właśnie dezynfekowany. – Czy w szpitalu jest tylko jeden gabinet? – zastanawia się matka 14-latki. – Pielęgniarki nawet się nie zapytały co dziecku dolega! No po prostu ręce opadają – pisze na internetowym forum „Nie polecam w Świnoujściu”. Pod postem rozgorzała dyskusja na temat działalności świnoujskiego szpitala.

Zainteresowaliśmy sprawą szefową szpitala. Prezes placówki Dorota Konkolewska po zapoznaniu się z sytuacją odpisała, że „kreowanie złego wizerunku przez lokalne media, co do świadczenia usług przez szpital przyczynia się do oczekiwania przez pacjentów działań ze strony szpitala na poziomie komercyjnym”.(sic!)

Z ustaleń prezes szpitala wynika, że pielęgniarka poprosiła o poczekanie na lekarza i wskazała przybliżoną godzinę powrotu.

Mężczyzna nie przedstawił symptomów chorobowych osoby towarzyszącej ani konieczności natychmiastowej pomocy tylko skomentował w pobliżu recepcji centralnej o skandalicznym wg niego sposobie działania placówki – pisze Dorota Konkolewska.

Lekarza nie było na miejscu, ponieważ udzielał w tym czasie pomocy pacjentom niemogącym podejść do placówki, a których stan zdrowia nie stanowi zagrożenia życia. Gabinet był dezynfekowany, bo wynika to z przepisów prawa. Według prezes szpitala, emocje u ojca 14-latki wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem.

Emocjonalne i negatywne podejście osoby do sprawy nie tylko nie pomogło uzyskać pomocy, ale przysłoniło rzeczowe podejście do zaopiekowania się chorą. Gdyby mężczyzna wskazał objawy, które wystąpiły u córki, uzyskałby przekierowanie na izbę przyjęć – tłumaczy Dorota Konkolewska, prezes szpitala. – Osoba towarzysząca nie skupiła się na uzyskaniu pomocy, a na negowaniu działań, co do których przypuszczam wiedzy nie posiada. Przykro mi, bo emocje przysłoniły zdroworozsądkowe myślenie, a szkodę poniósł pacjent – dodaje.

Podsumowując, prezes Dorota Konkolewska życzy młodej pacjentce powrotu do zdrowia, a opiekunowi braku negatywnych emocji.

Zobacz również

Wizja zero – policjanci ogniwa ruchu drogowego ze Świnoujścia podczas akcji „Dni bezpieczeństwa na drogach”

Wizja zero, czyli zero ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych to wizja przyświecająca akcji pod nazwą …

13 komentarzy

  1. Nie ma co dyskutować to nie szpital tylko umieralnia.Mi po cesarskim cięciu zrobił się zator w żyle i gdyby nie to że udałam się do szpitala w Niemczech to bym już nie żyła.Fakt że zapłaciłam 50€ ale cóż jest warte 50€ jeśli chodzi o życie.A w naszym szpitalu ledwo mnie przyjęli to po 10 mi nutach wypasali bo stwierdzili że sa gorsze przypadki.Więc nie ma co owijać w bawełnę umieralnia.

  2. Zamiast samych negatywnych wypowiedzi – coś dla odmiany. Niestety moja córeczka poniżej 1 roku, dostała ponad 40 stopniowej gorączki. Dostaliśmy szybko pomoc, spędziliśmy w szpitalu ponad tydzień, gdzie zostaliśmy otoczeni profesjonalną opieką ze strony pielęgniarek jak i lekarzy za co jesteśmy wdzięczni.

  3. Ja bylam z corka 2 letnia o 12 w nocy taksówka z czterdziesto stopniowa gorączka Pani na dyżurze powiedziala ,ze jej nie przyjmie bo ma w kolejce wizyty nocne.Ciekawe za co jej płacą w szpitalu.Chyba za odsylanie ludzi.

  4. Szkoda słów. Ostatnio jak moja mama leżała w szpitalu w tym, to wychodząc od niej miałam też ciekawa sytuację. Wychodziłam tylnym wyjście ( tam gdzie jest parking), było sztarsze małżeństwo ok.70/80. Kobieta źle się czuła opierała się o murek i żaliła się na ból kręgosłupa :/. Ja jako młoda osoba chciałam im pomóc, więc pobieglam na recepcję kazali mi iść na izbę przyjęć i tam poszłam. Zadzwoniłam dzwoniłem do gabinetu i pielęgniarka wyszła (za oknem było widać te małżeństwo) i jej tłumacze co się stało. A pielęgniarka do mnie ze mam dzwonić na karetkę, bo nie może im pomóc. Ja nie mogę, to jest chore dzwonić na karetkę i mówić, ze przed drzwiami szpitala kobieta potrzebuje pomocy :/….szpital jest po to żeby pomagać innym i leczyć, bo sa wyżej opisane 3 sytuacje a strzelam ze jest ich o wiele więcej !!

  5. Szkoda słów. Ostatnio jak moja mama leżała w szpitalu w tym, to wychodząc od niej miałam też ciekawa sytuację. Wychodziłam tylnym wyjście ( tam gdzie jest parking), było sztarsze małżeństwo ok.70/80. Kobieta źle się czuła opierała się o murek i żaliła się na ból kręgosłupa :/. Ja jako młoda osoba chciałam im pomóc, więc pobieglam na recepcję kazali mi iść na izbę przyjęć i tam poszłam. Zadzwoniłam dzwoniłem do gabinetu i pielęgniarka wyszła (za oknem było widać te małżeństwo) i jej tłumacze co się stało. A pielęgniarka do mnie ze mam dzwonić na karetkę, bo nie może im pomóc. Ja nie mogę, to jest chore dzwonić na karetkę i mówić, ze przed drzwiami szpitala kobieta potrzebuje pomocy :/….szpital jest po to żeby pomagać innym i leczyć, bo sa wyżej opisane 3 sytuacje a strzelam ze jest ich o wiele więcej !!

  6. Wychodzi na to że jakim prawem ktoś sie rozchorował i zawraca dupę szpitalowi.

  7. Lekarz bądź pielęgniarka powiniem przeprowadzić wywiad z pacjentem,a nie czekać aż pacjent sam na to wpadnie. Skoro pofatygował się tam z córką to jesteście zoobowiązani sie nimi zainteresować. Nasz szpital to jedna wielka umieralnia,lekarzy mało a pielęgniarki,nie wszystkie oczywiście zachowuja sie jakby były tam za kare

  8. Ten szpital to jedna wielka porażka ja kilkakrotnie mialam tam cyrk a syna o mały włos mi nie wykonczyli z koleji z córka jak bylam w nocy nawet w komputerze nie została wpisana ze była dwa dni pozniej sie dowiedzialam gdy ponownie tam z córka trafilam jedno wielkie gowno a nie szpital tylko szczecin i tyle w temacie …..

  9. W okresie wielkanocnym udaliśmy się z 4 letnim synem który miał ok 40 stopni gorączki. Poczekalnia czy jak to nazwać cała zapełniona. Rodzice jakiegoś maluszka podnieśli raban czy w całym szpitalu jest na dyżurze 1 lekarz czy ktoś inny mógłby zejść. No to zszedł… 1 pan doktor. Z rękami w kieszeni porozglądał się i stwierdził na głos że “nie ma zagrożenia życia – niech czekają… ” znieczulica i tyle. Nie czekaliśmy. Na drugi dzień poszedłem sam żeby zająć kolejkę (śmiechu warte). Okazało się że było pusto a zupełnie inny Pan w rejestracji. I mimo że po przyjeździe żony z synem okazało się że doktor pojechał do pacjenta to jakoś normalnie i miło Pan z rejestracji nas o tym poinformował i poczekaliśmy spokojnie. Poprzedniego dnia poza panem doktorkiem z rękami w kieszeni ekipa w rejestracji też chyba miała dyżur za karę… tyle. Krótki opis jak było

  10. Po prostu obrzydliwa ignorancja ze strony prezesa szpitala! jak tak można? po to w szpitalu działa w weekendy POZ żeby takimi sprawami bez łaski sie zajmować. Jak można tak lekceważyć ludzi w tym szpitalu. Pretensje do rodzica to może i sam powinien córkę wyleczyć? ta prezes jest skrajnie nikompetentna i beczelna po prostu!

  11. I O CO KAMAN? SPRAWA WYJAŚNIONA!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.