Strona główna / Lokalne / ZHR – Żegnamy pioniera Świnoujścia – dh. Tadeusza Golińskiego

ZHR – Żegnamy pioniera Świnoujścia – dh. Tadeusza Golińskiego

Odszedł na wieczną wartę jeden z Pionierów Świnoujścia oraz ostatni drużynowy niekomunistycznego harcerstwa w Świnoujściu. Tadeusz Goliński przyjechał tutaj w ojcem w 1945 roku. Za pracę na rzecz odbudowy miasta i jego świetności, 26 lutego 2016 roku otrzymał specjalny, okolicznościowy medal z okazji 70-lecia polskiego Miasta Świnoujście z rąk Prezydenta Miasta Świnoujście. Tym samym dołączył do grona Pionierów, którzy takie medale otrzymali na uroczystej sesji Rady Miasta w dniu 11 listopada 2015 roku.

– Jesteście żywą historią Świnoujścia. To wy odbudowywaliście ten piękny przedwojenny kurort, który dziś należy do najpiękniejszych na polskim wybrzeżu. Wnieśliście też na wyspy to, co najważniejsze – polską kulturę i tradycję, tak ważną dla kolejnych pokoleń mieszkańców naszych wysp – powiedział wtedy m.in. do Tadeusza Golińskiego Prezydent Janusz Żmurkiewicz.

Ale dla nas to przede wszystkim był dh Tadeusz, „Prawdzic”. Gawędziarz, niestrudzony bojownik o prawdziwe harcerstwo. Jako uczeń Szkoły Powszechnej nr 1 (obecnie Szkoły Podstawowej nr 1) zafascynował się harcerstwem, które właśnie powstawało w Świnoujściu. Dołączył do I Męskiej Drużyny Harcerzy im. Zawiszy Czarnego w Świnoujściu (od której wywodzi się obecny III Szczep Harcerski „Słowianie” Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej). Drużyna druha Tadeusza w harcerskich działaniach wyraźne nawiązywała do przedwojennej tradycji ZHP, co było solą w oku władz partyjno-administracyjnych. „Gdy zostałem drużynowym, rozmawiałem z tow. hufcowym (tak kazał się tytułować) o przygotowaniu drużyny do przyrzeczenia harcerskiego i tym samym otrzymania krzyży harcerskich. Otrzymałem odpowiedź, że żadnych przyrzeczeń już nie będzie, bo teraz już nie będzie harcerstwa, bo zostało ono przekształcone w pionierów na wzór radziecki. Czyli moje przyrzeczenie z 9. maja 1948 r. w Międzyzdrojach było ostatnim. Zostałem też ostrzeżony, że solą w oku władz partyjnych było to, że chodziliśmy w szyku zwartym do kościoła, braliśmy udział w świętach Bożego Ciała, trzymaliśmy wartę przy grobie Chrystusa. Byliśmy widoczni w mieście, w marszu śpiewaliśmy legionowe pieśni, przed wyjazdem na obóz organizowaliśmy w kościele pw. Gwiazdy Morza mszę harcerską itp. Następnie tow. hufcowy powiedział, że jesteśmy przeciwni zmianom przekształcania harcerstwa w pionierów, zlikwidowaniu krzyży, lilijek i mundurów. Towarzysz hufcowy zaczął oczerniać uwielbianego przez nas drużynowego, określił go, jako wroga Polski Ludowej, że uciekał na zachód i że bezpieczeństwo go załapało w Pradze w Czechosłowacji. Na odprawie komendy hufca 30 kwietnia 1950 r. wszystkich uczestników spotkania tow. hufcowy zaprosił na obiad do restauracji, która była pod biurem komendy hufca, na rogu ul. Hołdu Pruskiego i Piłsudskiego. Był tam też zarząd powiatowy ZMP. Szokiem dla mnie było, który uważałem prawo harcerskie za święte, podanie do obiadu wódki i częstowanie papierosami harcerzy. Następnie wskazano na mnie i nakazano zaprzestania noszenia munduru harcerskiego i zagrożono naganą, jako członkowi ZMP! Nic mnie to nie obeszło, bo to ZMP zapisano mnie siłą. Na następne spotkanie znów przyszedłem w mundurze i wydalono mnie z ZMP, jako wrogi element.” — tak wspominał ten czas dh Goliński.

Ja w we wrześniu 1950 roku miałem 16 lat, widziałem i pamiętałem, co robiła wyzwoleńcza armia czerwona. Duchowo ZMP i jej instruktorzy nie byli związani z harcerstwem i mało obchodził ich los dawnego harcerstwa i nigdy harcerzami nie byli.”

Na długi czas zawiesił mundur na kołku, nie był mu potrzebny w takim harcerstwie. Nadzieja na zmiany pojawiła się po 1989 roku. Na spotkaniu z władzami ZHP postanowił przekazać ukryte proporce i przedstawić całą historię harcerstwa od 1946 roku. Niestety szczep (który swoją historię zaczął właśnie od drużyny dh Tadeusza) w owym czasie nie był już w ZHP, zaś władze lokalnego ZHP nie przejawiły zainteresowania, proporce zostały przyjęte, ale szybko ślad po nich zaginął – to nie był jeszcze ten czas.

Gdy dowiedziałem się, że hufcowy w tedy 1950 roku zarządził spalenie pamiątek po dawnym harcerstwie zabrałem i przechowałem proporce zastępów, sztandar jeden z nas bez wiedzy reszty ukrył na strychu szkoły. Przechowałem je do 1990 roku, kiedy przekazałem je do Komendy Hufca ZHP w Świnoujściu ul. Żeromskiego i ślad po nich zaginął”.

W 2006 roku, podczas 60-lecia harcerstwa w Szkole Podstawowej nr 1, spróbował po raz kolejny. I już został. Przychodził, opowiadał, gawędził, przynosił harcerskie pamiątki, podkreślając zawsze jak prawdziwe harcerstwo kiedyś tutaj w budynku szkoły wyglądało. W 2007 został przyjęty do Kręgu Seniorów Harcerskich „Kotwica” ZHP. Współtworzył Komitet Honorowy Fundatorów Sztandaru Szczepu (czwartego w historii). Brał udział w kolejnych świętach III Szczepu Harcerskiego „Słowianie” ZHR, a w roku 70-lecia harcerstwa w SP1, zaś w 2016r. mimo ukończonych 80 lat brał udział w obozie w miejscu pierwszego w historii, na którym był. Nie krył dumy, że między innymi dzięki niemu, powstała książka o historii harcerstwa w SP1.

Odszedł na wieczną wartę Druh wielkiej dobroci i zasłużony instruktor szczepu, niestrudzony w walce o powrót harcerstwa z SP 1 do jego prawdziwego oblicza. Cześć jego pamięci [*] Łączymy się w bólu z rodziną. Ciepłej watry! Przy innym ogniu w inną noc do zobaczenia znów.

III Szczep Harcerski „Słowianie” ZHR im. Zawiszy Czarnego.

Zobacz również

Kilkaset osób odwiedziło międzyzdrojskie muzeum Wolińskiego Parku Narodowego

Za darmo można było wejść do muzeum i na własne oczy przekonać się jakie zwierzęta …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.